fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Po śmierci bin Ladena Europa nie jest bardziej bezpieczna

Rozmowa z Hennige Riecke, ekspertem Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (DGAP)
Czy po śmierci Osamy bin Ladena spodziewać się należy w Europie ataków odwetowych al Kaidy?
Sądzę, że zagrożenie terroryzmem pozostanie wysokie. W obecnej sytuacji al Kaidzie chodzić może nie tyle o odwet czy zemstę, ile o to, aby udowodnić, że organizację nadal stać na przeprowadzenie spektakularnego ataku, także bez swego przywódcy, który i tak nie brał udziału w planowaniu  ostatnich zamachów. Priorytetem al Kaidy są oczywiście cele w USA, ale w Europie również znajduje się wiele obiektów amerykańskich. To one są najbardziej zagrożone. Nie sądzę jednak, aby al Kaidę stać było na taki akt jak zamach na WTC.
Powtórka z Madrytu czy Londynu jest więc możliwa?
Tego typu ataki są możliwe i śmierć bin Ladena nic tu nie zmienia. W całej Europie, także w Niemczech, jest wiele grup radykalnych islamistów i i wszystko wskazuje na to, że mają plany podobnych ataków. Świadczy o tym chociażby niedawne zatrzymanie dwóch terrorystów w Niemczech.
Ostatnio pojawiły się informacje o umieszczeniu gdzieś w Europie tzw. brudnej bomby z ładunkiem niekonwencjonalnym, która miałaby zostać odpalona po śmierci bin Ladena...
To czyste spekulacje.
Tylko w 2008 roku w  Europie skazano za działalność terrorystyczną 190 osób, w zdecydowanej większości w Wielkiej Brytanii, we Francji i w Hiszpanii. Czy można się spodziewać ataków w innych krajach, które do tej pory nie były na celowniku terrorystów, jak np. w Polsce?
Trudno powiedzieć. W pierwszej kolejności zagrożone są kraje, które najbardziej angażują się w Afganistanie, jak Wielka Brytania czy Niemcy. Istotna jest także obecność w tych krajach mniejszości muzułmańskich, spośród których wywodzi się część radykalnych islamistów.
Czy można się obecnie spodziewać wzmożonej gotowości mieszkających w Europie islamskich konwertytów do działań terrorystycznych? Francuski znawca islamu Olivier Roy ocenia, że konwertyci stanowią od 10 do 25 proc. członków al Kaidy.
Wiadomo, że niektórzy konwertyci na islam wyróżniają się wyższym stopniem fanatyzmu religijnego. Jednak bynajmniej nie wszyscy. W naszych krajach mają zagwarantowaną wolność wyznania, jak pozostali obywatele, i nie sposób sobie wyobrazić, aby można ich było objąć jakąś specjalną formą nadzoru czy też przystąpić obecnie do energicznego poszukiwania terrorystów w ich szeregach.
Jaki wpływ może mieć śmierć bin Ladena na rekrutację nowych członków przez al Kaidę i związane z nią organizacje?
Nie sposób wykluczyć, że stanie się on punktem odniesienia dla dalszej radykalizacji niektórych środowisk w świecie islamskim. Osama bin Laden urasta w tych kręgach do rangi symbolu i męczennika, który oddał swe życie w walce o wyzwolenie świata muzułmańskiego. Trzeba przy tym pamiętać, że związane ideologicznie z al Kaidą ugrupowania w wielu regionach świata mają własne cele i zadania i postać Osamy bin Ladena jest im bardzo potrzebna w charakterze symbolu.
Od dłuższego czasu mowa jest o swego rodzaju „al Kaidzie online" czy dżihadyzmie sieciowym. Jak groźne jest to zjawisko?
To prawda, narasta zjawisko rozprzestrzeniania radykalnych poglądów za pośrednictwem Internetu. Ale dostęp do sieci mają także służby specjalne, które analizują treści zawarte w Internecie i dzięki temu nierzadko trafiają na interesujące ich ślady.
Czy śmierć bin Ladena nie wzmocni żądań zakończenia wojny w Afganistanie poprzez wycofanie sił NATO? Domagają się już tego Zieloni w Niemczech.
Jedną z zasadniczych przesłanek obecności NATO w Afganistanie jest przekonanie, że terroryzm należy zwalczać u źródła. Wszystko zależy  od tego, jak rozwinie się sytuacja w tym kraju. Pytanie, czy walczący w Afganistanie talibowie mogą się w wiarygodny sposób zdystansować od al Kaidy, co proponuje im Hillary Clinton.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA