fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Rybiński: Rostowski przestał być ekonomistą

ROL
Minister podejmuje działania korzystne dla PO, a niekoniecznie dobre dla kraju - mówi prof. Krzysztof Rybiński w rozmowie z Małgorzatą Subotić
[b]Rz: Podobno popełnia pan żenujące, szkolne błędy w swoich analizach ekonomicznych?[/b]
prof. Krzysztof Rybiński, rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej, były wiceprezes NBP: W swoich analizach podaję źródła, na podstawie których je formułuję. W blogu wyliczałem narastające zadłużenie kraju za rządu Donalda Tuska – że od 2008 do 2013 roku osiągnie 21 proc. PKB. W porównywalnym czasie Gierek zadłużył Polskę o 24 proc. PKB. Te obliczenia zrobiłem zgodnie ze standardami. Tak właśnie się liczy przyrost długu do PKB. Napisałem też, że rząd Tuska prywatyzuje majątek, który powstał za Gierka.
[b]I co z tego wynika?[/b]
Że jak to się liczy, to tempo zadłużania gospodarki za Tuska jest większe niż za Edwarda Gierka. To wszystko można zweryfikować. Moje obliczenia są zgodne ze standardami naukowymi, z najnowszą metodologią. Wszystkie są transparentne.
[b]Co to znaczy?[/b]
Wszystkie dane są wyliczone. Podane są wszystkie linki do materiałów źródłowych. 
[b]Minister Jacek Rostowski, który pana skrytykował,mówi, że nie ma pan prawa porównywać wzrostu nominalnego zadłużenia z produktem krajowym brutto. Szczególnie w tak odległym czasie. Dlatego popełnia pan szkolne błędy jako ekonomista.[/b]
To właśnie jest hasło, które rzucił w wywiadzie radiowym pan Rostowski. Może nie do końca będąc świadom tego, o czym mówi.
[b]Z jakiego powodu?[/b]
Jeżeli bierze się przyrost długów nominalnych, to dzieli się to przez nominalne PKB końca tego okresu. Informacje do tych obliczeń wziąłem ze stron Międzynarodowego Funduszu Walutowego. A pan Rostowski powinien się zdecydować. W jednym z wywiadów miesiące temu powiedział, że Polska się zadłuża w tempie 1/12 Gierka, potem, że w 1/2 Gierka. A ostatnio stwierdził, że robię szkolne błędy. 
[b]I co z tego pana zdaniem wynika?[/b]
Jeśli ktokolwiek robi błędy, to nie ja. Przecież moje obliczenia można zweryfikować. Uważam, że minister Rostowski już dawno przestał być ekonomistą. Stał się politykiem. Jego komentarze to są komentarze polityka, który dba, żeby jego partii popularność za bardzo nie spadła. 
[b]Rostowski się przyznaje, że minister musi być także politykiem. Ale jest także ministrem finansów i musi operować „na liczbach”. To właściwe skąd jego atak na pana? Nie lubi pana czy liczyć nie umie?[/b]
Wolałbym rozmawiać o kwestiach merytorycznych niż o tym, kto nie umie liczyć. Każdy może zajrzeć do mojego bloga, spojrzeć na te liczby i zweryfikować to, co tam piszę. 
Nie ma żadnych wątpliwości, że i za Gierka mieliśmy okres skoku organizacyjnego oraz dramatyczny przyrost zadłużenia, i również za Tuska mamy okres skoku organizacyjnego w infrastrukturze oraz dramatyczny przyrost zadłużenia. Jak się skończył okres Gierka – wiemy. Jak się skończy ten drugi okres, jeszcze nie wiemy. Ale niebawem się dowiemy.
[b]Czy pan się zawziął na rząd Tuska i ministra Rostowskiego?[/b]
Nie. Nie działam w stosunku do osób, tylko do spraw. Może być minister Iksiński, Igrekowski. Wszystko mi jedno. Chodzi o sprawę.
[b]Czyli o co?[/b]
O to, by sprawy, które zależą od rządzących, szły w Polsce w dobrym kierunku. A atakami się nie przejmuję. Wicepremier polskiego rządu kiedyś próbował mnie zwolnić z banku, w którym wtedy pracowałem jako główny ekonomista. Dlatego, że ukazał się mój bardzo krytyczny raport odnośnie do działań rządu. Napisał w tej sprawie pismo do banku matki. 
[b]Kiedy to było?[/b]
Pierwszy raz w latach 90., a potem na początku nowego tysiąclecia. To były dwa takie epizody. 
[b]Jak się to skończyło?[/b]
Pisma wylądowały w koszu. Jestem więc przyzwyczajony, że merytoryczna krytyka prędzej czy później spotyka się z takimi działaniami jak w przypadku ministra Rostowskiego. Pamiętam różne historie z naciskami na prezesów banków, by zwolnili głównych ekonomistów. 
[b]Żadnych nazwisk pan nie poda?[/b]
Oczywiście pani nie podam, ale takie sytuacje się zdarzały.
Słowa mogą być bardzo skuteczne medialnie. Jeśli ludzie nie mogą się dowiedzieć bardzo ważnych dla nich treści, bo piarowski puder przykrywa prawdę, to takie słowa mogą mieć dla tych ludzi wielką wartość. Bo zaczynają rozumieć różne rzeczy. To denerwuje polityków, ponieważ psuje im piarowskie strategie działania. I dlatego tak reagują. Ja ich nawet rozumiem, bronią się wszystkimi dostępnymi prawem działaniami, żeby utrzymać społeczne poparcie dla swojej partii. 
[b]A może to jest prostsza historia. Minister Rostowski sam mówi, że jest politykiem. O panu z kolei mówi, że poczuł pan polityczne ciągoty. Czyli może jest to spór polityka z politykiem?[/b]
Nie mam ciągot politycznych. Nigdy nie należałem do żadnej partii. I nie planuję do żadnej partii należeć. Natomiast przez kilkanaście lat pracowałem z różnymi ministrami różnych rządów, radząc im w dziedzinach, na których się znałem.
[b]To może tutaj padną nazwiska?[/b]
Pracowałem ze świętej pamięci Grażyną Gęsicką, z Michałem Bonim. I jeżeli ktoś z decydentów wyrazi zainteresowanie, żebym coś dla nich napisał, to jako zewnętrzny ekspert, znający to, co jest za granicą, mogę to zrobić. 
[b]Ale przecież minister finansów przez wiele lat działał za granicą. To tam jest uznawany i poważany. Po co mu pana rady?[/b]
Nie kwestionuję wiedzy merytorycznej ministra Rostowskiego. Twierdzę tylko, że on przepoczwarzył się w polityka i dzisiaj podejmuje działania, które są korzystne z punktu widzenia celów PO. A niekoniecznie są to działania dobre dla kraju.
[b]Jakieś konkrety?[/b]
Niektóre prowadzą do tego, by poprawić notowania partii kosztem przyszłych pokoleń Polaków, którzy za 20 lat mogą zapłacić za to potworną cenę. 
[b]Chodzi panu o emerytury i projektowane zmiany w otwartych funduszach emerytalnych?[/b]
Symbolem tego są oczywiście emerytury. Ale problem jest znacznie szerszy. Nie może tak być, że minister finansów jest hamulcowym reform. 
[b]Minister Rostowski jest hamulcowym reform?[/b]
Jeśli i ekonomiści, i demografowie wiedzą, że wiek emerytalny w Polsce musi zostać podwyższony, a minister finansów wychodzi i publicznie mówi, że nie musi być podniesiony, i że sprawa załatwi się sama... Oczywiście „sama” się nie załatwi. Trzeba jakąś decyzję podjąć. Ministerstwo Finansów nie jest centrum reform w żadnej sprawie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA