fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Srebrny medal Justyny Kowalczyk

AFP
Jest pierwszy polski medal w MŚ w Oslo. Justyna Kowalczyk była druga w biegu łączonym. Uciekła jej tylko Marit Bjoergen - na ostatnim zjeździe przed stadionem
Zjazd był bardzo długi, szybki, a to co stało się na szczycie wzniesienia, za którym się zaczął, wywoływało po biegu najwięcej emocji. Justyna Kowalczyk za metą cieszyła się z drugiego miejsca, ale potem na chwilę zwyciężył niedosyt. – Przed tym zjazdem Marit wyskoczyła na pierwsze miejsce, chciałam ruszyć za nią, ale Therese Johaug zablokowała mnie. Nawet nie raz, tylko trzy i cztery. Nie mam pretensji, ja też bym tak zrobiła, gdybym miała obok siebie drugą Polkę. Gdy dojeżdżałyśmy do wzniesienia usłyszałam okrzyk kogoś z norweskiego sztabu, a potem zaczęła się ucieczka Marit – tłumaczyła, powtarzając że nie ma do nikogo żalu, i prosząc by sprawy nie rozdmuchiwać, bo uważa taką współpracę za coś absolutnie normalnego. – Czy to fair? Nie to biegi narciarskie – odpowiadała podczas konferencji na pytanie jednego z Norwegów. Bjoergen i Johaug miały z tego zjazdu inne wspomnienia.
 
 
– Jeśli Justyna odczytała to jako blokowanie, zapewniam że było nieświadome – odpowiadała Johaug. – Blokowania nie komentuję, muszę zobaczyć powtórkę. Wiem że Therese nie zrobiłaby niczego takiego specjalnie. Decyzję o ataku właśnie w tym miejscu podjęłam podczas biegu, gdy zobaczyłam, że moje narty jadą znacznie szybciej niż narty Justyny – tłumaczyła Bjoergen. – Ja byłbym bliższy wersji Bjoergen. Nie ustaliły tego, bo skąd mogła wiedzieć przed biegiem, że Johaug wytrzyma to mocne tempo i że pomoże jej w decydującej chwili? A Justyna nic więcej nie mogła zrobić, pobiegła bardzo dobrze, nie popełniła żadnego błędu. Sami widzicie, jak mocna jest Bjoergen – mówi trener Aleksander Wierietielny.
- Nie jestem niezadowolona. Czuję dumę ze srebra, to są mistrzostwa świata, jeszcze takiego medalu w nich nie miałam, tylko złota i brąz. Powiedzmy sobie szczerze, nawet gdyby tego blokowania nie było, raczej bym z Marit na stadionie nie wygrała – mówiła Justyna. Bjoergen wjechała na finisz z dużą przewagą. Zdążyła się obejrzeć za siebie, podnieść ręce, pozdrowić publiczność, wygrała z 7,5 sek przewagi. To jej drugie złoto w Oslo. – Dziś dziękuję przede wszystkim serwismenom. Przygotowali mi na styl dowolny najlepsze narty jakie miałam w życiu – mówiła Bjoergen.
 
 
Tempo biegu było chwilami szalone. Polka broniła w Oslo złota w tej konkurencji z Liberca, Bjoergen jest w biegu łączonym mistrzynią olimpijską, a Johaug jest zdolna do wszystkiego: jeśli jej nie idzie, to na całego, ale jak ma dobry dzień, walczy jak w pamiętnym przedostatnim etapie tegorocznego Tour de Ski, gdy uciekły wszystkim razem z Justyną, czy tak jak w sobotę w Oslo. Dwie Norweżki i Polka zamieniły te 15 kilometrów w spektakl rozpisany na trzy role, rozgrywany we mgle tak gęstej, że kibice na trybunach musieli polegać na tym, co im opowiadał spiker, bo sami widzieli tylko mijające ich cienie.
Nikt inny się w tym biegu nie liczył. Nawet na pierwszej części, rozgrywanej stylem klasycznym, takie specjalistki jak Aino Kaisa Saarinen czy Marianna Longa były tłem, zostały na najdłuższym podbiegu. A po zmianie nart na styl dowolny mocne w tej technice zawodniczki miały już do prowadzącej trójki co najmniej pół minuty straty i było jasne, że medale są zarezerwowane dla Kowalczyk, Bjoergen i Johaug. Pozostawała rozgrywka o to, komu przypadnie jaki kolor. Ta rozgrywka właściwie zaczęła się już w części klasycznej, gdzie Justyna prowadziła, bardzo chciała jeszcze podkręcić tempo, by zgubić Kallę i Longę, ale Norweżki miały inne plany. Sytuacja odwróciła się na pętli stylem dowolnym. W połowie drogi Marit obejrzała się za siebie, zapraszając do zmiany na prowadzeniu, ale Justyna miała inną taktykę, i dopiero po chwili z zaproszenia skorzystała Johaug. To ona doprowadziła je na szczyt tego wznienienia, za którym zaczął się zjazd i wielkie emocje.
 
 
Justyna ma kolejny medal MŚ, już czwarty (wcześniej były dwa złote i brąz). Na razie wszystko w Oslo toczy się rytmem jak z Vancouver. W pierwszym starcie piąte miejsce, w drugim drugie. – I koniec, teraz podtrzymania rytmu nie chce, bo w Vancouver w trzecim było trzecie miejsce, a to mi nie wystarczy w poniedziałkowym biegu na 10 km stylem klasycznym – śmieje się Justyna. Im więcej czasu mijało od biegu łączonego, tym uśmiechała się częściej. Podoba jej się trasa biegu na 10 km, jedynego w mistrzostwach rozgrywanego nie ze startu wspólnego. Są tam ostre podbiegi. - Zobaczymy jeszcze tylko jaka będzie pogoda, czy ten bieg to będzie walka nasza czy serwismenów. Trasa jest wymagająca, dobra dla mnie – mówi Justyna. Ale jej najbardziej wyczekiwaną konkurencją pozostaje jednak bieg na 30 km stylem dowolnym, kończący mistrzostwa. To w tej konkurencji Marit poniosła ostatnią jak do tej pory porażkę w biegach długich – w Vancouver, z Justyną
 
1. Marit Bjoergen (Norwegia) 38.08,6
2. Justyna Kowalczyk (Polska) strata 7,5
3. Therese Johaug (Norwegia) 8,8
4. Charlotte Kalla (Szwecja) 53,9
5. Marianna Longa (Włochy) 1.08,4
6. Maria Rydqvist (Szwecja) 1.08,8
7. Nicole Fessel (Niemcy) 1.08,8
8. Aino-Kaisa Saarinen (Finlandia) 1.11,3
9. Kristin Stoermer Steira (Norwegia) 1.16,0
10. Anna Haag (Szwecja) 1.38,2
...
32. Paulina Maciuszek (Polska) 3.42,6
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA