fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Ewangelizacja w wakacje – na plaży o Jezusie

ROL
Plaża, krakowskie ulice czy popegeerowska wioska – to świetne miejsca do ewangelizacji
Przed kościołem św. Wojciecha na Rynku Głównym w Krakowie młodzi ludzie w sobotnie popołudnie grają na gitarach. Trzymają polskie i hiszpańskie chorągiewki na znak łączności z uczestnikami  Światowych Dni Młodzieży w Madrycie. Prezentują pantomimę i ruszają na ulice rozmawiać z przechodniami o Bogu. Rozdają obrazki z podobizną Jezusa Miłosiernego.
Zagadnięci na ul. Grodzkiej młodzi zatrzymują się i słuchają. – Przyszedłem napić się piwa, ale o Bogu mogę chwilę posłuchać – mówi Robert z Bytomia.
– Gdyby teraz Pan Jezus pojawił się na krakowskim Rynku, też piwko by wypił – twierdzi ks. Mariusz Susek, opiekun członków Ruchu Światło-Życie, uczestniczących w ulicznej akcji. Zapewnia, że nie chodzi o werbunek do ruchu.
– Chcemy się publicznie przyznać do Chrystusa. Dać ludziom impuls do refleksji. To wychodzenie na zewnątrz jest dziś niezbędne – uważa. Ale pytany, jakie są najskuteczniejsze formy ewangelizacji, odpowiada: – Modlitwa i post.
Rozmowa o Jezusie na krakowskich ulicach nie wydaje się tak śmiałym projektem, gdy porówna się ją z ewangelizacją na... plaży. A na nią w Kołobrzegu czy Dąbkach już po raz trzeci zdecydowali się młodzi ludzie z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.
Zapaleńcami – w tym roku dwiema grupami po 40 osób – dwa tygodnie „dowodził" ks. Radosław Siwiński, wykładowca filozofii w seminarium i egzorcysta. – To szalone przedsięwzięcie. Nawet niektórzy księża się śmieją – mówi „Rz". – Tymczasem ludzie chętnie słuchają na plaży o Bogu. Choćby dlatego, że są opalaniem znudzeni. I przychodzą na wieczorne kilkugodzinne modlitwy do kościoła, na jakie zapraszamy. Biorą różańce i medaliki, które rozdajemy. Najwyżej cztery osoby powiedziały mi, abym „poszedł z plaży".
Ale w diecezji ewangelizacyjnych akcji jest więcej. – Najistotniejsze są naloty na wioski, które robimy od pięciu lat. Na osiem dni w parafii pojawia się jakieś dziesięć osób – klerycy, świeccy, siostry zakonne – by wspólnie się bawić, modlić i błogosławić każdemu domowi z należących do parafii wiosek – opowiada ks. Siwiński. – Takie wyjście do ludzi jest ważne zwłaszcza w biednych, popegeerowskich wioskach.
Ewangelizatorzy z diecezji, w tym członkowie Ruchu Odnowy w Duchu Świętym i ruchu oazowego, mają już kolejny pomysł. We wrześniu 2012 r. chcą rozpocząć ewangelizację miast. I zamierzają akcją zarazić całą Polskę.
– Wychodzenie z Bogiem na zewnątrz przynosi efekty – nie ma wątpliwości Damian Warchoł, maturzysta i prezes Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Diecezji Sandomierskiej. – Zorganizowaliśmy np. bieg patrolowy dla uczczenia beatyfikacji Jana Pawła II.
Stowarzyszenie przygotowało też rajd nad Sanem, a dla integracji swych oddziałów – m.in. wspólne lepienie garnków czy przejażdżkę dorożką. – Kiedy zorganizowaliśmy warsztaty poświęcone informacji o sektach, chciało w nich uczestniczyć tyle osób, że zabrakło miejsca – mówi maturzysta. To w stowarzyszeniu narodził się pomysł duchowego „pogotowia 112" – modlitwy w intencjach tych, którzy poproszą o to esemesem. Rozpoczęło działalność w trakcie Wielkiego Postu. Do tej pory skorzystało z niego ponad 1200 osób. W ich intencjach, np. o zdany egzamin, modlą się wolontariusze.
Z kolei 18-letnia Dorota z Gdańska lubi Przystanek Jezus, na jaki zaprasza Wspólnota św. Tymoteusza – Katolickie Stowarzyszenie w Służbie Nowej Ewangelizacji. – Dobrze tam wypoczywam – mówi. Na to adresowane m.in. do uczestników Przystanku Woodstock spotkanie w tym roku w Kostrzynie nad Odrą przyjechało ponad 500 osób. Impreza odbyła się już po raz 12.
A na drugim końcu Polski można było wziąć udział w Wakacyjnej Ewangelizacji Bieszczadów. Jej początki na górskich szlakach sięgają roku 2000. Organizują je Katolickie Stowarzyszenie UNUM i Szkoła Nowej Ewangelizacji św. Jakuba Apostoła z parafiami, ruchami i wspólnotami diecezji.
W 2007 r. narodziły się Pallotyńskie Spotkania Młodych. W tym roku odbędą się 27 sierpnia w Ołtarzewie pod Warszawą. Zaprasza na nie m.in. dziennikarz telewizyjny Krzysztof Ziemiec.
Czy takie pomysły ewangelizacyjne są skuteczne? – Dla niektórych ważne są spektakularne gesty, formy nieco ekstatyczne i niekonwencjonalne. To dobrze, nawet jeśli Dulskich to gorszy, bo młodym Kościół katolicki wydaje się często skostniały i konserwatywny – zaznacza jezuita ks. Krzysztof Mądel. I przypomina, że duchowni stosowali podobne metody także przed wiekami. Już w średniowieczu wystawiano jasełka, misteria Męki Pańskiej, zakładano chóry.
– Dobry spektakl się liczy – zgadza się 19-letnia Julia z Krakowa. Podobało jej się, kiedy krakowski duszpasterz ks. Jacek Stryczek wystawiał konfesjonał przed galerią handlową, a w Środę Popielcową pod budką z kebabem rozdawał chleb posypany popiołem. – Gdyby było więcej takich pomysłów, więcej moich znajomych chodziłoby na msze – zapewnia.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki e.losinska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA