fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Słabszy złoty, niższy PKB

Magdalena Polan, ekonomistka banku Goldman Sachs
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Magdalena Polan. Recesji w Polsce nie będzie - mówi ekonomistka banku Goldman Sachs na region
Co oznaczałoby ewentualne bankructwo Grecji dla Polski i krajów naszego regionu?
Nie widzimy bezpośredniego ryzyka, bo bezpośrednie połączenia finansowe z Polską i krajami Europy Środkowej są bardzo małe. Banki Grecji też nie są u nas bardzo aktywne. Ryzyko pojawiłoby się, gdyby zagraniczne banki, które są właścicielami polskich instytucji, poniosły znaczne straty na odpisach od greckiego długu. Banki przygotowują się na taką ewentualność.
Oczywiście, ale to co mogłoby mieć najsilniejszy wpływ na gospodarki Polski i regionu to kryzys na rynkach  finansowych  mający przełożenie na ekonomię realną. Mogłoby zacząć brakować dostępu do finansowania z powodu podwyższonej awersji do ryzyka. Istnieje ryzyko, że firmy, producenci, eksporterzy mieliby problemy z finansowaniem inwestycji. Stanęłaby produkcja, spadł poziom eksportu. To wydaje nam się w tej chwili największym zagrożeniem, które – szczególnie poprzez kolejny spadek inwestycji - mogłoby wpłynąć na średniookresowe perspektywy wzrostu. To był powód, dla którego obniżyliście Państwo we wrześniu prognozy wzrostu dla naszej gospodarki? Nie, przede wszystkim obniżyliśmy je, bo widzimy słabsze perspektywy wzrostu w strefie euro. Czy istnieje ryzyko większej weryfikacji w dół tych założeń? Oczywiście, że istnieje. Przede wszystkim ze względu na nie najlepsze dane nadchodzące z Europy, ale też i z reszty świata. Ale nie przewidujemy dla Polski recesji, bo spadek PKB za granicą, szczególnie wśród głównych partnerów handlowych Polski, nie przełożyłby się wprost na polski wzrost. Polska jest krajem o dużym rynku wewnętrznym, a to – do pewnego stopnia – spowalnia wpływ czynników zewnętrznych, inaczej niż w mniejszych i bardziej otwartych gospodarkach w regionie.  Chciałabym też podkreślić, że rynki eksportowe Polski są trochę bardziej zdywersyfikowane - Polska ma pokaźny rynek zbytu na wschodzie a wysokie ceny ropy i innych surowców wspierają wzrost np. w Rosji. Jak oceniacie Państwo plany rządu, co do przyszłego roku, czy uda nam się obniżyć deficyt poniżej 3 proc. PKB? Jesteśmy optymistami na tle prognoz przedstawianych przez rynek, ale rządowe szacunki, co do wzrostu są jeszcze bardziej optymistyczne. Z tego powodu sądzę, że wielkim wyzwaniem będzie obniżenie deficytu do poziomu 2, 9 proc. PKB. Deficyt może zostać obniżony do ok. 3, 7 proc. PKB, co samo w sobie będzie znaczącą obniżką wobec obecnie spodziewanego poziomu 5, 4 proc. PKB. Oczywiście zakładamy, że rząd wprowadzi planowane obniżki wydatków – na przykład na inwestycje – ale też że utrzyma silną dyscyplinę wydatkową i może znajdzie też dodatkowe sposoby na poprawienie  zarządzania płynnością w sektorze publicznym. Nie widzę natomiast zagrożenia dla uzyskania zakładanego na ten rok wyniku, uważam, że uda się nawet ściąć deficyt do niższego poziomu, niż planowane 5, 6 proc. PKB. Czy przewiduje Pani, że po wyborach rząd podejmie nowe działania na rzecz poprawy wyników w finansach publicznych? To będzie zależało od sytuacji w gospodarce, ale myślę, że tak. Nie sądzę jednak, aby były to posunięcia, które by radykalnie obniżyły wydatki, albo radykalnie podniosły podatki. Myślę, że będą to mniejsze kroki - np. odwrócenie ulg podatkowych, wcześniejszych obniżek np. składki rentowej. A co z większymi reformami? Myślę, że głównym problemem finansów publicznych jest wysoki deficyt strukturalny. W Polsce struktura wydatków publicznych jest taka, że rząd musi przeznaczać określone i dość wysokie kwoty np. na świadczenia społeczne. Dochody traci z kolei z powodu braku składek lub podatków, które np. nie są płacone przez osoby wcześniej przechodzące na emeryturę. W takiej sytuacji, działania na rzecz obniżenia deficytu strukturalnego byłyby dobrym wyborem. To poprawiłoby kondycję finansów publicznych w długim okresie i ograniczyło prawdopodobieństwo tego, że rząd z roku na rok boryka się z ryzykiem przekroczenia progu 55 proc. długu w relacji do PKB. Czy obawiacie się Państwo wzrostu zadłużenia powyżej 55 proc. w relacji do PKB? To ryzyko jest coraz większe. Wzrasta wraz ze spadkiem dynamiki wzrostu i osłabianiem się złotego. Policzyliśmy ostatnio, że nawet przy spowolnieniu wzrostu w trzecim i czwartym kwartale, to ryzyko pojawia się przy kursie do euro na poziomie 4,83 zł. To ciągle daleko od obecnego kursu. Ale jeśli wzrost spowolni bardziej niż oczekujemy, to ta granica może zostać już przekroczona przy kursie około 4, 7 zł. za euro. Do tego mogą się oczywiście dołożyć inne czynniki, takie jak: niższy wzrost konsumpcji, zatrudnienia oraz niższe wpływy podatkowe. Ale to stanowiłoby zagrożenie dla przekroczenia tego progu w przyszłym roku, nie w tym. Czy bank centralny w obliczu silniejszego spowolnienia może się zdecydować na obniżkę stóp procentowych? Nie zakładamy obniżki stóp w tym roku. Inflacja w Polsce jest ciągle wysoka, inflacja bazowa - liczona bez cen żywności i energii - też mocno wzrosła w sierpniu, Złoty się osłabił, a ceny surowców są wysokie. To wszystko będzie wywierało presję na inflację. Nie sądzę więc, aby w tej sytuacji - zakładając że spowolnienie gospodarcze nie będzie znaczące - RPP zechciała wspierać gospodarkę poprzez cięcia stóp procentowych. - rozmawiała Elżbieta Glapiak
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA