fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lokaty i inwestycje

Rekomendacje analityków mogą być pomocne

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Skuteczność rekomendacji wydawanych przez analityków spółkom notowanym na warszawskim parkiecie wynosi około 57 proc. Takie są wnioski z analizy ubiegłorocznych raportów
Najbardziej trafione okazały się raporty wydane przez DM PKO BP i Ipopemę. Spośród czterech raportów DM PKO BP, jakie ukazały się w październiku ubiegłego roku, w zasadzie wszystkie się sprawdziły; w trzech przypadkach podane wtedy ceny docelowe są zbliżone do obecnych notowań giełdowych. Z kolei analitycy Ipopemy wydali trzy rekomendacje „kupuj” dla papierów: Emperii, PKO BP i Eurocash. Do dziś na akcjach tych spółek można było zarobić od 40 do 60 proc.
[b][link=http://www.rp.pl/galeria/274310,2,561419.html]Zobacz najbardziej trafione rekomendacje[/link][/b] Dużą skuteczność osiągnęły też zespoły UBS (78 proc. trafionych rekomendacji) oraz UniCredit (71 proc.).
Z analizy ubiegłorocznych rekomendacji wynika, że przedstawiciele wydających je domów maklerskich byli umiarkowanymi optymistami co do perspektyw rynku. Większość rekomendacji była pozytywna lub neutralna. Ocen w formie „sprzedaj” doliczyliśmy się niespełna 30. I faktycznie. Jeśli chodzi o ogólną tendencję, analitycy się nie mylili. Przez rok ceny na warszawskiej giełdzie wzrosły o ponad 24 proc. (WIG). Natomiast gorzej było z opiniami na temat poszczególnych akcji. Niejednokrotnie oceny analityków zupełnie rozminęły się z rzeczywistością. Przyjmując 15-proc. margines błędu, analitykom udało się prawidłowo określić kurs tylko nieco ponad jednej trzeciej spółek. Najbardziej nietrafione okazały się rekomendacje dla Cinema City i Eurocash. Przed rokiem analitycy Erste Bank zalecili sprzedaż akcji Cinema City wyznaczając cenę docelową na 20,5 zł. Dziś papiery te są warte dwa razy więcej. Podobną ocenę otrzymał Eurocash od analityków IDMSA. Obecnie walory tej firmy są droższe o ponad 60 proc. Co ciekawe, mniej więcej w tym samym czasie analitycy Ipopemy zalecili zakup akcji Eurocash, co – jak dziś wiemy – było strzałem w dziesiątkę. Przykład ten pokazuje, jak różne może być spojrzenie na tę samą spółkę i jak bardzo trzeba uważać posiłkując się raportami analityków. [b][link=http://www.rp.pl/galeria/274310,3,561419.html]Zobacz najmniej trafne rekomendacje[/link][/b] Podobnych przykładów jest zresztą więcej. Domy maklerskie IDMSA i Ipopema rekomendowały – słusznie – zakup akcji Emperii (kurs wzrósł o około 50 proc.), podczas gdy UniCredit w tym samym czasie radził, by pozbyć się tych akcji. Z kolei analitycy DM Millennium i DI BRE dali pozytywne oceny akcjom Ciechu, których kurs przez rok spadł o ponad 30 proc. Pamiętajmy też, że domy maklerskie w ciągu roku często korygują swoje raporty. Dlatego, jeśli już korzystamy z ich porad, musimy na bieżąco śledzić rekomendacje. Z pewnością mogą one być źródłem informacji, ale nie powinny stać się głównym kryterium wyboru spółek do portfela. Zresztą bardzo często na ukazanie się raportu rynek gwałtownie reaguje spadkiem lub wzrostem kursu danej spółki. Domy maklerskie wydając rekomendacje z reguły wyznaczają ceny docelowe z perspektywą 12 miesięcy. To czy prognoza sprawdziła się tym okresie, a z tym bywa różnie, interesuje już tylko nabywcę akcji. Z zebranych przez nas danych wynika, że skuteczność raportów wynosi średnio około 57 proc. W związku z tym powinniśmy traktować je raczej jako uzupełnienie naszych przemyśleń na temat danej spółki, a nie jak wyrocznię. Bo bezkrytyczne kierowanie się prognozami może doprowadzić do strat. [ramka] [srodtytul]Po 12 miesiącach[/srodtytul] - Przeanalizowaliśmy raporty wydane w październiku 2009 roku i odnieśliśmy je do bieżących cen akcji. - Rekomendacje podzieliliśmy na trzy grupy: pozytywne (do nich zaliczyliśmy oceny: „kupuj” oraz „akumuluj”), negatywne („sprzedaj” i „redukuj”) oraz neutralne („trzymaj”, „neutralnie”). - W sumie oceniliśmy prawie 130 raportów. Dodatkowo zbadaliśmy ponad 20 raportów bez konkretnej rekomendacji, tylko z ceną docelową, którą odnieśliśmy do bieżącej. - Jeśli spółka otrzymała rekomendację „kupuj”, a kurs jej akcji wzrósł mniej niż odpowiedni indeks giełdowy, uznawaliśmy ocenę za nietrafioną (założyliśmy 15-proc. margines błędu). Z kolei oceny „neutralnie” i „trzymaj” odnieśliśmy do średniej stopy zwrotu z lokaty bankowej.[/ramka] [ramka] [srodtytul]Wykorzystywać, ale z głową[/srodtytul] - Instytucje finansowe bardzo często w pierwszej kolejności udostępniają swoje rekomendacje wybranym klientom (na ogół najbardziej aktywnym lub zamożnym). Dopiero po pewnym czasie je upubliczniają. - Musimy zatem zdawać sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie z informacji, która do nas dopiero dotarła, wcześniej skorzystali już inni inwestorzy. Zatem nawet jeżeli prognoza była trafna, to i tak będziemy mogli ją spożytkować jedynie w ograniczonym zakresie. - Korzystając z darmowych rekomendacji bądźmy zatem bardzo ostrożni. Kierujmy się ogólną zasadą, że to, co powszechnie znane i darmowe, nie może być ekskluzywną wiedzą, która zaowocuje wysokimi zyskami.[/ramka] masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=c.adamczyk@rp.pl]c.adamczyk@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA