fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Polityka imigracyjna - czy brać udział w drenażu mózgów

Potrzebna jest abolicja dla nielegalnych imigrantów – mówi Maciej Duszczyk
Fotorzepa, Andrzej Cynka AC Andrzej Cynka
Ułatwimy przyjazd do Polski studentom z zagranicy – mówi doradca zespołu planującego politykę imigracyjną
RZ: Czy do Polski dotrze fala imigrantów z Afryki Północnej?
dr Maciej Duszczyk, członek Zespołu Doradców Strategicznych premiera: Mogę uspokoić Polaków.  W skali całej Unii Europejskiej będzie to kilkadziesiąt tysięcy imigrantów, którzy trafią głównie do Włoch, Hiszpanii i na Maltę.
Fala imigrantów z Afryki może się jednak stać jednym z tematów w czasie naszej prezydencji we Wspólnocie. Dlatego ważne jest zakończenie prac nad założeniami polskiej polityki migracyjnej, które prowadzi specjalny zespół w MSWiA.
Jak bardzo zaawansowane są te prace?
Moim zdaniem w około 80 proc. Ale uczestniczę w nich tylko jako ekspert.
Co już wiadomo?
Na przykład to, że polityka migracyjna będzie tworzona pod kątem potrzeb rynku pracy. Istotne ułatwienia planowane są dla studentów – m.in. specjalny system wiz czy kart studenckich.
Na czym by polegał?
Chodzi o naprawdę bardzo prostą procedurę. Jak wiadomo, student może nie zdać egzaminu w pierwszym terminie. Student zagraniczny (spoza UE) nie ma możliwości podchodzenia do poprawki we wrześniu, bo jeżeli do początku września nie przedstawi dokumentu potwierdzającego, że zaliczył sesję, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że odmówi mu się przedłużenia pobytu. Chcemy to zmienić i dać mu szansę w przypadku potknięcia na egzaminie.
Chcemy też ułatwić życie inwestorom spoza Unii Europejskiej, choć już dziś nie napotykają u nas większych problemów.
Dyskutujemy m.in. o wydawaniu wiz z prawem wielokrotnego przekraczania granicy, które można by bardzo łatwo zamieniać na prawo do pobytu, o ile oczywiście ABW nie wyrazi zastrzeżeń, że w danym przypadku może chodzić np. o pranie brudnych pieniędzy.
Jakie są kwestie sporne?
Choćby kwestia aktywnej polityki migracyjnej – działań zachęcających pewne grupy cudzoziemców do przyjazdu do Polski. Czy mamy przyciągać dobrze wykształconych lekarzy z innych państw?
Innymi słowy – czy chcielibyśmy wpisywać się w obecny gdzie indziej model drenażu mózgów? Czy zachęcanie ukraińskich lekarzy do przyjazdu do Polski jest odpowiedzialną polityką migracyjną?
Co to jest system punktowy, o którym mówi się w projekcie założeń strategii imigracyjnej?
Mogliby nim być objęci np. absolwenci 300 najlepszych uczelni na świecie według listy szanghajskiej (ranking najlepszych na świecie uczelni wyższych – red.), czyli ludzie bardzo wysoko wykwalifikowani, którzy mogliby u nas spokojnie szukać pracy. Otrzymywaliby punkty m.in. za pożądane na polskim rynku pracy kwalifikacje oraz za posiadanie oferty od polskiego pracodawcy. System ułatwiałby im, a także np. młodym lekarzom spoza UE wejście na polski rynek pracy. Byliby po prostu preferencyjnie traktowani.
Moim zdaniem byłoby to dobre rozwiązanie, wprowadzane na razie na zasadzie programu pilotażowego. Część ekspertów się temu jednak sprzeciwia, dowodząc, iż jest na to za wcześnie, i na razie nie znalazł się on w projekcie dokumentu.
Czy w czasie gdy budżet państwa musi oszczędzać, znajdą się pieniądze na bardziej aktywną politykę imigracyjną?
Tego na razie nie zapewniono. A dopóki nie rozstrzygniemy spraw finansowych, strategia będzie jedynie wyznaczała kierunki działania. Może jednak jeżeli zgodzimy się co do priorytetów, to pieniądze też łatwiej się znajdą.
Najbardziej kosztowna jest polityka integracyjna, szczególnie szkolenie imigrantów, by dali sobie radę w polskich warunkach i jak najszybciej uzyskali samodzielność ekonomiczną, a zatem żyli z wynagrodzeń otrzymywanych za pracę. Moim zdaniem powinno nam zależeć, aby rodziny cudzoziemców mieszkających w Polsce mogły nauczyć się naszego języka jeszcze przed przyjazdem nad Wisłę.
W projekcie założeń do strategii pojawia się zapis o asystencie dla imigrantów.
Na razie ze wsparcia asystentów rodzinnych można korzystać w systemie opieki społecznej i w praktyce dotyczy to tylko Polaków. Brakuje asystentów, którzy są przygotowani do pomocy rodzinom imigranckim. Przykładowo asystent pomógłby imigrantom w znalezieniu mieszkania, przygotowaniu CV czy wysłaniu dzieci do szkoły. Jego rola polegałaby też na wyjaśnianiu polskich uwarunkowań kulturowych.
Co ma pan na myśli?
Przykłady innych państw pokazują, iż dla niektórych rodzin cudzoziemskich wcale nie jest takie oczywiste, że dziewczynki również mają chodzić do szkoły. Tu powinien pojawić się asystent i przekonać rodziców, jak ważne jest, by dziecko się uczyło.
Niejeden Polak uśmiechnąłby się pod nosem, słysząc o potrzebie polityki integracyjnej. W końcu aż tylu imigrantów u nas nie widać.
Liczymy się z tym, że imigrantów będzie w Polsce coraz więcej, choć na razie stanowią tylko 0,3 proc. siły roboczej – najmniej spośród wszystkich krajów OECD. Już dziś musimy prowadzić politykę integracyjną, by uniknąć problemów w przyszłości. I to właśnie strategia imigracyjna może być jej fundamentem, o ile będzie w nim mowa o finansowaniu integracji.
Powinniśmy wyłożyć już teraz pieniądze na ten cel, by wykorzystać potencjał potrzebnych nam przecież imigrantów i uniknąć negatywnych sytuacji znanych z takich państw jak Francja czy Hiszpania.
Nie chodzi tu na razie o duże pieniądze. Kwota kilku milionów złotych pozwoliłaby na przygotowanie podstaw dobrze działającego systemu.
Czy cudzoziemcy przebywający u nas nielegalnie mogą liczyć na abolicję?
Niestety, to wciąż nie jest przesądzone. Generalnie panuje zgoda, że abolicja albo akcja regularyzacyjna (określenie przepisów, na podstawie których w dowolnym momencie, a nie tylko w czasie abolicji, nielegalnie przebywający cudzoziemcy mieliby prawo do legalizacji swojego pobytu) jest potrzebna. Boję się jednak, że pojawią się ograniczenia administracyjne, przez które nie zadziała. Mówi się o tym, że potrzebna jest trzecia z kolei, ale pierwsza naprawdę poważna abolicja.
Poprzednie - w 2003 i 2007 roku - były niepoważne?
Wymaganie wielu różnych zaświadczeń, by udokumentować pobyt w Polsce jest przecież niepoważne.To nie mogło prowadzić do rozwiązania problemu. Ponadto w przypadku, gdy cudzoziemcy ujawniali się, a z powodu trudnych do spełnienia wymagań nie załapali się na abolicję, groziła im deportacja.
W efekcie legalizowano pobyt jedynie kilkudziesięciu osobom spośród kilkuset, które się ujawniły.
Nadeszła pora na abolicję poważną – wszyscy cudzoziemcy, którzy udowodnią, że łączą ich z Polską interesy ekonomiczne czy społeczne, a którzy znajdują się w tzw. pułapce migracyjnej (przebywają w Polsce nielegalnie, ale praktycznie nic ich już nie łączy z państwem pochodzenia), powinni być zalegalizowani. Jednym z dowodów mogłoby tu być choćby wykazanie, że przez ileś lat używało się danego numeru telefonu. Niepotrzebne byłoby legitymowanie się rachunkami telefonicznymi.
Ważna jest tutaj również rola ABW, która brałaby udział w procesie regularyzacji, przedstawiając wykaz cudzoziemców będących przedmiotem jej zainteresowania, a których pobyt ze względu na bezpieczeństwo publiczne nie powinien zostać zalegalizowany i które powinny opuścić Polskę.
Opowiadałem się również za czymś takim jak rękojmia obywatelska, ale wątpię, by zostało to przyjęte. Jak to działa? Pracodawca ujawnia, że nielegalnie zatrudniał cudzoziemca (np. do opieki w domu), ale jest pewny, że nie spotka go za to kara. W takim przypadku byłaby to dodatkowa przesłanka do zalegalizowania pobytu cudzoziemca. Problemem jest jednak ZUS, na którego konto nie wpływały przecież składki. Powstaje więc pytanie, kto ma je opłacić? Taką wersję abolicji mogłyby torpedować ZUS albo Ministerstwo Finansów z uwagi na niezapłacone podatki.
Ile osób mogłaby objąć abolicja?
Maksymalnie 50 tys. – głównie z Warszawy, Śląska, Łodzi czy Poznania. Niektórzy wymieniają wprawdzie liczbę 500 tysięcy, ale są to niepoważne szacunki.
Dr Maciej Duszczyk jest politologiem, zastępcą dyrektora Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA