fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Nie lubią nauczycieli ani rodziców

Z wiekiem wśród gimnazjalistów rośnie akceptacja dla narkotyków
Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak
Grzegorz Byszewski
Marek Kozubal
Im wyższa klasa gimnazjum, tym mniej w młodych ludziach sympatii do szkoły. Częściej pojawia się alkohol
Przez trzy lata zespół Pracowni "Pro-M" Instytutu Psychiatrii i Neurologii prowadził badania na temat zachowań gimnazjalistów. Objęły ponad 3 tys. uczniów stołecznych gimnazjów publicznych i niepublicznych. Te same nastolatki były ankietowane przez całą edukację – w pierwszej, drugiej i trzeciej klasie.

Nie ma mentora

Okazało się, że pomiędzy pierwszą i trzecią klasą spada liczba nastolatków z sympatią podchodzących do szkoły i nauczycieli. O ile w pierwszych klasach ok. 20 proc. uczniów szkół publicznych i ok. 40 proc. ze szkół niepublicznych uznawało za prawdziwe twierdzenie "lubię szkołę", o tyle w klasach trzecich te wskaźniki spadły o połowę. Tylko nieliczni widzą w nauczycielach swoich mentorów. Spośród nauczycieli z gimnazjum najwięcej sympatii mają do wychowawców klasowych.
W trakcie nauki wzrasta liczba podopiecznych, którzy agresywnie odnoszą się do nauczycieli. – Ten wynik świadczy o poważnych trudnościach nauczycieli w utrzymaniu dyscypliny. Wskazuje na brak umiejętności porozumiewania się uczniów i nauczycieli w sytuacjach konfliktowych – twierdzi Krzysztof Ostaszewski, współautor badań.
– Szkoła faktycznie nie radzi sobie z gimnazjalistami, ale nie radzą sobie z nimi też rodzice – zaznacza dr Aleksandra Piotrowska, psycholog z Wyższej Szkoły Pedagogicznej ZNP oraz UW. I tłumaczy, że gimnazjaliści często testują, na jakie zachowania mogą sobie pozwolić. – Dorośli na całego przegrywają. Nauczyciele wolą nie reagować na uszczypliwości, by nie rozdrażniać młodzieży. A brak reakcji powoduje poczucie bezkarności – mówi dr Piotrowska.
Przykład? Dwa dni temu w gimnazjum na Bemowie 14-letnia Ola zdetonowała na lekcji petardę. Poparzona została jej koleżanka. Dlaczego to zrobiła? Żeby wygrać paczkę papierosów, o którą założyła się z kolegą.
Zdaniem dr Aleksandry Piotrowskiej rodzice zamiast wychowywać wolą udawać, że nic się nie dzieje.
W ciągu trzech lat nauki w gimnazjum młodzież staje się coraz bardziej krytyczna wobec rodziców – wynika z badań IPiN.
Trzecioklasiści rzadziej niż w pierwszej klasie traktują rodziców jako źródło wsparcia.
Czasem bywa dramatycznie.  Na komendę policji na warszawskim Targówku trafił 16-letni gimnazjalista, który okradał rodziców. Policję zawiadomiła matka.
– Chłopak okradał ją z pieniędzy i biżuterii, kobieta, bojąc się syna, zamykała się w swoim pokoju na klucz – opowiada stołeczny policjant. Nastolatek usłyszał 15 zarzutów, m.in. kradzieży 5 tys. zł, telefonów komórkowych i znęcania się nad swoją babcią.
Co trzeci gimnazjalista żyje w domach, w których dość często dochodzi do kłótni, a około 1/6 badanych spotyka się z przemocą fizyczną i konfliktami związanymi z piciem alkoholu przez rodziców. – Poważnym źródłem zagrożeń dla rozwoju nastolatków jest niestabilność życia rodzinnego. Około 20 proc. gimnazjalistów wychowuje się w rodzinach niepełnych. W większości są to domy prowadzone przez samotne matki – dodaje Ostaszewski.
Współautor badań zwraca też uwagę, że z każdym rokiem zwiększają się odsetki gimnazjalistów, którzy piją alkohol, palą papierosy i używają narkotyków.

Więcej dilerów

Prawie połowa trzecioklasistów przyznawała się do częstego picia alkoholu, co trzeci upił się przynajmniej raz w ostatnim roku. – Ponad 1/4 uczniów paliła często papierosy, około 1/6 badanych przynajmniej raz w życiu próbowała jakiegoś narkotyku – dodaje Ostaszewski.
Inaczej niż w przypadku alkoholu czy papierosów, młodzi ludzie w przeważającej większości są przeciwni używaniu narkotyków. – Na początku gimnazjum ponad 80 proc. pierwszoklasistów twierdziło, że ich rówieśnicy nie akceptują używania narkotyków – opowiada Ostaszewski. – Postawy te jednak ulegają stopniowemu osłabieniu w ciągu trzech lat. W tym czasie liczba znajomych gimnazjalisty negatywnie odnoszących się do narkotyków zmniejszyła się o 20 proc.
Z opracowania wynika, że w ostatnich trzech latach rósł za to odsetek uczniów, którzy zajmowali się handlem narkotykami. – W najstarszych klasach 5 proc. uczniów gimnazjów przynajmniej raz w ostatnim roku zajmowało się sprzedażą środków odurzających – alarmują autorzy badania.
Tomasz Harasimowicz, terapeuta, kierownik Poradni Profilaktyki i Terapii Uzależnień MONAR w Warszawie, który wczoraj uczestniczył w spotkaniu z młodzieżą w warszawskim liceum i gimnazjum, twierdzi, że do inicjacji narkotykowej dochodzi zwykle na spotkaniu towarzyskim, grupowym wyjeździe, wycieczce. Jego zdaniem to oderwanie od domu, a także wpływ grupy rówieśników mogą sprawić, że dziecko zechce "zaszaleć".
Piotr Jabłoński, szef Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, dodaje, że młodzież najczęściej miesza alkohol z marihuaną, haszyszem albo tabletkami. I choć wciąż najwięcej nastolatków, które mają kontakt z narkotykami, jest w dużych miastach (przoduje Warszawa), to zjawiskiem tym też coraz częściej dotknięte są też wsie. – Nie ma znaczenia, czy uczeń pochodzi z tzw. dobrego domu, czy ze środowiska zaniedbanego – podkreśla Jabłoński.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA