fbTrack

Ekonomia

Co z tą prywatyzacją szpitali

Sprawa prywatyzacji szpitali została nagłośniona w kampanii przed wyborami prezydenckimi. Nasuwają się jednak poważne wątpliwości, czy określenie „prywatyzacja” można stosować wobec szpitali publicznych
Fotorzepa, Danuta Matłoch Danuta Matłoch
Wyniesione z poprzedniej epoki wyobrażenia pacjentów o służbie zdrowia nie przystają do realiów
Sprawa prywatyzacji szpitali została nagłośniona w kampanii przed wyborami prezydenckimi. Nasuwają się jednak poważne wątpliwości, czy określenie „prywatyzacja” można stosować wobec szpitali publicznych.
Prywatyzacja przedsiębiorstw oznacza w Polsce sprzedaż majątku państwowego prywatnym inwestorom i oddanie im de facto możliwości zmiany profilu działalności czy odsprzedaży przedsiębiorstwa w części lub całości po wygaśnięciu zobowiązań inwestora. W obecnym stanie prawnym w szpitalnictwie o takich sytuacjach nie może być mowy. Można natomiast wyobrazić sobie zamykanie deficytowych oddziałów szpitalnych lub wyjątkowo likwidację całego zakładu, co dyktowane jest przede wszystkim racjonalnością ekonomiczną. Podaż usług szpitali nie odpowiada bowiem często potrzebom pacjentów. Można zatem bez prywatyzacji zamykać części szpitali.
[srodtytul]Nieporozumienia[/srodtytul] W przypadku szpitali publicznych bardziej adekwatne jest mówienie o przekształceniach formalnoprawnych, polegających na zmianie formy prowadzenia działalności. Obecna forma prawna „samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej” (SPZOZ) zawiera ograniczenia utrudniające rozwój szpitali. Jest to hybryda ułomnej osoby prawnej i zakładu budżetowego. Nie ma zdefiniowanego właściciela, są tylko tzw. organy założycielskie. Dla większości publicznych szpitali organem założycielskim jest samorząd województwa lub powiatu. Ustawa o zakładach opieki zdrowotnej regulująca działanie między innymi SPZOZ nie daje tym organom jasnych wytycznych dotyczących zarządzania. Zakładem zarządza dyrektor mianowany przez organ założycielski, który nie ma żadnego wpływu na jego działania z wyjątkiem możliwości odwołania go. Również zasady określone w ustawie o finansach publicznych nie ułatwiają prowadzenia racjonalnej gospodarki mieniem i efektywnego udzielania świadczeń zdrowotnych w szpitalach publicznych. Taki stan powoduje między innymi brak odpowiedzialności finansowej dyrektora za długi szpitala. A to w konsekwencji eliminuje motywacje osób zarządzających do racjonalizowania kosztów działania i profilu SPZOZ. Jednym ze sposobów rozwiązania problemów zarządzania publiczną służbą zdrowia jest utworzenie i prowadzenie szpitala przez spółkę kapitałową (spółkę z o.o. lub spółkę akcyjną) m.in. na podstawie przepisów kodeksu spółek handlowych. [srodtytul]Dwa rozwiązania[/srodtytul] Przekształcenie SPZOZ w spółki kapitałowe nie zmieni jednak struktury właścicielskiej szpitali. Niepubliczny zakład opieki zdrowotnej (NZOZ) będzie nowym podmiotem z innym systemem zarządzania i szerszą odpowiedzialnością kadry kierowniczej. Wspólnikami (akcjonariuszami) NZOZ będą samorządy województw, powiatów i gmin, czyli obecne ograny założycielskie SPZOZ. Określenie „niepubliczny” może zatem wprowadzać w błąd. W latach 1999 – 2009 zaledwie 77 szpitali publicznych zostało przekształconych w NZOZ prowadzone przez spółki kapitałowe. Brak dziś jest jednolitych przepisów prawnych regulujących przekształcenia w służbie zdrowia, obowiązująca ustawa o zakładach opieki zdrowotnej nie przewiduje procedury bezpośredniego przekształcenia publicznego zakładu opieki zdrowotnej w niepubliczny. Są tam przepisy dotyczące m.in. likwidacji, łączenia i tworzenia zakładów opieki zdrowotnej. W obecnym stanie prawnym procedura przekształcenia jest skomplikowana i wymaga uwzględnienia wielu różnych czynników i zastosowania kilkunastu ustaw. Aż się prosi o uproszczenie procedur. Drugim możliwym, ale niestosowanym jeszcze w praktyce rozwiązaniem jest współpraca podmiotu publicznego i partnera prywatnego, co regulują przepisy ustawy o partnerstwie publiczno-prawnym (PPP). Ustawa wyróżnia w tym zakresie dwa dopuszczalne modele współpracy. Pierwszy polega na założeniu spółki celowej przez partnera prywatnego i publicznego. W tym przypadku zadaniem spółki celowej jest założenie NZOZ w celu świadczenia usług zdrowotnych w obiektach zbudowanych z udziałem partnera prywatnego. W drugim przypadku współpraca partnerów opiera się wyłącznie na podstawie umowy PPP, które mogą być konstruowane na wiele sposobów. [srodtytul]Zarządzanie[/srodtytul] Potrzeba przekształceń w służbie zdrowia powstała z powodu nierzadkiego zjawiska nieudolnego zarządzania szpitalami publicznymi oraz braku odpowiedzialności kadry kierowniczej, prowadzącego do permanentnego zadłużania się. Teza o nieudolnym zarządzaniu szpitalami jest na tyle oczywista, że nie trzeba jej udowadniać. Jednak przykłady dobrego i bardzo dobrego zarządzania szpitalami państwowymi pokazują, że nie wszystkie szpitale powinny być przekształcane. Zmiana formy prowadzenia działalności powinna prowadzić do ograniczania marnotrawienia pieniędzy podatników poprzez generowanie kolejnych strat czy niezadowolenie pacjentów. Idealna byłaby sytuacja wypracowywania przez szpitale zysku, który mógłby być wykorzystywany na polepszanie poziomu opieki medycznej. Rozwój gospodarki rynkowej w Polsce przyczynił się do dynamicznego rozwoju prywatnej służby zdrowia. Powstało wiele prywatnych przychodni, w tym sieciowych, niektóre z nich mają zagranicznych udziałowców. Prywatne firmy medyczne działają, często sprzedając pakiety usług medycznych przedsiębiorstwom dla ich pracowników. Sprawa jest na tyle poważna, że przychody prywatnego sektora usług medycznych, łącznie z usługami dla Narodowego Funduszu Zdrowia i z szarą strefą, wyniosły w ubiegłym roku, według szacunków firmy badawczej PMR, ponad 28 mld zł, co stanowiło prawie połowę środków, jakimi dysponował NFZ. Liczbę pacjentów korzystających z prywatnych usług medycznych szacuje się na około 1,5 mln osób, co – naszym zdaniem – jest szacunkiem zaniżonym. Przy porównywaniu sektora prywatnego z publicznym zwraca się uwagę na niewielki zakres usług szpitalnych w ofercie prywatnego sektora. Sytuacja w tym zakresie powoli się zmienia, powstaje coraz więcej prywatnych szpitali o wielu oddziałach. Analizy Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową pokazują, że usługi zdrowia stanowią opłacalną inwestycję. Osoby korzystające z prywatnych usług medycznych w większości przypadków opłacają składki na ubezpieczenia zdrowotnie i korzystają z usług publicznej służby zdrowia co najwyżej w szpitalach. Stan taki z jednej strony prowadzi do odciążenia publicznej służby zdrowia, a z drugiej powoduje poczucie podwójnego płacenia za usługi ochrony zdrowia. [srodtytul]Finansowanie[/srodtytul] Prywatne firmy świadczące usługi medyczne często wygrywają przetargi w NFZ. Mamy zatem świadczenie usług publicznych przez prywatne podmioty. Taka sytuacja, stosunkowo nowa na polskim rynku usług medycznych, może dezorientować niektóre osoby i wyrabiać w nich niczym nieuzasadnione przekonanie o budzącej obawy prywatyzacji usług służby zdrowia. Można powiedzieć, że w Polsce mamy „uprywatnienie”, a nie prywatyzację służby zdrowia. Przemiany w służbie zdrowia przebiegają na tyle szybko, że przeciętny pacjent ich nie zauważa. Jego wyobrażenie na temat publicznej i prywatnej służby zdrowia wyniesione z poprzedniej epoki nie przystaje do rzeczywistości. Pacjenci na ogół boją się prywatnej opieki medycznej, zwłaszcza że sprawa ta stała się przedmiotem debaty politycznej o silnym populistycznym zabarwieniu. Trzeba uświadamiać opinii publicznej, że większość badań analitycznych przeprowadzanych jest w sektorze prywatnym, lekarze domowi w większości są jednoosobowymi prywatnymi przedsiębiorstwami, a coraz więcej usług medycznych będzie świadczonych przez racjonalnie pracujące prywatne placówki medyczne opłacane z NFZ. Potrzeba zmian przepisów prawnych w zakresie funkcjonowania publicznych szpitali, odpowiedzialności osób zarządzających tymi zakładami oraz zasad kontroli nad nimi jest bezsporna. Brakuje jednak politycznego konsensusu, co do kierunku ich zmian. A obecny stan prowadzi do dezorientacji i irytacji opinii publicznej. [i][b]Aneta Zwolińska [/b]jest doktorantką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, [b]Bohdan Wyżnikiewicz[/b] jest wiceprezesem Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową[/i] [ramka][b]Więcej publicystyki ekonomicznej co piątek w dodatku [link=http://www.rp.pl/temat/449164.html]{eko+}[/link][/b][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL