fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Rozmowa z Grzegorzem Hajdarowiczem

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Magdalena Lemańska
Przyszłość gazet jest na tabletach - mówi Grzegorz Hajdarowicz, właściciel Gremi Media, która kupiła kontrolny pakiet udziałów w wydawcy "Rz"
Od kiedy rozmawiał Pan o przejęciu kontrolnego pakietu w Presspublice?
Grzegorz Hajdarowicz: Od jakiegoś czasu, rozmowy trwały jeszcze za prezesury Davida Montgomery'ego. Uznaliśmy, że potencjał "Przekroju" i Sukcesu" był za mały, by zdobywać świat. Zaczęliśmy od mniejszych tytułów, teraz przejęliśmy kontrolę w Presspublice, nie wiem, gdzie skończymy.
Czy Gremi Media będzie chciało odkupić pozostałe udziały Presspubliki od Skarbu Państwa?
Tak, będziemy chcieli przejąć całość. Mamy już przecież większość udziałów, co daje nam określone władztwo w spółce. Nie wiem, po co Skarbowi Państwa mniejszościowy udział w spółce, w której większościowy ma moja skromna osoba.
A jeśli Skarb Państwa nie będzie się chciał wycofać?
Na razie w ogóle ze Skarbem nie rozmawialiśmy. Dopiero teraz powinniśmy rozpocząć rozmowy o zakupie drugiej części. Mamy prawo pierwokupu. Jeśli Skarb nie będzie chciał jej sprzedać, albo zaproponuje zbyt wygórowana sumę, być może w miejsce Skarbu Państwa wejściem do spółki będzie zainteresowany jakiś inny właściciel. Mnie by to tak bardzo nie przeszkadzało.
Kiedy będzie pierwsze zgromadzenie wspólników Presspubliki w nowym składzie i kiedy spodziewa się Pan decyzji ze strony UOKiK?
Transakcja już została zawarta, złożymy wniosek do UOKiK, który ma chyba dwa miesiące na wydanie decyzji, więc możliwe że będzie ona wydana już po wakacjach. Nie spodziewam się tu żadnych komplikacji. Myślę, że to formalność. Pierwsze posiedzenie to pewnie perspektywa września.
Chce pan być prezesem spółki?
Nie, ale szefem rady nadzorczej pewnie zostanę. Prezesura to pełnowymiarowa praca, która wymaga dużo czasu, a ja mam przecież wiele innych biznesów oprócz mediowych.
Mniejszościowy udziałowiec Presspubliki złożył wniosek o rozwiązanie spółki. Co Gremi z tym zrobi?
Będziemy namawiać Skarb Państwa do wycofania tego wniosku. Tak jak wspominałem, będziemy też dążyć do przejęcia pozostałej części udziałów i gdyby nam się to udało, wtedy sami ten wniosek wycofamy.
Czy Gremi miało konkurenta w staraniach o pakiet Mecomu?
Wiele firm interesowało się zakupem Presspubliki, ale to nie jest łatwy kawałek chleba. Mamy dla spółki strategię i plan działania. Kiedy mówiłem, że chcemy sprzedawać 180 tys. egz. tygodnika, nikt nam nie wierzył. Teraz, jeśli połączy się wyniki "Przekroju" i "Uważam Rze", właśnie mniej więcej tyle wychodzi. Myślę, że możliwa jest ciekawa synergia reklamowa między wszystkimi tymi tytułami.
Chcę, by spółka była bardziej nowoczesna. Moim zdaniem jesteśmy w momencie porównywalnym do tego, w którym Gutenberg wynalazł druk. Wszystko się na rynku mediowym zmienia i sposób, w jaki działa ta firma, ma być odpowiednikiem tej nowej rzeczywistości. A ona jest na tabletach. Zgadzam się z polityką prowadzona przez Ruperta Murdocha, że to tablet jest przyszłością mediów, choć oczywiście jeszcze mi do Murdocha wiele brakuje. Ja wciąż podtrzymuję swoje niewiarygodne dla niektórych osób prognozy, według których w Polsce w 2015 roku będzie 12 milionów tabletów. Technologia będzie szła do przodu czy nas to cieszy, czy nie.
Ma pan już jakiś konkretny plan zmian w firmie?
Na pewno coś już o niej wiem, bo przeprowadziliśmy w niej nieinwazyjne badanie ksiąg finansowych, o którym nikt na rynku nie wiedział. I pierwszy wniosek jest taki, że trzeba popracować z kierownictwem nad wykorzystaniem nowych technologii.
Myślę, że skład mediów, jaki ma Presspublica, jest dziś bardzo ciekawy. Ma dzienniki, w tym ekonomiczny oraz lokalny, polityczny tygodnik, specjalistyczne dodatki i dużo aktywności w Internecie, co nas bardzo cieszy.
Jak będzie wyglądał profil polityczny tytułów po zmianie właściciela firmy?
Ja oczywiście mam swoje poglądy polityczne, ale mój główny pogląd przejawia się w tym, że jestem zwolennikiem wolnego rynku. Niedawno występowałem w którejś telewizji i dostało się ode mnie m.in. Barackowi Obamie za niepotrzebne państwowe dotacje dla sektora finansowego w USA. Chciałbym, by "Rz" była zwolennikiem wolnego rynku i by stała na straży wolności człowieka i praw obywatela. Ale politycznie się w swoje pisma nie angażuję i nie zamierzam. Linia polityczna pisma to kwestia jego kierownictwa. Nie pozwolę tylko, by gazeta propagowała idee ogólnie uważane za niebezpieczne, jak totalitaryzm, a w szczególności komunizm.
Coś chce Pan jeszcze do grupy mediowej dokupić?
Wydaje mi się, że w takim składzie, jak obecny, grupa jest już wystarczająco duża, by pretendować na giełdę. Może się jednak zdarzyć to, co stało się już po moim zakupie "Przekroju" - że skrzynka mailowa zapcha mi się mailami z propozycjami przejęć jakichś kolejnych aktywów. Będziemy je studiować i może coś z tego będzie nas interesowało.
Należące do Mecomu Media Regionalne wydające w Polsce gazety regionalne też was interesują?
Trudno mi dziś odpowiedzieć na to pytanie.
Chciał Pan też kiedyś kupić Ruch.
Tak, to miał być kolejny element naszej układanki. Nie chcieliśmy jednak płacić tak dużo. Z dwóch firm -  Ruchu i Presspubliki - zdecydowanie bardziej interesuje mnie ta druga.
Za udziały w Presspublice zapłacił Pan z własnej kieszeni 80 mln zł - to dużo.
To były ostre negocjacje. Mecom oczywiście chciał uzyskać więcej, a my - oczywiście - jak zawsze chcieliśmy zapłacić jak najmniej.
Ile jest warta cała Presspublica? Mówi się o 120 mln zł.
To realna wycena. My za 80 mln zł przejęliśmy pakiet kontrolny.
Podtrzymuje Pan plan wprowadzenia swojej działalności mediowej na giełdę?
Tak, udziały w Presspublice kupiła należąca w całości do mnie spółka Gremi Media Sp. z o.o., która będzie się przekształcała tak, by znaleźć się na giełdzie. Być może jej wejście tam będzie możliwe jeszcze w tym roku. Wcześniej mówiliśmy, że w tym celu chcielibyśmy przejąć na giełdzie jakąś mniejszą spółkę nie wykazującą żadnej aktywności i w ten sposób wprowadzić na parkiet Gremi Media i ten plan podtrzymujemy.
Jaki udział ma mieć w Gremi Media Jupiter NFI?
Na pewno nie ma mowy o tym, by stał się spółką  mediową. Jako szef rady nadzorczej i pośredni główny właściciel widzę jednak możliwość wejścia Jupitera NFI do Gremi jako udziałowca w przyszłości i podejmowania wspólnych działań na giełdzie.
Jeden walor zbliżonej profilem do tworzonej przez Pana grupy mediowej Agory na początku 2008 roku płacono 55 zł, dziś -  18 zł. Jak Pan przekona inwestorów, że biznes w mediach papierowych jest przyszłościowy?
Ciekawymi planami. Koncepcją rozwoju i marką swojego nazwiska. Kupiłem w przeszłości wiele spółek na granicy wypłacalności i je restrukturyzuję. Podobnie jak w przypadku Ponaru Wadowice potrzebujemy jednak w tych przedsiębiorstwach inwestorów długoterminowych, którzy rozumieją, że na takie inwestycje nie można patrzeć w innej kategorii czasowej. Z działalnością mediową na giełdzie idealnie wstrzelimy się w czasy rewolucji technologicznej. Wejście tam da nam ciekawe możliwości finansowania tej działalności - poprzez nowe emisje.
Mocniejsze wejście w biznes mediowy oznacza rezygnację z części innych Pana aktywności?
Nie, chciałem mieć zdywersyfikowany portfel własnościowy. Moja działalność jest zdywersyfikowana i jeśli chodzi o obszar działania - bo działam w Polsce i Brazylii - i jeśli chodzi o sektor interesów. Nie mam w planach zawężania działalności, choć na pewno media będą miały po dzisiejszym wydarzeniu większą rangę w moim portfelu inwestycyjnym.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA