fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Świat przez pryzmat butelki

Słabość do mocnych drinków skróciła życie Capote'a
Forum
"Radość picia" Barbary Holland to błyskotliwy esej historyczny o roli, jaką w naszych dziejach odegrał alkohol. Książka pełna czarnego humoru nazbyt lekko traktuje jednak niebezpieczny i dla wielu zgubny temat
Opowieść rozpoczyna się od cytatu z Williama Faulknera, który zauważył, że cywilizacja narodziła się wraz z odkryciem fermentacji.
Produktom jej procesu znakomity syn Południa Ameryki miał zresztą co nieco do zawdzięczenia. Spytany, jakim sposobem najlepiej skłonić go do skończenia książki, odparł: "Trzeba mnie wpędzić na poddasze ze skrzynką bourbona i ryzą papieru, a potem odstawić drabinę!". Jego mowa noblowska uchodzi za jedną z najwspanialszych, choć wygłaszając ją, miał niejakie problemy z artykulacją. Wspomniał o tym w felietonie Jerzy Pilch, autor "Pod Mocnym Aniołem" – powieści nagrodzonej Nike i traktującej o pisarzu, który walczy z nałogiem. Jak pisał Leopold Tyrmand, "prawdziwym pijakom pęka wątroba, zrywa się mięsień sercowy, śledziona wypływa przez uszy". Ale na ten temat wiele u Holland nie przeczytamy.
 
 
"Radość picia" przynosi sensacyjne "wieści" o kulisach historycznych wydarzeń: "rzymscy patrycjusze pili wino z ołowianych kielichów, alkohol z czasem rozpuszczał ołów, który połykano z winem; patrycjuszki stały się bezpłodne, umysły patrycjuszy odrobinę zawodne, barbarzyńcy wdarli się przez bramy miasta i Rzym upadł".
Alkohol obalał imperia, ale znaczącą rolę odgrywał też na polu bitwy. Osłabiał naturalną ostrożność wojowników i zagrzewał do starcia. Łatwo było jednak przesadzić i wtedy osiągano efekt odwrotny do zamierzonego: "Mówi się, że Saksoń- czycy przegrali bitwę o Anglię w 1066 roku, ponieważ ich armia podczas bitwy pod Hastings była nieco zbyt pijana, a Normanowie pozostawali trzeźwi, a w każdym razie nie tak pijani. Nie zmienia to faktu, że po zajęciu wyspy nauczyli się pić jak Saksończycy".
 
 
Mamy też w książce interesujące polonika. Książę Leszek Biały poinformował papieża, że jego rycerze nie mogą brać udziału w krucjatach, ponieważ w Palestynie brak piwa i miodu, bez których żyć nie można.
W kronikach autorka wyszperała i takie informacje: kiedy Wilhelm Zdobywca utył tak bardzo, że nie mógł jeździć konno, położył się do łóżka i zaczął stosować ścisłą dietę alkoholową. "Nie zachowała się informacja, ile schudł, ale ponieważ w jakiś czas później umarł po upadku z konia, domyślamy się, że przynajmniej udało mu się na niego wsiąść". Z charakterystycznym dla siebie wisielczym humorem Holland pisze o nieszczęśliwej przejażdżce Wilhelma III Orleańskiego. Otóż koń władcy potknął się o kretowisko, król runął na ziemię i wkrótce potem zmarł na skutek odniesionych obrażeń. "Wszyscy, którzy pragnęli powrotu Stuartów na tron, wznosili toasty na cześć konia, który nazywał się Sorrel, oraz kreta, którego imienia nie znali; wołano zatem: "Niechaj żyje długo i zdrowo Mały Gentleman w Aksamicie"".
Autorka nie ukrywa, jak wielkie spustoszenia czynił alkohol pośród rdzennych mieszkańców Ameryki czy w Anglii, kiedy piwo zaczął wypierać silniej uzależniający gin. Wspomina o złej sławie rumu, którego produkcja zależała od pracy niewolników na plantacjach trzciny cukrowej, czy absyntu, po którym niektórzy wpadali w amok i chwytali za noże. Jednak Holland pisze o tym w zbyt swobodnym tonie.
 
 
Zdaniem autorki "Radości picia" fundamenty współczesnej literatury powstawały prawdopodobnie przy stołach zastawionych flaszkami wina i kuflami piwa. Szkoda tylko, że w książce nie wspomniano o zgubnych skutkach słabości do trunków. Znacznie skróciła ona życie Faulknera, podobnie zresztą jak i innych gigantów angloamerykańskiej literatury: Fitzgeralda, Lowry'ego i Capote'a. Lista autorów, dla których butelka była przedmiotem równie niezbędnym jak maszyna do pisania, jest zresztą o wiele dłuższa. Znajduje się na niej John Steinbeck, autor przytoczonej w "Pod Mocnym Aniołem" kwestii: "Ty masz koniak? Może niesiesz go dla chorej starej kobiety? Może chowasz go na ponowne przyjście naszego Pana Jezusa? Skąd zresztą mogę, drogi przyjacielu, odgadnąć przeznaczenie twojego koniaku?". W ścisłej czołówce plasuje się Charles Bukowski, który zauważył: "Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo". Inny z literackich tuzów, Hemingway, powiedział: "Z piciem jest tak samo jak z żonami. Jak już zaczniesz, nie możesz przestać". W tym kontekście warto wspomnieć, że Hemingway małżeństwo zawierał czterokrotnie.
Z "Radością picia" jest tak jak z samym alkoholem. Z czystym sumieniem książkę polecam tylko tym, którzy znają umiar. Dobra literatura nie zachęci ich do wzmożenia konsumpcji.
 
 
Malcolm Lowry, "Pod wulkanem" – w rozgrywającej się w Meksyku powieści, której bohaterem jest Konsul, poszczególne trunki odpowiadają kolejnym kręgom piekła. Na samym dnie znajdują się tequila i mescal
Wieniedikt Jerofiejew, "Moskwa – Pietuszki" to poemat pełen alkoholowych rojeń. Opowieść o człowieku niepogodzonym ze światem i tęskniącym za miłością. Plus recepta na drink "Pocałunek cioci Kławy"
Marek Hłasko, "Pętla" – opowiadanie inspirowane twórczością Dostojewskiego. Historia alkoholika Kuby, którego od przegranej nie jest w stanie uratować nawet poświęcenie ukochanej
Jerzy Pilch, "Pod Mocnym Aniołem" - z pozoru smutno-śmieszna powieść o Ju- rusiu, pisarzu i koneserze płci pięknej, amatorze brzoskwiniówki i stałym bywalcu odwykówek. W istocie poruszająca opowieść o nadziei i darowanym życiu
bm
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA