fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

PiS jest brzydki, PiS jest zły

Piotr Gursztyn
Rzeczpospolita
Jędrzej Bielecki
Na polityce w Polsce zna się każdy. Podobnie jak na ekonomii, czy np. historii.
Ale polityka jest dziedziną szczególną — tu wiemy wszystko i moralnie każdy z nas jest o niebo wyżej od przeciętnego polityka. Bo to, jak powszechnie wiadomo, skrajni idioci. Chyba, że któryś z nich jest złodziejem. To wtedy nie jest idiotą.
Stopień głupoty jest oczywiście znacznie wyższy u partii, której nie lubimy. A jej przywódca (właściwie nazwijmy go fuehrerem) jest wyjątkowym bydlakiem. Nie to, co ten nasz...
Gdy więc wypowiadamy się w rozmaitych sondażach na temat polityki mówimy zazwyczaj rzeczy złe. Na przykład pytani, czy chcemy, aby nasze dziecko zostało politykiem, posłem, czy kimś takim, odpowiadamy z obrzydzeniem: absolutnie nie! Polacy wymieniają na pierwszym miejscu zawód prawnika, lekarza czy naukowca. A na końcu posła czy śmieciarza.
Zaś prawda jest zupełnie inna. Ci sami uczestnicy ankiety skaczą z szerokim uśmiechem wokół pierwszego lepszego posła, którego osobiście zdarzyło im się poznać. Taki poseł czyta o sobie sondaże, że jego zawód oceniany jest tylko ciut wyżej niż praca prostytutki. A potem ma dysonans poznawczy, bo wszyscy dokoła są dla niego bardzo milutcy. I wszędzie chcą go zapraszać, sadzać na honorowych miejscach, karmić, poić i robić sobie z nim zdjęcia.
To a propos naszej powszechnej prawdomówności. I prawidłowego czytania sondaży. Bo diabli wiedzą, jak to się dzieje, że Jarosław Kaczyński - polityk, do którego w sondażach prawie nikt nie ma zaufania - prawie, że wygrał wybory prezydenckie? Czym to wytłumaczyć? Chyba tylko tym, że zmienił twarz, wygłosił orędzie do braci Rosjan i naród dał się nabrać.
Ta reguła zresztą działa w drugą stronę. Śp. Jacek Kuroń był zawsze u szczytu zaufania, a potem paskudnie przegrywał wybory. A też coś zmieniał - mianowicie dżinsy na garnitury. Tyle, że to jakoś nie działało na naród.
Dziś zaś sondaże (zamówione przez "Rz") mówią, że PO jest nowoczesna i europejska, a PiS nie. Aż 70 proc. badanych uważa, że to PiS jest bardziej kłótliwe, a tylko 32 proc., że to PO wywołuje awantury. PiS jest klerykalne, nie myśli o reformach, ani o gospodarce. W ogóle jest do bani.
A potem w dzień wyborów wszyscy z napięciem będą czekać, gdzieś tak do godziny szesnastej, czy aby znów Kaczyński nie wygra. O tej porze mniej więcej, wiadomo, czy już posprzątane, czy jeszcze nie. Przynajmniej politycy i media mają przecieki z tzw. exit-polli. Tyle, że PKW nie pozwala ich publikować.
Pewnie zresztą nie wygra, ale nikt nie zliczy pogryzionych z nerwów paznokci. Bo sprawę sondaży dla PiS trzeba chyba czytać inaczej. Jak oni w PiS to robią? Mocno się starają, aby stracić kolejną grupę wyborców (Warszawa kiedyś była PiS-owskim miastem - vide wybory 2002 i 2004). Albo pokażą się z o. Rydzykiem, choć wiedzą, że to tak jakby samemu wejść na rozgrzany grill.
Potem straszy PiS-em Donald Tusk z całą Platformą, oraz "Gazeta Wyborcza" wraz z "Polityką". Ma o czym pisać Tomasz Jastrun i Waldemar Kuczyński. Dzięki PiS-owi sens życia i nadzieję na zmartwychwstanie odnaleźli też Tomasz Wołek i Stefan Bratkowski.
I jak to możliwe, skoro według sondaży PiS nie powinien już istnieć? Nawet nie będę się silił na znalezienie odpowiedzi. Zrobią to internauci. Pro i anty. PiS-owscy i platformerscy. Oni zawsze wiedzą najlepiej.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA