Historia

O czeskim Wacku na polskim tronie

AKG/East News
W poczcie królów i książąt polskich Jan Matejko umieścił także Wacława II z czeskiego rodu Przemyślidów. – Czech władcą Polski? – dziwi się wiele osób.
– Może o sympatii do Wacka zadecydowało czeskie pochodzenie samego Matejki... – przypuszczają niektórzy. Niewielu chce pamiętać, że Wacława koronował w Gnieznie tenże arcybiskup Świnka, który kilka lat wcześniej nakładał koronę na głowę Piasta – Przemysła II, rychło niestety zamordowanego.
Toteż Wacław II powinien być traktowany jako rzeczywisty władca Polski, mający prawo do występowania w poczcie swoich polskich poprzedników i następców, także tym zapisanym w naszej pamięci. Podobne prawo do czeskiej pamięci mają Jagiellonowie – Władysław i Ludwik – którzy zasiadali na tronie w Pradze. Wprawdzie tego pierwszego Czesi nazywali „król Dobrze”, bo był podobno gnuśny i na wszystko się zgadzał, ale inni chwalili w ten sposób jego dobrotliwość, właściwą pochodzącemu z litewskich kniei rodowi. Polska obojętność wobec Wacława wynika ze zrozumiałego przywiązania do tradycji piastowskiej oraz do wieloletnich bojów o tron maleńkiego wzrostem księcia kujawskiego Władysława, tak wielkiego siłą swego uporu i zaciekłości. Po drugie, jesteśmy skłonni porównywać Czechy i Polskę z czasów świetności Rzeczypospolitej. W istocie nasi południowi sąsiedzi po bitwie pod Białą Górą (1620) do reszty stracili swoje warstwy wyższe i byli bliscy całkowitego wynarodowienia. Wystarczy zaś spojrzeć na mapę, aby pojąć, jak wielkie państwo tworzyli wtedy Polacy i Litwini (i Rusini!), a historia przekonuje o jego kulturotwórczej sile.
Ale w średniowieczu sprawy miały się inaczej. Czechy wyprzedziły nasz kraj w rozwoju cywilizacyjnym mniej więcej o 100 lat. Wiek wcześniej dotarło tu bowiem chrześcijaństwo wraz z duchowieństwem, nowym obyczajem, tradycją i strojem, architekturą z prawdziwego zdarzenia i łacińską interlinquą. Z czasów, utrwalonych u nas kilkoma kościołami i fundamentami znanymi tylko archeologom, pochodzą dziesiątki istniejących w Czechach świątyń i zamków. O tym, jak rozwinięty był to kraj na początku XIV wieku, pisze autor tego zeszytu Marek Barański. Mamy skłonność do dość pobłażliwego traktowania naszych braci z południa; na przykład jako żołnierzy. Błąd świadczący o nieznajomości dziejów średniowiecza. O królu Wacku też dobrze poczytać, choćby po to, by się dowiedzieć, skąd się wzięli u nas starostowie i moneta grosz.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL