fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Szczepionka tylko z apteki

Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Koniec z kupowaniem szczepionek w gabinetach lekarskich. Trzeba iść po nie do apteki, a potem wrócić na szczepienie do lekarza
Zmiana dotyczy przychodni lekarzy rodzinnych, przede wszystkim pediatrycznych. Wykonuje się w nich obowiązkowe szczepienia dzieci. Szczepionki są bezpłatne, a do przychodni dostarcza je sanepid.
W przychodniach można też wykonać szczepienie zalecane, czyli spoza kalendarza tych obowiązkowych, np. na żółtaczkę zakaźną czy grypę. Te szczepionki do tej pory można było kupić na receptę w aptece albo – co zdarzało się częściej – zapłacić za nią w ramach szczepienia u lekarza pierwszego kontaktu.
Teraz ta ostatnia możliwość zniknęła. W zarządzeniu prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z grudnia 2010 r. przypomniano, że lekarze rodzinni mają wykonywać wszystkie szczepienia – i obowiązkowe, i zalecane – bezpłatnie.
– Nie wprowadzamy tu żadnych nowych rozwiązań. Przenieśliśmy do zarządzenia sformułowanie z tzw. ustawy koszykowej – tłumaczy Krzysztof Klichowicz, który w NFZ odpowiada za podstawową opiekę zdrowotną.
– Tworzenie dodatkowych barier może zmniejszyć liczbę wykonywanych w Polsce szczepień – alarmuje ekspert ds. szczepień dr Paweł Grzesiowski z Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego.
Pacjenci muszą więc najpierw iść do przychodni po receptę, potem do apteki i znów wrócić do lekarza. Zgodnie z zaleceniami ekspertów mają na to godzinę – paragon z godziną zakupu szczepionki powinien być włączony do ich dokumentacji medycznej. Szczepionka musi być przechowywana w specjalnej, termicznej torbie.
Skąd takie środki ostrożności? – Szczepionki tracą swoje właściwości, jeśli naruszony zostanie tzw. zimny łańcuch. Mogą wystąpić powikłania – tłumaczy Krzysztof Bączek, lekarz rodzinny ze Szczytna. – Lekarz bierze na siebie odpowiedzialność za zaszczepienie pacjenta środkiem, o którym nie wie, jak był przechowywany.
Ale aptekarze uważają, że nowe rozwiązania są słuszne: – Po to rozdzielono zawód aptekarza i lekarza, by medyk nie miał żadnego interesu w przepisywaniu pacjentowi określonych leków. Fakt, że w przychodni można było kupić szczepionkę, naruszył ten podział ról – uważa Stanisław Piechula, szef Śląskiej Izby Aptekarskiej.
Jego zdaniem pacjenci nie mają problemu z przeniesieniem szczepionki z apteki do przychodni we właściwych warunkach.
– Sprzedajemy przecież insuliny, które także trzeba przechowywać w niskiej temperaturze. W tym sporze nie chodzi o pacjenta. Chodzi o pieniądze od firm – mówi Piechula.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA