fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

To żaden obciach być dziewicą

Najczęstsze pytania, jakie zadają młodzi ludzie pracownikom Pontona, dotyczą antykoncepcji
Fotorzepa, Eliza OlczykFilip Frydrykiewicz EO Eliza OlczykFilip Frydrykiewicz, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz
Warto młodym mówić, że oprócz współżycia są inne sposoby okazywania bliskości – uważa Kamila Raczyńska, edukatorka z Pontonu
[b]Jesteśmy na półmetku wakacji. Od ich początku działa wakacyjny telefon zaufania Pontonu. O co najczęściej pyta młodzież?
Kamila Raczyńska z Grupy Edukatorów Seksulanych Ponton:[/b] Kierowane do nas pytania dotyczą głównie antykoncepcji, seksualności i fizjologii. Często są to też pytania o różne reakcje ciała i jego wygląd. Typu: czy to normalne że... po czym następuje wymienianie symptomów i objawów, najczęściej zupełnie normalnych. Na przykład: "Czy to normalne, że mój penis ma 16 cm w wzwodzie, a nie 25 cm jak na filmach"; "Czy to normalne, że moje piersi są niesymetryczne". Mniej jest pytań o relacje w związku.
[b]O czym to świadczy?[/b]
Mam wrażenie, że bierze się to z faktu, że coraz więcej młodych ludzi wie, że właśnie na nasz telefon mogą zadawać pytania z zakresu dojrzewania i seksualności. Kiedy pracowałam w ogólnopolskim telefonie zaufania zauważyłam, że tam z kolei przeważały pytania o relacje rówieśnicze. My jesteśmy edukatorami seksualnymi, mamy szkolenia, warsztaty z seksuologami, ginekologami. Na pytania np. dotyczące antykoncepcji z całą pewnością jesteśmy w stanie odpowiedzieć, opierając się na najnowszej wiedzy. Jeśli ktoś pyta, czy stosunek przerywany jest dobrą metodą antykoncepcyjną, to odpowiadamy, że nie jest i tłumaczymy dlaczego.
[b]Inne najczęstsze pytania?[/b]
Bardzo często dostajemy esemesy, które się zaczynają od słów: "Cześć, nie mam kogo o to zapytać". Bo w szkołach i w domach niewiele się rozmawia na temat seksu i my jesteśmy takim wentylem. W szkołach lekcje wychowania do życia w rodzinie są na niskim poziomie. Zdarza się, że zamiast rozmawiać o seksualności człowieka, mówi się o malowaniu paznokci czy dekorowaniu pokoju. Z kolei rodzice pewnie myślą, że im dłużej ten temat nie będzie poruszany, to tym dłużej dziecko nie przejdzie inicjacji seksualnej. Niestety, to nie jest prawda. Inicjacja i tak się odbędzie, tylko w kiepskich warunkach, bez zabezpieczeń przed niechcianą ciążą.
[b]Ale ktoś może też pomyśleć, że istnienie takiego telefonu właśnie zachęca do rozpoczęcia aktywności seksualnej, bo dajecie proste recepty, jak się zabezpieczyć.[/b]
Nie jest tak, że dajemy wyłącznie prostą receptę, jak się zabezpieczyć przed niechcianą ciążą. Bo jeżeli pisze do nas nastolatek, czy nastolatka, że jest już gotowy czy gotowa i chce rozpocząć współżycie, to nie dostaje odpowiedzi: "To super! Gratulacje, użyj prezerwatywy, wszystko będzie świetnie". Zawsze w naszym kontakcie pojawia się pytanie: czy to przemyślana decyzja, bo to poważny krok. Często powtarzają się też esemesy: "Ja nie jestem gotowa, ale mój chłopak tego chce" albo odwrotnie: "Nie jestem gotowy, ale dziewczyna na mnie naciska, i boję się że rozpowie, że ja nie chcę". Wówczas mocno podkreślamy potrzebę bycia asertywnym. Radzimy: "Zdecyduj się na współżycie z pełną świadomością, bo jeśli nie zadbasz o to, to może to być najgorsza decyzja w twoim życiu i przykre wspomnienie".
[b]Działacie więc prewencyjne.[/b]
Swobodnie i bezstresowo mówimy o antykoncepcji, ale nie wyznajemy zasady: "Hulaj dusza, piekła nie ma". Warto młodym ludziom powiedzieć, że naprawdę są też inne sposoby okazywania sobie bliskości poza współżyciem. Oni często nie wiedzą, jak mają zapełnić tę "lukę" między trzymaniem się za ręce a pójściem do łóżka. Umyka im gdzieś pielęgnowanie bliskości z drugą osobą: przytulanie się, całowanie, bycie razem.
[b] Czy to wpływ - jak się wciąż powtarza - telewizji, kolorowych gazet, czy presja rówieśników?[/b]
Przyczyny są w tych wszystkich trzech wymienionych źródłach. Chociażby w teledyskach występują idolki młodzieży, które mają po 16 – 17 lat, kipą seksem, deklarują że są biseksualne i już dawno straciły dziewictwo. Takie obrazy działają na wyobraźnię nastolatek. Wystarczy otworzyć Internet i zobaczyć, jakie filmiki i swoje zdjęcia w bieliźnie wrzucają nastolatki, często robione w łazience, kiedy rodzice są za ścianą. Młodzież sugeruje się też tym, co powiedzą koledzy i koleżanki. Odzywają się do nas dziewczyny, które piszą, że wszystkie koleżanki mają już za sobą pierwszy stosunek, a ona nie. I ta dziewczyna nawet nie pomyśli, że koleżanki mogą wymyślać te historie również z powodu presji rówieśniczej. Młodzi piszą do nas, że teraz "głupio jest być dziewicą", "że to wstyd", "obciach". To przykre, bo sama młodzież nie ma siły i odwagi, się temu przeciwstawić.
[b]Jak konsultanci z telefonu Pontonu przezwyciężają skrępowanie, by swobodnie rozmawiać z nastolatkami o seksie?[/b]
Każdy wolontariusz przechodzi zajęcia z "oswajania słownictwa". To jest potrzebne, by nie było sytuacji, w której nagle konsultant nie jest w stanie towarzyszyć komuś w rozmowie, bo się krępuje. Konsultant musi też być przygotowany na to, że nie będzie znał jakiegoś słowa, bo ktoś może np. używać jakiegoś regionalnego określenia na stosunek płciowy, wtedy trzeba po prostu zapytać, co to znaczy.
Warto też pamiętać, że do nas nie dzwonią i nie piszą nastolatki, które używają naukowego, medycznego języka. I to nie jest często ich zła wola, tylko nie znają innego słownictwa. W takim przypadku też jest ważne, by się nie peszyć lub nie złościć na osobę, która się zapyta o coś w sposób powszechnie uznawany za wulgarny, a jednocześnie powiedzieć tej osobie, jakie jest określenie naukowe na daną część ciała czy czynność.
[b]Na ile pytań odpowiedzieliście przez ten miesiąc wakacji?[/b]
Sądzę, że dostaliśmy kilkaset pytań od osób w wieku od 13 do nawet 55 lat, chociaż jesteśmy profilowani na kontakt z młodzieżą i osoby dorosłe możemy najwyżej skierować do innych telefonów zaufania lub specjalistów. Znacznie więcej młodych osób wysyła esemesy, rzadziej dzwoni, by od razu porozmawiać.
[b] Czemu młodzi wolą esemesować?[/b]
Forma takiej szybkiej krótkiej wiadomości jest dużo łatwiejsza. Nastolatki potrafią pisać esemesy, nie patrząc na klawiaturę. Zadzwonić jest trudniej. Gdy jest się na obozie czy koloniach, trudno jest stanąć gdzieś z boku i prowadzić rozmowę. Poza tym mam wrażenie, że osoby, które wysyłają esemesy, mają też nadzieję, że i my w jednym zdaniu udzielimy im odpowiedzi nawet na skomplikowane pytania.
[b] Udaje się to?[/b]
Gdy ktoś pyta esemesem, czy istnieje antykoncepcja hormonalna bez recepty, wtedy łatwo jest jednym zdaniem odpowiedzieć, że nie i że musisz iść do lekarza. Ale już na esemesa, w którym dziewczyna pisze, że wydaje jej się, że chłopak jej nie szanuje, że tylko chce z nią uprawiać seks, nie da się krótko odpowiedzieć.
[b]Co wówczas się dzieje?[/b]
Pytamy, czy chcesz, żeby oddzwonić, a może ty chcesz zadzwonić. Jeśli nie potrafimy pomóc, to zawsze staramy się udzielić wsparcia i zachęcić do kontaktu z kimś dorosłym. Pracuję od sześciu lat w poradnictwie mailowym i telefonicznym i wiem, że nie rozwiązuje się poważnych problemów przez telefon czy esemes.
[b]W ubiegłym roku raport z wakacyjnego telefonu przedstawiliście MEN. W tym roku też to zrobicie?[/b]
Na pewno. Chcemy w ten sposób pokazać, jak ważne są dobrze prowadzone lekcje wychowania do życia w rodzinie. Chcielibyśmy, by to, co się na nich dzieje, było tak samo monitorowane, jak treści innych zajęć. Monitorowanie tych treści powinno należeć do obowiązków MEN. Skoro z naszego raportu „Jaka edukacja”, który pokazywał, jak naprawdę wygląda edukacja seksualna w Polsce, wynika, że wśród 637 e-maili, które dostaliśmy od młodych ludzi, pojawiło się ponad 200 głosów, że tych lekcji w ogóle nie było, to oznacza, że ministerstwo nie wie lub nie chce wiedzieć, co dzieje się na lekcjach wychowania do życia w rodzinie.
[b]Co się na nich dzieje?[/b]
Z ankiet wypełnianych przez młodzież wiemy, że mówi się na wychowaniu do życia w rodzinie przedziwne rzeczy, np. że przed ciążą zabezpiecza woda z octem, która wypłucze się plemniki, że tampony przyrastają do pochwy i się umiera, że od prezerwatyw chłopcy stają się bezpłodni, bo krew nie dopływa do prącia. Zdarza się też, że nauczyciele mówią, że zgwałcona dziewczyna jest sama sobie winna, bo nie powinna ubierać się wyzywająco.
Nie wyobrażam sobie, by na historii nauczyciel mówił, że Kolumb był kobietą i by nikt na to nie zwrócił uwagi. Tak jak nie wyobrażam sobie, by nauczyciel od wychowania technicznego uczył biologii, a okazuje się, że w szkołach wychowania do życia w rodzinie może uczyć każdy, od higienistki po panią od muzyki. Dla nas bardzo i istotne jest, żeby jeśli już taka sytuacja ma miejsce, osoba prowadząca była dobrze przygotowana i przekazywała rzetelną, obiektywną wiedzę.
[i]-rozmawiała Renata Czeladko[/i]
[ramka][srodtytul]Co to jest Ponton[/srodtytul]
Wakacyjne Pogotowie Pontonowe działa do końca sierpnia. Codziennie od godz. 18 do 21 młodzi ludzie mogą dzwonić lub wysyłać esemesy na nr 507 832 741 i pytać o sprawy związane z dojrzewaniem, antykoncepcją i seksualnością. To już piąta edycja wakacyjnych dyżurów, które wymyślił Ponton.
Ponton jest nieformalną grupą wolontariuszy działających przy Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Nazywają siebie edukatorami seksualnymi i prowadzą poradnictwo dla młodzieży w zakresie m.in. seksualności i antykoncepcji.
[i]—rc[/i][/ramka]
[i]Kamila Raczyńska jest pedagogiem, trenerką i edukatorką. Jako wolontariuszka w grupie Ponton pracuje od 2004 roku. Prowadzi warsztaty i zajęcia z młodzieżą m.in. z zakresu edukacji seksualnej oraz profilaktyki HIV/AIDS. Pracuje też w poradnictwie e-mailowym i telefonicznym[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA