fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Kompania Węglowa kontra Gierałtowice: konflikt o kopalnię

Zespół naprawczy dla Sośnicy-Makoszowy zakończył pracę. Kopalni grozi likwidacja, bo Kompania Węglowa nie może się porozumieć z gminą Gierałtowice, pod którą odbywa się wydobywanie węgla
– Nie możemy wykonać niezbędnych zabezpieczeń powodziowych, bo nie mamy dostępu do gruntów – tłumaczy w rozmowie z „Rz" Zbigniew Madej, rzecznik firmy.
Położona w powiecie gliwickim gmina Gierałtowice jest jedną z większych gmin województwa śląskiego. Z uwagi na powierzchnię użytków rolnych można zaliczyć ją do gmin rolniczych. Pod jej powierzchnią znajdują się bogate złoża węgla kamiennego, które od wielu lat są eksploatowane przez trzy kopalnie: należące do Kompanii Węglowej Sośnica – Makoszowy i Knurów – Szczygłowice oraz należącą do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalnię Budryk.

Powódź a węgiel

Ubiegłoroczna powódź w gminie Gierałtowice pokazała, jak bardzo pilnym jest wykonanie robót hydrotechnicznych mających na celu regulację przecinającego obszar gminy potoku Chudowskiego oraz płynącej w północnej części gminy rzeki Kłodnica – dwóch głównych źródeł zagrożenia powodziowego w sołectwach Przyszowice i Paniówki.
– Niewątpliwie górnictwo swoją wieloletnią działalnością poważnie zaburzyło pierwotny układ hydrologiczny i dlatego gotowe jest do podjęcia i sfinansowania niezbędnych robót hydrotechnicznych, dzięki którym obecne zagrożenie powodziowe zostałoby znacząco ograniczone – tłumaczy Zbigniew Madej.
Tyle, że by wykonać wspomniane prace przeciwpowodziowe kopalnia musi pozyskać do nich grunty. Bez tego bowiem nie dostanie pozwolenia na budowę. chodzi m.in. o inwestycję o nazwie „Regulacja potoku Chudowskiego", którą kompania planuje od 2006 r.
– Właściciele gruntów, które są rolnicze i zalewowe zażądali za nie tak dużo, jakby to były działki budowlane, czyli ok. 150 zł za 1 mkw. Tymczasem biegli wycenili je na ok. 10 zł za mkw. – dodaje.
– Chodzi o 2,7 ha za maksymalnie ok. 4 mln zł. A kopalnia ma ok. 1 mld zł przychodów rocznie  – ripostuje w rozmowie z „Rz" Marek Błaszczyk, przewodniczący rady gminy Gierałtowice. – Jesteśmy przychylni wszystkim naszym inwestorom, bo przecież płacą gminom podatki – zapewnia. Kompania płaci Gierałtowicom rocznie 5 mln zł podatków i 30 mln zł za szkody górnicze.
– Nie możemy sobie pozwolić na wygórowane ceny, jesteśmy przecież spółką skarbu państwa – tłumaczy Madej.

Ile wart jest grunt?

Kompania wskazuje, że problemem jest plan zagospodarowania przestrzennego (nad nowym trwają prace).
– Plan uchwalony po kilku latach w 2005 r. był konsultowany ze spółkami węglowymi od 1999 r. A zapisy dotyczące górnictwa w nowym planie będą robione na bazie starego, jeśli zaproponuje to wójt i przegłosuje rada gminy, ale konsultacje ze spółkami węglowymi cały czas trwają. Zaproponowały one w perspektywie 2045 r. może dojść do osiadania terenów o kolejnych kilkanaście metrów. A my już dziś mamy mniejsze możliwości odpompowywania wody niż mieć powinniśmy  – tłumaczy Marek Błaszczyk. I dodaje, że kilka lat temu Kompania proponowała tylko 2,7 zł za 1 mkw gruntu, stąd złość właścicieli. – Ale to w gestii kopalni jest porozumienie się z właścicielami gruntów i wykupienie ich lub zamiana za godziwą cenę – mówi Błaszczyk. Dodaje jednak, że sprawa potoku Chudowskiego to tylko kropla w morzu zaległości inwestycji przeciwpowodziowych.
– Miał być m.in. zbiornik retencyjny i przepompownia, obiecywane od 2004 r. I nic. Dodatkowo podwyższenie wałów w dalszym biegu rzeki Kłodnicy od torów kolejowych w kierunku Gliwic – wylicza przewodniczący rady gminy.
Zbigniew Madej wskazuje, że pierwszy etap wzmacniania wałów się zakończył, inwestycje trwają, ogłoszony został też przetarg na zniszczony przez powódź most. – A w pozostałych przypadkach problemem także są grunty – przyznaje. – Zarząd Kompanii nie zamierza wyłożyć na stół kwoty wielokrotnie przewyższającej rynkową wartość nieruchomości. Precedens byłby groźny z kilku powodów. Ci co już sprzedali swoje grunty górnictwu poczuliby się stratni, a ci co jeszcze ich nie sprzedali, i rozważają propozycje kopalni, zapewne znacznie podbiliby ceny. A zarząd spółki jest rozliczany nie tylko przez właściciela, ale i przez odpowiednie organy kontrolne – wyjaśnia.
Kopalni grozi zamknięcie, mieszkańcom zalanie
– Mamy wrażenie, że ktoś chce szukać winnego, zamiast uderzyć się w pierś, przecież to z winy kopalni doszło tu do obniżenia terenu, od lat 90. do dziś nawet o kilkanaście metrów. Jest to szkoda górnicza, a więc jej naprawienie leży w gestii kopalni – mówi Marek Błaszczyk.
Do czego może doprowadzić nierozstrzygnięty spór? Po pierwsze do tego, że przy kolejnej powodzi znów ucierpią mieszkańcy Gierałtowic (gmina liczy ich w sumie ok. 11 tys.). A nawet jeśli nie dojdzie do najgorszego, to Kompania i jej państwowy właściciel mogą uznać, że dalsze inwestowanie w Sośnicę-Makoszowy jest nieopłacalne. Bez inwestycji przeciwpowodziowych nierealna będzie eksploatacja 98 mln ton węgla, a to skróci żywotność kopalni o 36 lat – takie wnioski, jak wynika z informacji „Rz" znajdą się w raporcie zespołu naprawczego.
Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Sośnica-Makoszowy miała ponad 60 mln zł straty netto. Nie wiadomo, jakie decyzje w jej sprawie po otrzymaniu raportu podejmie zarząd firmy i właściciel.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA