fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Rysio nie wie i nie pamięta

Ryszard Sobiesiak (na drugim planie) pojawił się na przesłuchaniu w towarzystwie mecenasa Ryszarda Bedryja
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
To miało być najważniejsze przesłuchanie. Ale kontrowersyjny biznesmen powiedział posłom niewiele
Przed komisją śledczą stanął wczoraj główny bohater afery hazardowej. Zaczął od odczytania 25 stron agresywnego oświadczenia. Nie przebierał w słowach. Urzędników nazywał „urzędasami”, a nadzorujących hazard funkcjonariuszy Służby Celnej – „dzielnymi celnikami”. Przekonywał, że jest uczciwym przedsiębiorcą, który w wyniku nielegalnych działań byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego stał się ofiarą nagonki. Zapewniał, że ani afery hazardowej, ani żadnego przecieku nie było.
[srodtytul]Zły Kamiński i CBA[/srodtytul]
– Mariusz K., bo tak trzeba o nim mówić, przez cztery lata wykrył sześć nibyafer i wszystkie skończyły się dla niego kłopotami z prawem. Ta też skończy się problemami – stwierdził.
Zaprzeczył, by kiedykolwiek namawiał polityków do nielegalnego lobbingu. – Prowadzę legalne interesy i płacę podatki, a służby mnie ciągle sprawdzają. To z moich pieniędzy utrzymywane są takie ekstrawagancje jak agent Tomek. Jestem prostym człowiekiem, który sam doszedł do wszystkiego – mówił. Przekonywał, że u polityków walczył jedynie o swoje interesy, osoby takie jak Zbigniew Chlebowski miały obowiązek go wysłuchać, a on miał prawo u nich interweniować. Mówił, że gdy pojawiły się propozycje zmian niekorzystnych dla hazardu, postanowił interweniować. – Każdy przedsiębiorca, gdyby go znał, zadzwoniłby do pana Chlebowskiego.
Sobiesiak nie wypierał się znajomości z byłym ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim i byłym wicepremierem Grzegorzem Schetyną. – Jesteśmy po imieniu, ale nie dawaliśmy sobie prezentów. Nie wiem, kto z nich ma psa, a kto kota – zapewniał.
Opowiadając o pamiętnym spotkaniu z Chlebowskim na cmentarzu w Marcinowicach (Dolnośląskie) w sierpniu 2009 r., stwierdził, że nie pamięta, czego dotyczyła rozmowa. – Prawdopodobnie prosiłem go o interwencję w sprawie działacza PO z Czorsztyna – mówił.
Z kolei jego rozmowa ze Schetyną, do której doszło na lotnisku we Wrocławiu we wrześniu 2008 r., miała dotyczyć klubu piłkarskiego Śląsk Wrocław, a nie hazardu. – Ta branża przestała mnie interesować. Moim oczkiem w głowie stał się ośrodek narciarski w Zieleńcu – podkreślał.
Skąd więc zainteresowanie CBA jego działaniami? – To nie moja wina, że pan Kamiński zmanipulował prywatne rozmowy i wykreował aferę. Nie jestem żadnym bandytą. To on powinien mi udowodnić winę, a nie ja swoją niewinność – mówił Sobiesiak. Stwierdził, że przed publikacją 1 października 2009 r. w „Rz” fragmentów podsłuchanych przez CBA rozmów nie miał pojęcia o akcji biura.
Dlaczego, wycofując córkę ze starań o stanowisko w Totalizatorze Sportowym, tłumaczył się podsłuchami „KGB–CBA” i donosami? – To był mój komentarz do manii podsłuchiwania wszystkiego i wszystkich. W mojej branży donosy to codzienność – wyjaśniał.
[srodtytul]Nieszczęsna ofiara[/srodtytul]
– Sobiesiak usiłuje się wykreować na ofiarę głupich urzędników i polityków, którzy chcą na nim zbić kapitał polityczny. Ale stenogramy nie kłamią – tak jego wystąpienie podsumował Zbigniew Wassermann (PiS). – Oskarżanie wszystkich dookoła jest niewiarygodne – podkreślał Jarosław Urbaniak (PO). – Jak nie było afery, to dlaczego został po niej zdemolowany rząd? – pytał Bartosz Arłukowicz (Lewica).
W trosce o swoje dobre imię Sobiesiak zapowiedział, że na pytania posłów będzie odpowiadał tylko na zamkniętym posiedzeniu. Posłowie początkowo nie zgodzili się na to. I przystąpili do przesłuchania. W pierwszej fazie jednak jedyną jego odpowiedzią na każde pytanie było: „mówiłem już w słowie wstępnym”. Nie miał nic do dodania, nawet jeśli nie mówił o czymś w oświadczeniu. Gdy posłowie zwrócili mu uwagę, że za uchylanie się od odpowiedzi może zostać ukarany przez sąd 10 tys. zł kary lub 30 dniami aresztu, zmienił taktykę. Na każde pytanie odpowiadał: nie wiem. Nie pamiętał nawet rzeczy, do których sam się wcześniej odnosił.
– Ta zabawa nie ma sensu. Nie myślę przesłuchiwać ściany – Sławomir Neumann (PO) nie krył irytacji, że część posłów przeciąga zadawanie pytań, choć nie dostaje odpowiedzi. W końcu członkowie komisji zamknęli posiedzenie i na nim kontunuowali przesłuchanie.
– Będzie się odbywać bez udziału kamer, ale nie będzie tajne. Protokół będzie jawny – powiedział szef komisji Mirosław Sekuła (PO).
– Świadek wyraźnie się rozluźnił i barwnie opowiadał o swych interesach – relacjonował Urbaniak.
Ale wciąż nie chciał wyjaśniać konkretnych spraw, np. czy chciał skompromitować wiceministra finansów Jacka Kapicę. A gdy było to dla niego wygodne, zasłaniał się niepamięcią. Szczególnie, gdy pytania dotyczyły stenogramów. Pewne fakty bagatelizował, obciążał konkurencję i przekonywał, że nie on jest królem branży hazardowej.
Po zakończeniu przesłuchania Arłukowicz powiedział PAP, że Sobiesiak stwierdził w trakcie zeznań, że już po ujawnieniu afery spotkał się z Mirosławem Drzewieckim w USA. „Tak przynajmniej twierdzi pan Sobiesiak” – zastrzegł poseł.
Tymczasem władze PiS będą się domagać odwołania Sekuły z funkcji przewodniczącego. Zarzucają mu m.in. dezorganizowania prac komisji. Jak powiedział Mariusz Błaszczak, wniosek w tej sprawie ma być gotowy w ciągu kilku dni.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA