fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Nowa, wspólna procedura dla spraw cywilnych i gospodarczych

Uczestnicy debaty od lewej:- Monika Dziewulska, Uniwersytet Gdański, specjalizacja egzekucja- Jarosław Świeczkowski, komornik, Uniwersytet Gdański - Małgorzata Sieńko, starszy radca Prokuratorii Generalnej - Sędzia Waldemar Żurek, SO Kraków, Krajowa Rada Sądownictwa - Sędzia Katarzyna Kamińska-Krawczyk, SR Łódź-Widzew, sekcja egzekucyjna- Marek Domagalski, dziennikarz „Rzeczpospolitej” - Sędzia Marcin Łochowski, SO Warszawa-Praga  - prof. Michał Romanowski, Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego - Jacek Siński, Kancelaria Sołtysiński Kawecki & Szlęzak. W debacie uczestniczył jeszcze Rafał Sarbiński, adwokat
Fotorzepa
Sędziowie i adwokaci chwalą poluzowanie procedury cywilnej, krytykują natomiast zmiany dotyczące egzekucji komorniczej
Za pół roku sprawy cywilne i gospodarcze sądzone będą według wspólnej, mniej sformalizowanej procedury. Przedsiębiorców i prawników męczył zwłaszcza rygoryzm prekluzji, tj. wymóg składania wniosków dowodowych już w pozwie i odpowiedzi na pozew (na co pozwany miał dwa tygodnie).
Teraz to sędzia będzie wyznaczał terminy na ich złożenie i decydował o pominięciu spóźnionych dowodów – to tzw. prekluzja sędziowska. Na początku procesu będzie ustalał swego rodzaju rozkład jazdy i określał, co jest sporne w sprawie, a co nie.

Jaki proces po zmianach

Marek Domagalski: – Czy nowa prekluzja będzie łagodniejsza dla adwokata, czy będzie mu łatwiej przeprowadzić proces cywilny?
Jacek Siński: – Adwokatowi będzie łatwiej o tyle, że we wszystkich postępowaniach będzie miał te same ciężary związane z wniesieniem odwołania. Nie będzie tak jak teraz, że inne ma obowiązki w zwykłym procesie cywilnym, a inne kiedy wnosi sprzeciw od nakazu zapłaty. Nie podoba mi się jednak to, że sędzia będzie miał nadal obowiązek zastosowania rygorów związanych ze spóźnionym składaniem dowodów. Zostawiłbym to uznaniu, czyli dyskrecjonalnej władzy sędziego. Prof. Michał Romanowski: – Następuje zasadnicza zmiana. Sąd nie będzie już związany prekluzją ustawową, nakazującą mu pomijać niektóre twierdzenia i dowody. Przyznano mu władzę dyskrecjonalną w tym zakresie. Swoboda ta oczywiście podlega kontroli instancyjnej, ale pozwala odejść od tego, co było największą wadą procesu gospodarczego. Zamieniał się on niejednokrotnie w czyhanie na błędy jednej lub drugiej strony. Sędziowie nieraz opowiadali, że mogliby dopuścić niektóre dowody, ale mają ręce związane przez ustawę. Teraz sędzia będzie mógł je dopuścić. To bardzo istotne z punktu widzenia zarządzania procesem i zmniejszenia rozdźwięku między tzw. prawdą materialną a prawdą formalną. Zmiany powinny ułatwić prowadzenie procesu adwokatowi, radcy, ale efekty uzależnione są od tego, jak z nowych narzędzi będą korzystać sędziowie. Małgorzata Sieńko: – Z perspektywy pozwanego (a po tej stronie występuje zwykle Prokuratoria Generalna) nowe przepisy ułatwią zdecydowanie prowadzenie spraw. Przede wszystkim pozwalają zakreślić podstawę faktyczną pozwu, a więc ramy, w jakich mają się poruszać sąd i przeciwnik procesowy. Często trafiają się pozwy, w których tak naprawdę nie podaje się faktów, ale jedynie pobożne życzenia, i w takiej sytuacji prowadzenie racjonalnej obrony jest niemożliwe. Dlatego możliwość wyznaczenia przez sąd czynności procesowych, w ramach których te twierdzenia i dowody mają być zgłoszone, powinna usprawnić proces. Już na wstępnym etapie sąd i strony będą wiedziały, w jakim kierunku i jakie postępowanie dowodowe będzie prowadzone. Proces ma być łatwiejszy, ale dużo zależy od tego, jak z nowych możliwości skorzystają sędziowie Sędzia Marcin Łochowski: – Uważam, że te regulacje utrudnią jednak pełnomocnikom prowadzenie spraw, gdyż pojawia się istotny element niepewności. Dotychczas pełnomocnik miał jasną sytuację – jest 14 dni: ma zgłosić to i to, jeżeli się spóźni, sąd pominie te dowody. Teraz nie wie, kiedy ma zgłosić nowe wnioski i dowody, bo to zależy od tego, czy sąd uzna je za spóźnione, czy nie. Tak więc, nie wie, czy ma na to trzy dni czy trzy miesiące. Z punktu widzenia pełnomocnika nie ma jasnego kryterium.

Zaufajmy sędziom

Marek Domagalski: – Czy sędziowie dadzą sobie radę z nowymi obowiązkami, które czynią z nich w pełni gospodarzy procesu? Sędzia Marcin Łochowski: – Zawsze postrzegałem sędziego jako gospodarza procesu, który nim zarządza i decyduje, kiedy i jakie wnioski dowodowe są realizowane. Czasami na sali rozpraw pełnomocnicy chcieli decydować o wszystkim, np. zgłaszali 20 świadków, by sąd ich przesłuchał, bo to strony decydują o przebiegu postępowania. Ja podejmowałem wtedy decyzję, że wystarczy przesłuchać np. dwóch świadków. Czasem na tym kończył się proces. Sędzia Waldemar Żurek: – Założenie jest bardzo dobre. Gdy jest dobrze przygotowana pierwsza rozprawa, gdy sobie ze stronami ustalę, że idziemy w określonym kierunku, bo określone kwestie są niesporne (i odsuwamy je na bok), to proces biegnie wartko. Nowa procedura w pełni pozwala to robić. Ale muszę się bardzo skupić na tej pierwszej rozprawie i na wstępnym badaniu pozwu. Muszę też oduczyć pełnomocników pisania, jak to jest teraz, dziesiątek tasiemcowych pism. Jacek Siński: – Moje doświadczenie wskazuje, że wpływający pozew w większości sądów po wstępnej obróbce leży aż do rozprawy, a sędzia zapoznaje się z nim parę dni przed sesją. Takie są realia i mam duże wątpliwości, czy ta wstępna, bardzo poważna praca sędziego zostanie wykonana ze względu na przyzwyczajenia sędziów plus natłok spraw. Sędzia Waldemar Żurek: – Zgłaszam sprzeciw do tej wypowiedzi: nigdy nie zdarzyło mi się, żebym nie zdecydował najpierw, czy sprawa nadaje się do odrzucenia, uzupełnienia braków formalnych, fiskalnych, sprecyzowania żądania, a później, że ma trafić na rozprawę. Taka jest praktyka, przynajmniej w moim sądzie. Bardzo ważna jest pierwsza rozprawa i wstępne badania pozwu przez sędziego Jacek Siński: – Nie powiedziałem, że sędziowie nie czytają pozwów, ale ważne jest, kiedy to robią. Nowa procedura wymusza dwukrotne albo trzykrotne czytanie pozwów. Jeżeli między wpływem sprawy a pierwszym terminem mamy trzy – cztery miesiące, to psychologia i konstrukcja człowieka wymagają dwukrotnej lektury. Nikt tego nie robił, bo się to nie opłacało. Czym innym jest sprawdzenie, czy pozew podlega odrzuceniu, a czym innym zapoznanie się z meritum, z przemyśleniem przebiegu sprawy. Sędzia Waldemar Żurek: – Sędziowie domagali się od lat, żeby uprawnienia sędziego jako gospodarza sprawy zwiększyć, żeby nie byli ślepo ograniczeni procedurą. Na prekluzję gospodarczą narzekali wszyscy – i adwokaci, i sędziowie – bo sięga zbyt daleko i powoduje, że zanim wyznaczymy mapę drogową procesu, pełnomocnik wrzuca wszystko, co tylko mu wpadnie do głowy, żeby się zabezpieczyć przed ewentualnymi zarzutami, których w ogóle może nie być. Bałem się jednego: że zostaną zlikwidowane sądy gospodarcze i grupa profesjonalnych sędziów, na którą trzeba chuchać i dmuchać, nagle zostanie wmieszana w procesy cywilne, które mają zupełnie inny charakter. Jeśli sądy gospodarcze są zachowane, to się z tej zmiany cieszę. Jest rzeczywiście jeden szkopuł. Czy sędziowie wobec takiego obłożenia obowiązkami będą mieli dostatecznie dużo czasu, żeby sobie sprawy zaplanować i należycie poprowadzić? Prof. Michał Romanowski: – W nowej kadencji w Komisji Kodyfikacyjnej jest trzech sędziów sądów apelacyjnych. Oni czasami protestują, kiedy wprowadzamy jakieś rozwiązania, które dają sędziom określoną swobodę. Zawsze wtedy odpowiadamy: wierzymy w sędziów. Monteskiusz mówił: „Nie pytam, jakie są prawa, ale jacy są sędziowie". Myślę, że to powiedzenie dosyć dobrze pasuje do naszej dyskusji. Pozostał problem właściwości sądu  do rozpoznawania skargi na czynności komornika Mam wrażenie, że jest w niej akceptacja uchwalonych zmian, zwłaszcza – co mnie cieszy – ze strony sędziów, którzy się ich nie boją. Dyskusja dotyczy czego innego, mianowicie czy to doprowadzi do przyspieszenia postępowania. Ale to jest wróżenie z fusów, bo narzędzia trzeba się nauczyć stosować. Na pewno nie został osiągnięty cel postępowania gospodarczego, dlatego się z nim rozstaliśmy.

Wymiana pism

Rafał Sarbiński: – Mnie najbardziej zainteresowała i zaniepokoiła nowa regulacja (art. 207 kodeksu postępowania cywilnego) dotycząca wymiany pism procesowych. Mam wątpliwości, czy ograniczenie stron co do składania pism jest zgodne z konstytucją, gdyż prawo do rzetelnej procedury obejmuje uprawnienie do pełnego zaprezentowania stanowiska. Nie sposób przyjąć, że każde stanowisko w pełni można zaprezentować na rozprawie, a praktyka pokazuje, że ciężar argumentacji przenosi się w stronę pism. Nowela przewiduje, iż pismo wniesione z naruszeniem zarządzenia sądu będzie zwracane. Ja nadal będę je składać z nadzieją, że zanim sąd je zwróci, zapozna się z nimi. Sędzia Marcin Łochowski: – Chciałbym bronić nowych zasad składania pism procesowych. Uważam, że ta zmiana jest potrzebna. Nie przypominam sobie, żeby wymiana dziesiątego czy dwudziestego pisma procesowego (a bywa ich nieraz jeszcze więcej) wniosła coś istotnego do sprawy. Z reguły strony to, co mają powiedzieć, mówią już na samym początku procesu. A na to, czego jeszcze nie zdążyły powiedzieć, pozostaje rozprawa i załącznik do protokołu. To powoduje, że oszczędzamy czas nie tylko sądu, ale także pełnomocników. Jest mniej korespondencji, mniejsze są akta, łatwiej zarządzać procesem i zdecydowanie łatwiej uzyskać istotne informacje potrzebne do rozstrzygnięcia. Sędzia Katarzyna Kamińska-Krawczyk: – Niewiele chyba osób żałuje postępowania gospodarczego, ale adwokatom przybędzie obowiązków. To jednak trafna zmiana, żeby strona (adwokat) miała obowiązek w wyznaczonym terminie wskazać fakty, z których wywodzi żądanie, bo często dopiero po kilku latach procesu strona je precyzuje i sprawa zaczyna się w zasadzie od nowa.

Egzekucja i rola sędziego

Marek Domagalski: – Zajmuje się pani obecnie sprawami egzekucyjnymi. Czy sędzia jest tu gospodarzem? Czy nowe rozwiązania będę miały zastosowanie? Sędzia Katarzyna Kamińska-Krawczyk: – Postępowanie egzekucyjne rządzi się swoimi prawami i rola sądu jest tutaj uzupełniająca wobec działań komorników. Zmiany dotyczące egzekucji są zaś dla niej samej bardzo niekorzystne. Nowela grozi przytłoczeniem sądów nowymi sprawami egzekucyjnymi, których zresztą od kilku lat lawinowo przybywa. A każda ingerencja sądów w egzekucję powoduje jej przedłużenie. Przypomnę te nieszczęsne zbiegi egzekucji (szerzej: „Sądom grożą zbędne sprawy", „Rz" z 5 października) niedoceniane przez ustawodawcę, których tysiące trafia do sądów zupełnie niepotrzebnie, bo można ustalić przesłanki decydujące, kto ma przejąć egzekucję. Marek Domagalski: – Przed  rokiem sądom przybyły sprawy o miarkowanie wynagrodzenia komorniczego. Czy spotyka się już pani z nimi? Sędzia Katarzyna Kamińska-Krawczyk: – Jest ich coraz więcej, choć trudno je zliczyć, gdyż często składane są razem ze skargą na czynności komornika. Kolejną grupą spraw zupełnie nieefektywnych, za to angażujących wiele osób, są sprawy o wyjawienie majątku. Nie zdarzyło mi się, aby dłużnik wyjawił rzeczywiście jakiś majątek, którego wcześniej nie odnalazł komornik. Z uzasadnienia rządowego do projektu przepisów wynika, że w ogóle komornik nie powinien się domagać od dłużnika wyjawienia majątku, iż powinien to robić sąd. Uważam, że całe wyjawienie majątku powinno leżeć w gestii komornika, który jest do tego najlepiej przygotowany i któremu najbardziej na tym zależy. Mimo licznych zmian nowela rozczarowuje i grozi daleko posuniętą nieefektywnością postępowania egzekucyjnego, wręcz jego zatamowaniem. Jarosław Świeczkowski: – Podzielę pogląd pani sędzi, że nowela dostarcza mnóstwa dodatkowych obowiązków sądom i komornikom. Część tych obowiązków jest trudna do realizacji, a przynajmniej wymaga dodatkowych czynności. Sądy będą musiały ustalać w czasie zawieszenia egzekucji (gdy np. sąd rozpatruje skargę na czynności komornika), jaką to kwotą dłużnik będzie mógł rozporządzać w razie otrzymywania świadczeń periodycznych – za pracę, z emerytury. W wypadku prawie każdego zawieszenia będą takie sprawy, bo każdy na miejscu dłużnika chciałby jak najwięcej uratować. Znów akta wędrują od komornika do sądu. Marek Domagalski: – A co należałoby poprawić? Sędzia Katarzyna Kamińska-Krawczyk: – Prostym środkiem poprawy byłoby ograniczenie ingerencji sądu do naprawdę niezbędnego minimum i unikanie sytuacji, w których na etapie sądowym egzekucja jest wstrzymana, akta są w sądzie, a egzekucja nie może być prowadzona.

Rozwiązania dla komorników

Marek Domagalski: – Lista nowych narzędzi komorników jest długa, będą np. mogli wymierzać wyższe grzywny. Czy te ekstrarygory im nie pomogą? Jarosław Świeczkowski: – Komornikom nie będzie łatwiej, bo grzywny egzekwują najczęściej od dłużników niewypłacalnych. Pozostawiono natomiast wiele rozwiązań, które przedłużają postępowanie, np. art. 7673 kodeksu postępowania cywilnego, który nakazuje sądowi zastosować z urzędu uprawnienia nadzorcze w razie odrzucenia skargi z powodu jej braków czy nieopłacenia. Często składający skargi świadomie ich nie opłacają, bo oszczędzają na tym 100 zł bądź zakładają, że po odrzuceniu jej wystąpią z kolejną. Wprowadzone kilka lat temu rozwiązanie jest bardzo krytykowane, gdyż przedłuża egzekucje, ale choć ten przepis teraz redakcyjnie zmieniano, jego meritum zachowano. Monika Dziewulska: – W mojej ocenie nowela nie sprzyja sprawnemu egzekwowaniu roszczeń. Większy nacisk położono na ochronę praw dłużników niż interesów wierzycieli. Przykład: na żądanie stron podczas egzekucji mogą być także świadkowie, a wiemy, jakie nieraz są tam napięcia – kto zapewni bezpieczeństwo skonfliktowanym osobom? Jacek Siński: – Wad jest więcej: ustawodawca nie zauważył kłopotów z właściwością sądu egzekucyjnego przy rozpoznawaniu skargi na czynności komornika. Mamy bowiem powszechny wybór komorników i mieszkaniec Warszawy do egzekucji w stolicy może zaangażować komornika z Katowic, ale skargę na czynność tego komornika musi skierować do sądu rejonowego w Warszawie. Efekt: akta komornicze wędrują przez pół Polski. A wystarczyłaby prosta zmiana, że skargę ma rozpoznawać sąd właściwy dla siedziby komornika. Sędzia Waldemar Żurek: – Mamy też pozytywne rozwiązania. Zwrócę uwagę na tzw. sumę przymusową, która bije po kieszeni opornego dłużnika, ale pieniądze nie idą na Skarb Państwa, tylko dla wierzyciela. To sprawdzone na Zachodzie narzędzie powinno być skuteczne w Polsce, gdyż nie lubimy płacić swojemu przeciwnikowi. Sędzia Katarzyna Kamińska-Krawczyk: – Zabrakło mi jednak przy tej nowelizacji współdziałania z osobami, które prawo egzekucyjne stosują. Wydaje się, że przy czymś tak przyziemnym jak egzekucja to praktyka jest najważniejsza i to ona powinna wyznaczać kierunek zmian legislacyjnych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA