fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

„Niegrzeczna Kylie" najszybsza w Melbourne

ROL
Sebastian Vettel wygrał Grand Prix Australii, Witalij Pietrow trzeci
Niemiecki kierowca Red Bulla rozpoczął obronę mistrzowskiego tytułu od zwycięstwa w Grand Prix Australii. Pierwszy raz na podium stanął Witalij Pietrow (Lotus Renault). Rosjanin pod nieobecność kierowcy nr 1  zespołu Roberta Kubicy był trzeci.  Vettela i Pietrowa przedzielił Lewis Hamilton.
Zimowa przerwa i spore zmiany w przepisach nie odebrały szybkości zespołowi Red Bulla, przynajmniej jeśli chodzi o auto prowadzone przez Vettela. Na cześć urodzonej w Melbourne piosenkarki Kylie Minogue mistrz świata nadał mu imię „Niegrzeczna Kylie" i w niedzielę popędził po niezagrożone zwycięstwo. – Ma taki zgrabny tył, że nie mogłem jej inaczej nazwać – mówił Niemiec, który żeńskimi imionami chrzcił każdy ze swoich poprzednich samochodów.
Okazało się, że poza przymiotami wizualnymi jego Red Bull RB7 jest także bardzo szybki. Vettelowi nie przeszkodziło nawet to, że w przeciwieństwie do rywali z czołówki nie miał do dyspozycji dającego chwilowy wzrost mocy systemu KERS.
W kwalifikacjach mistrz świata wyprzedził Lewisa Hamiltona aż o  osiem dziesiątych sekundy, a w wyścigu rywale mogli co najwyżej podziwiać zgrabny tył „Niegrzecznej Kylie". Obawiano się o zużycie nowych, delikatniejszych opon Pirelli, ale wbrew czarnym prognozom ogumienie całkiem nieźle wytrzymało dystans 58 okrążeń wokół toru Albert Park i większość kierowców tylko dwa razy zmieniała opony.
Przed pierwszym pit stopem Hamilton zaczął zbliżać się do lidera, lecz po wycieczce na pobocze pierwszego zakrętu w McLarenie obluzowała się podłoga. Zamiast szarżować, Anglik musiał skupić się na tym, by dojechać  rozpadającym się samochodem do mety.
Sporo nabroił za to jego zespołowy kolega Jenson Button. Mimo startu z czwartego pola miał chrapkę na trzecie z rzędu zwycięstwo w Melbourne, ale już w pierwszym zakręcie dał się objechać Pietrowowi i Felipe Massie. Atakował Brazylijczyka na różne sposoby i nawet zdołał się z nim zrównać, ale rywal nie zostawił mu miejsca. Button ściął zakręt po asfaltowym poboczu i wyprzedził w ten sposób Massę, który natychmiast przepuścił jadącego za nim Fernando Alonso.
Wyprzedzanie poza obrębem toru jest zabronione i Button powinien był oddać miejsce Massie, lecz nie mógł tego zrobić bez utraty kolejnej pozycji, bo pomiędzy nimi jechał Alonso. W dodatku duet Ferrari wkrótce zjechał na zmianę opon i wrócił na tor na dalszych pozycjach. Zadośćuczynienie ze strony Buttona nie było więc możliwe i sędziowie wlepili mu karny przejazd przez pas serwisowy, po którym Anglik wypadł z walki o podium.
Do pierwszej trójki nie zdołał przebić  się także Mark Webber. Drugi kierowca Red Bulla przez cały weekend ustępował szybkością zespołowemu koledze, a w wyścigu  opony w bolidzie Australijczyka zużywały się znacznie szybciej, dlatego aż trzykrotnie zjeżdżał na zmianę ogumienia, podobnie jak narzekający na brak przyczepności kierowcy  Ferrari.
Dało to szansę Pietrowowi, który w swoim 20. wyścigu po raz pierwszy stanął na podium. – To duża ulga i nagroda dla całego zespołu, a także sygnał, że możemy  walczyć o dobre wyniki – powiedział szef Lotus Renault Eric Boullier.  Mniej powodów do zadowolenia miał zastępujący Roberta Kubicę Nick Heidfeld, który  ukończył wyścig na 12. pozycji, mocno poobijanym w starciach na torze autem.

Witalij Pietrow, kierowca Lotusa Renault

Cieszę się z miejsca na podium. Weekend był dla nas dość dobry, ale po testach nie wiedzieliśmy, gdzie jest nasze miejsce, bo mieliśmy kilka nowych części. Wszystko poszło tak jak trzeba, na starcie próbowałem atakować Alonso, zobaczyłem, że z przodu jest Button i muszę wcześnie zahamować. Kiedy puściłem hamulec, zdołałem ich obu wyprzedzić. Czy mogę zastąpić Roberta w roli lidera zespołu? Chyba nie muszę na to odpowiadać. Widzicie sami, że... tak!

Zobacz też:

Kierowcy
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA