fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Żyły prosto z probówki

Fot. Scammah
Flickr
Bioinżynieria z polskim akcentem. Naukowcy wyhodowali naczynia krwionośne z komórek pobranych od osób z niewydolnością nerek. Wynalazek, który ma usprawnić przeprowadzanie zabiegu dializy, może w przyszłości odmienić oblicze kardiologii
Dla nas, Polaków, eksperyment jest podwójnie ważny. Wśród dziesięciu chorych, którzy wzięli w nim udział, połowę stanowili pacjenci z Katowic. – U części z nich wszczepione naczynie sprawdza się znakomicie – mówi współautor badania prof. Lech Cierpka, ordynator Oddziału Chirurgii Ogólnej, Naczyniowej i Transplantacyjnej szpitala ŚUM w Katowicach.
[srodtytul]Skóra jak dywan[/srodtytul]
Badanie prowadzono w latach 2004 – 2007. Oprócz Polaków uczestniczyli w nim także pacjenci ze szpitala w Buenos Aires w Argentynie. Całym projektem kierował dr Todd McAllister z ośrodka Cytograft Tissue Engineering w kalifornijskim Novato, który ma duże doświadczenie w hodowli tkankowej. O wynikach prac jego zespołu donosi brytyjskie pismo „Lancet“. Jeśli kolejne badania prowadzone na szerszą skalę potwierdzą skuteczność metody testowanej przez McAllistera, zwiększy to znacznie komfort życia ludzi cierpiących na niewydolność nerek. Zabieg dializy, który muszą przechodzić nawet kilka razy w tygodniu, stanie się bowiem prostszy i bezpieczniejszy. Ale uczeni mają także nadzieję, że naturalne naczynia z probówki znajdą dużo szersze zastosowanie. A mianowicie, że będą hodowane z myślą o osobach cierpiących na choroby układu krążenia. Snują oni wizje, że tak powstałe żyły byłyby wszczepiane do serca lub nóg pacjentów.
Jak tłumaczy prof. Marian Zembala, szef Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu również biorący udział w projekcie, oprócz chorych dializowanych mogłyby skorzystać z tych badań jeszcze dwie inne grupy chorych. Chodzi o osoby z rozległymi zmianami miażdżycowymi w naczyniach obwodowych oraz o pacjentów po operacjach wieńcowych z zatkanymi naczyniami żylnymi.
– To bardzo, bardzo obiecująca technologia – komentuje na łamach „Lancetu“ dr Vladimir Mironov z Medical University of South Carolina.
Pierwsze wczesne wyniki prac ujrzały światło dzienne w roku 2005. Doniesienia te dotyczyły wówczas dwóch pacjentów. Dwa lata później w piśmie „New England Journal of Medicine“ ukazały się informacje o przebiegu eksperymentu u czterech innych chorych. Najnowsze dotyczą ich wszystkich oraz czterech kolejnych.
Na czym polega metoda wytwarzania naczyń krwionośnych? Pierwszym krokiem jest wykonanie biopsji skóry, a więc pobranie jej wycinka. Następnie namnaża się w laboratorium wchodzące w jej skład komórki, fibroblasty. Celem tego zabiegu jest otrzymanie cienkiej ich warstwy, przypominającej arkusz papieru. Zwija się go niczym dywan. Powstałe w ten sposób ruloniki myje się w substancjach chemicznych, by usunąć z nich żywe komórki.
Cały proces trwa od sześciu do dziewięciu miesięcy. Po tym czasie naczynia wszczepia się pacjentom.
[srodtytul]Lepsze niż sztuczne[/srodtytul]
Dlaczego w projekcie wzięły udział akurat osoby z niewydolnością nerek? Pacjenci dializowani potrzebują przetoki, która by łączyła ich organizm z urządzeniem do przeprowadzenia zabiegu. Jego celem jest usunięcie szkodliwych produktów przemiany materii, czego nie są w stanie wykonać niewydolne nerki. Większość takich chorych – a może być ich na świecie nawet 2 mln – jest dializowana średnio trzy razy w tygodniu. Po kilkunastu latach przetoki się zatykają, a zastępujące je sztuczne protezy z czasem przestają być drożne.
Niestety, nie we wszystkich dziesięciu przypadkach doświadczenie zakończyło się pomyślnie. Podczas pierwszej fazy badań, polegającej na testowaniu bezpieczeństwa i trwałości wszczepionego naczynia, u trzech pacjentów doszło do jego odrzucenia. Kolejny – czwarty zmarł, a piąty się wycofał – co, jak podkreślają uczeni, nie miało związku z prowadzonym badaniem. W rezultacie w kolejnym etapie eksperymentu uczestniczyła tylko połowa wszystkich ochotników.
Naczynie wyhodowane z ich własnych komórek przez kolejne miesiące (od sześciu do 20) z powodzeniem było wykorzystywane w trakcie zabiegu dializy. Tylko w jednym przypadku potrzebna była mała korekta chirurgiczna.
Może się wydawać, że pozytywne zakończenie badania w połowie przypadków nie jest wynikiem imponującym. Biorąc jednak pod uwagę, że uczestnicy byli ludźmi poważnie chorymi, naukowcy są zadowoleni z rezultatów swojej pracy.
[srodtytul]Byle nie za drogo[/srodtytul]
– Udowodniliśmy, że w dziedzinie inżynierii tkankowej istnieje możliwość stworzenia wystarczająco dobrego produktu bez wykorzystania syntetycznych biomateriałów – tłumaczy Todd McAllister. Zdaniem Mironova zespół Amerykanina jest na dobrej drodze. Martwi go tylko to, że cena stworzenia nowych naczyń – wynosząca obecnie od 15 do 20 tys. dolarów – jest na tyle wysoka, że może istotnie ograniczyć dostęp do zastosowania tej nowatorskiej technologii.
[wyimek]Za wszczepienie nowych naczyń krwionośnych trzeba będzie zapłacić od 15 do 20 tys. dolarów[/wyimek]
wyślij e-mail do autorki[mail=i.redlinska@rp.pl]i.redlinska@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA