fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

Sępy nad pogorzeliskiem

To był najtragiczniejszy pożar od 1980 roku, jeden z najgorszych po wojnie, spłonęło 21 osób, w tym 13 dzieci. Kiedy wyłączono już kamery i mikrofony, dziennikarze wrócili do hoteli, strażacy zwinęli sprzęt, a ruiny w Kamieniu Pomorskim oświetlały tylko dziesiątki zapalonych zniczy, nad pogorzelisko zleciały się sępy.
To o nich Michał Wiśniewski śpiewał: „Sępie miłości, nie kochasz”. Rozsiadły się wygodnie na gałęzi, poprawiły pióra i zaczęły sępić. Pierwszy odezwał się stary sęp, zwany Hołdysem (od hołdów, których często się domagał?). Kiedyś jaskółka rocka, dziś sowa-mądra głowa, czemu siadł z sępami? Pewnie przez przypadek. Zaczął nieśmiało, bo nikt go nie pytał. „Może było warto, by ta żałoba trwała jeden dzień, a nie trzy, ale była bardziej intensywna? Prezydent przegiął, powinien mieć chłodniejszą głowę”.
Sępy spojrzały na niego z politowaniem, że taki delikatny. Chciał coś dodać, ale już chrząkać zaczął sęp młodszy, Kukizem zwany. „Odbiera mi chleb” – syknął o żałobie. „To są działania marketingowe! Powinno być dokładnie określone w ustawie, kiedy i w jakich warunkach i na jak długo prezydent może wprowadzić żałobę”. Tu ożywił się trzeci sęp, Tymańskim zwany, i zaczął układać list do tego, który żałobę ogłosił. „Otoczony dewotkami i specjalistami od PR zadziałał pan szybko – i jak się panu wydaje – szlachetnie”.
Koledzy na gałęzi zaczęli chichotać, więc ciągnął dalej. „Jest różnica, czy się miesięcznie zarobi 2500, czy 1000 złotych. Kolegom może na coś nie starczyć – na czynsz, na opłaty, tudzież na jedzenie. Ale co to pana obchodzi i co to kosztuje. Dla pana, niczym dla średniowiecznego monarchy, jest to tylko jedno „miłosierne” pociągnięcie pióra. Już kolejne ptaszysko zaczęło dziobem kłapać. Konjo na niego mówili, jajcarzem był z zawodu. „Najwięcej tracą na tym pracownicy show-biznesu. Dlaczego ja, ciężko pracujący człowiek, muszę mieć trzy dni przymusowego wolnego? Niech w takim razie nikt nie zarabia, niech się wszyscy umartwiają!”.
A potem telewizja TVN24, która wcześniej o pożarze opowiadała bez przerwy – ustami ekspertów, lekarzy i ofiar – posadziła na krzesełkach innych artystów i zapytała: przegięcie z tą żałobą, czy nie przegięcie? I znowu znalazł się artysta wrażliwy, Piotrem Gąsowskim zwany, i z sępami się zgodził. A mnie naszło inne pytanie: czy gdyby to nie był hotel socjalny, tylko pięciogwiazdkowy, i nie zginęłyby dzieci, ale koledzy z branży, też byłaby przesada z „tą żałobą”?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA