fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Pozostaje po nich fotografia

Archiwum, maksymilianrigamonti Maksymilian Rigamonti
Nagrodę Banku Zachodniego WBK otrzymał Maksymilian Rigamonti, Freelancer, „Newsweek”, Agencja Reporter; fotoreportaż „Smoleńsk, żałoba”, 9 – 23 kwietnia 2010 r
– Pierwsze zdjęcie do tego reportażu zrobiłem na Dworcu Zachodnim w Warszawie 9 kwietnia przed katastrofą. To to ujęcie, na którym ktoś w oknie pociągu trzyma w dłoniach fotografię oficera zastrzelonego w Katyniu. Miało otwierać zupełnie inną opowieść.

Kategoria Cywilizacja

Kolejny kadr to już jednak nie uroczystości katyńskie, a zabezpieczanie wraku samolotu przez służby rosyjskie.
– Sam latałem tym samolotem do Paryża i Afganistanu. Znałem wielu jego pasażerów, fotografowałem ich. Ale w lasku smoleńskim nie byłem w stanie podejść bliżej, choć można było. Wolałem fotografować przez drzewa. Pokrzepiający był smutek zwykłych, rosyjskich żołnierzy, a przerażający ogrom trumien przywożonych byle jak, różnymi środkami transportu, m.in. na dachu starej czerwonej łady. Dlatego to utrwaliłem.
Pierwszy polski hołd dla ofiar katastrofy oddawany na lotnisku Okęcie fotografowali wszyscy, Maksymilian Rigamonti również.
– Nie mogłem się powstrzymać – fragment samolotu w kadrze, zachód słońca, ład i spokój. To był obraz wyjątkowy, obowiązkowy, bez którego historia tego zdarzenia byłaby niepełna.
O dalszej części fotoreportażu zadecydował przypadek. W Pałacu Prezydenckim pojawiła się nagle kobieta z dzieckiem na ręku. Malec był otulony w tkaninę o takim samym odcieniu czerwieni jak flaga żałobna na trumnie w tle.
– Potem wychodzę przed budynek i pierwsza osoba, jaką widzę, to Indianin sprzedający flagi polskim żałobnikom – wspomina autor zdjęć. – Zarabianie na tragedii? Być może. Nie interpretuję.
Na ostatnim zdjęciu, z uroczystości pogrzebowych w Krakowie, w obiektyw fotoreportera wpatruje się Lech Kaczyński. Znowu przypadek (?) skomponował niezwykłe ujęcie. Pomiędzy twarze osób w kondukcie pogrzebowym wdarł się plakat z wizerunkiem chowanego właśnie prezydenta.
– Sfotografowaniem zdjęcia ofiary rozpocząłem i zakończyłem opowieść. Może to zbyt dosłowny zabieg, ale jak pokazać inaczej, że większości z nas pozostaje po zmarłych właśnie fotografia?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA