fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Flotylla Wolności znów rusza do Gazy

Statek „Mavi Marmara” kojarzony jest na Bliskim Wschodzie z ubiegłorocznym konwojem (zdjęcie z grudnia 2010 r.)
AFP, MUSTAFA OZER MUSTAFA OZER
Izrael szykuje się do zatrzymania konwoju. Flotylla jest jednak tylko cieniem tej z poprzedniego roku
W maju 2010 roku na Morzu Śródziemnym doszło do tragedii. Komandosi z Izraela zatrzymali Flotyllę Wolności, konwój statków z propalestyńskimi aktywistami, którzy chcieli przełamać izraelską blokadę Strefy Gazy. Na jednym ze statków doszło do walki wręcz. Izraelczycy otworzyli ogień. Zginęło dziewięciu pasażerów.
Już wówczas aktywiści zapowiedzieli, że „nie dadzą się złamać" i za rok popłyną znowu. Flotylla Wolności II ma wyruszyć jutro, ale wygląda na to, że szumnie zapowiadana impreza zakończy się klapą. Konwój będzie składał się zaledwie z około dziesięciu małych jednostek, na których pokładzie znajdzie się około 300 osób.
Według gazety „Jediot Ahronot" to efekt zakulisowych działań Izraela. Jego dyplomaci od wielu miesięcy starali się przekonać rządy krajów europejskich (to z portów Starego Kontynentu mają jutro wypłynąć statki), by maksymalnie utrudniały zadanie organizatorom.
Rząd Grecji już zabronił wypłynięcia amerykańskiemu statkowi „Odwaga nadziei". Zdaniem jego pasażerów  stało się tak właśnie po interwencji Izraela. Pretekstem do zatrzymania jednostki miała być usterka mechaniczna, o której policję poinformował przez telefon „anonimowy informator".

Psy i snajperzy

– Izraelczycy wyrabiają nieprawdopodobne rzeczy – mówi „Rz" Ewa Jasiewicz, polska aktywistka, która będzie płynąć na jednym ze statków. – Wywierają naciski na rządy, rozsyłają rozmaite listy, w których starają się nas skompromitować. Grożą, że będą do nas strzelać snajperzy, że będą nas szczuli psami. My jednak i tak wypłyniemy, by zaprotestować przeciw łamaniu praw człowieka – dodaje.
Izrael oficjalnie ostrzegł dziennikarzy, którzy chcieli wziąć udział we Flotylli, że jest to impreza nielegalna. Jeżeli  reporterzy z niej nie zrezygnują, dostaną zakaz wjazdu na teren państwa żydowskiego na dziesięć lat. Izraelski MSZ zdecydowanie jed-
nak zaprzeczył, jakoby miał coś wspólnego z zatrzymaniem amerykańskiego statku w greckim porcie. – To paranoidalne i dziecięce oskarżenia, które pokazują, jak bardzo infantylni są organizatorzy Flotylli – powiedział  rzecznik resortu.
Najpoważniejszym ciosem dla aktywistów było jednak wycofanie się z udziału w przedsięwzięciu tureckiej organizacji IHH. To właśnie ona była głównym organizatorem zeszłorocznej Flotylli. Oficjalnie zrezygnowała z  powodu „problemów technicznych". Nieoficjalnie mówi się, że jest to gest Turcji wobec Izraela.

Zatrzymać statki

Wycofanie się IHH z Flotylli Wolności wydaje się znacznie obniżać ryzyko powtórki krwawych wydarzeń z zeszłego roku. To właśnie na statku tej organizacji – „Mavi Marmarze" – doszło do walki z komandosami. Według Izraelczyków młodzi Turcy z IHH zaatakowali żołnierzy prętami, nożami i pałkami.
Izraelczycy szykują się jednak na każdy scenariusz. Marynarka wojenna przeprowadziła specjalne manewry. Komandosi mają być gotowi zarówno na bierny opór ze strony aktywistów, jak i walkę wręcz, wymianę ognia czy nawet atak bombowy.
O tym, żeby Izrael przepuścił konwój, nie ma mowy. Marynarka dostała zdecydowany rozkaz, by zatrzymać Flotyllę. – To kwestia bezpieczeństwa naszych obywateli – mówi „Rz" izraelski ekspert ds. bezpieczeństwa Amir Rapaport. – Jeżeli Izrael pozwoli Flotylli wpłynąć do Gazy, to będzie koniec blokady. Zaraz zaczną wpływać tam kolejne statki. Na ich pokładzie może zaś  być broń dla Hamasu. Ta radykalna grupa kontroluje Strefę Gazy i regularnie ostrzeliwuje izraelskie miasta po drugiej stronie granicy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA