fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Jak kulą w płot

Krystyna Pałka
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
To był smutny występ niecelnie strzelających Polek, które w sztafecie 4x6 km zajęły 12. miejsce
Nadzieje były duże. Prezes Zbigniew Waśkiewicz powie później, że zbyt duże, bo jego zdaniem dziewczyny zjadła presja. – Siedzą teraz w kontenerze i wszystkie ryczą. Wyszedłem, bo myślałem, że za chwilę też się rozpłaczę – mówił „Rz” profesor Waśkiewicz, rektor katowickiej AWF.
Miał prawo liczyć, że będą to igrzyska udane dla jego dyscypliny. O medale miał tu walczyć Tomasz Sikora, a po znakomitym występie Polek w biegu na 15 km pojawiła się też szansa bardzo dobrego wyniku w sztafecie.
Niestety złudzenia prysły już na pierwszej zmianie. Krystyna Pałka miała być tą, która wytrzyma presję i nie popełni zbyt wielu błędów na strzelnicy. Jeszcze dwa dni wcześniej mówiła zadowolona, że trafiła z formą strzelecką na te igrzyska. Wszyscy obawiali się tylko o Magdalenę Gwizdoń, która ruszała do walki następna. To, co wydarzyło się na dwóch pierwszych zmianach, przeszło jednak najgorsze oczekiwania. Obie trafiały kulą w płot. Pałka i Gwizdoń spudłowały w sumie dziesięć razy, z tego ta druga aż osiem.
W sztafecie biatlonistki najpierw strzelają w pozycji leżącej, później stojąc. Na strącenie pięciu czarnych krążków mają jeszcze dodatkowe trzy naboje. Jeśli i te nie wystarczą, należy biec karne rundy. A czas biegnie. Doładowanie jednego naboju dziesięć sekund, runda trzydzieści. Jeśli ręka drży i strzały są niecelne, może być i minuta strat. Tak było w przypadku Gwizdoń, kiedyś wielkiej nadziei polskiego biatlonu.
– Nie oglądałam tego, co się dzieje na trasie, byłam na rozgrzewkowej rundzie – mówi Weronika Nowakowska, która na trzeciej zmianie spudłowała tylko raz. Gdy pytam, co czuła, gdy dotarło do niej, że sztafeta jest już przegrana, mówi spokojnie: Nic, tylko pustkę. Wiesz, że to już koniec marzeń o dobrym występie, musisz tylko biec do mety z całych sił, tak jak potrafisz najszybciej. I ja tak biegłam. Samotnie, bo większość rywalek była z przodu.
Nowakowska mówi, że nie czuje żalu do swoich koleżanek, które pudłowały na potęgę. – Ja je rozumiem i współczuję. Musiały się bardzo denerwować. Wiem, co musiała przeżywać Krysia Pałka, która przecież bardzo dobrze strzela, domyślam się, jak przeżywała kolejne niecelne strzały Magda Gwizdoń, która od dawna ma problemy na strzelnicy. Ja też strzelam nierówno, raz lepiej, raz gorzej i na własnej skórze to wielokrotnie odczułam.
Agnieszka Cyl miała łzy w oczach. – Niepotrzebnie myślałyśmy o medalu. To nas wykończyło. Mówi nas, choć ona i Nowakowska nie powinny mieć sobie nic do zarzucenia. Spudłowały po razie i pobiegły na miarę swych możliwości. Ale Agnieszka nie może powstrzymać się od płaczu, tak jakby winiła siebie, że nie pomogła koleżankom.
– Nie miałyśmy prawa zająć w sztafecie gorszego miejsca niż szóste – szlochała. – Do końca wierzyłam, że w najgorszym wypadku będziemy ósme, wtedy Krysia (Pałka) i Magda (Gwizdoń) miałyby zapewnione stypendium na przyszły rok. A tak będą bez środków do życia – mówi i wybucha płaczem.
Ona i Weronika Nowakowska zapewniłyby sobie stypendium wcześniej zajmując odpowiednio 7. i 5. miejsce w biegu na 15 kilometrów.
– Nie wiem, co będzie z Gwizdoń. Być może wróci na wieś i będzie rąbać drzewo. Gdyby związek był bogatszy, nie byłoby z tym problemu, ale zostało jeszcze do spłacenia 800 tysięcy po starym zarządzie. Zresztą za dwa miesiące są wybory i prawdopodobnie przestanę być prezesem – mówi Waśkiewicz. Jego zdaniem odejdą też Nadia Biłowa i Roman Bondaruk.
– Opozycja przeciwko nim jest tak wielka, że nie mają innego wyjścia – Waśkiewicz tylko potwierdza krążące plotki. I zaprasza na dłuższą rozmowę o problemach polskiego biatlonu już w kraju. – Będzie o czym mówić – podkreśla.
[i]-Janusz Pindera z Vancouver [/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA