fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

W szambie i na jednym wózku z Wałęsą

„Może niezręcznie kogoś wsypałem, ale nie byłem agentem” – ta deklaracja Lecha Wałęsy była w piątek jednym z wydarzeń dnia.
Były prezydent w swoim najlepszym stylu: najpierw się przyznaje, a potem zaprzecza temu, co powiedział.
„Gazeta Wyborcza” także w swoim najlepszym stylu. Słowa Wałęsy (że mógł kogoś wsypać) podaje w ostatnim (!) zdaniu długiego tekstu, który poświęcony jest… temu, że lipcu 1980 SB rewidowała wózek córki przyszłego szefa „Solidarności”. Autor? Wojciech Czuchnowski. Co wystarcza za komentarz.
[ul][li] * *[/li][/ul]
Sprawa Wałęsy – będąca dziś „sprawą IPN” – zajmuje też bardzo dużo miejsca w „Dzienniku”. Trochę bałaganu wkradło się jednak do gazety Roberta Krasowskiego, bo obszerne wywiady na temat Instytutu Pamięci Narodowej zarówno w „Magazynie” jak i w „Europie”. Odrobinę to męczące, ale warto przeczytać tak zwykle świetny wywiad Roberta Mazurka („Magazyn”), tym razem z Janem Żarynem.
Interesujący także dlatego, że Żaryn chyba zapomniał, że rozmawia z prowokatorem Mazurkiem, potraktował rozmowę zbyt poważnie i zerwał wywiad. Dlatego mamy przyjemność czytać rozmowę bez autoryzacji. Ciekawe, że Jan Żaryn broni metody Pawła Zyzaka deklarując (na konkretne pytanie Roberta Mazurka), iż gdyby pisał książkę o Jarosławie Kaczyńskim, to chciałby wyjaśnić, dlaczego prezes PiS nie ma żony.
[ul][li] * *[/li][/ul]
Być może nieprzypadkowo „Magazyn” oddał głos Żarynowi, a „Europa” przedstawicielom nurtu bardziej krytycznego wobec obecnych władz IPN: profesorom Andrzejowi Friszkemu i Andrzejowi Paczkowskiemu. Trochę od tych wywiadów odstręczają długie i przyciężkawe pytania Cezarego Michalskiego, który nie może się powstrzymać od wygłaszania referatów, ale można je po prostu pominąć i zająć się odpowiedziami - Paczkowski opowiada, że „Gazeta Wyborcza” używa Zyzaka przeciw lustracji i IPN, a także powątpiewa, czy Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk w ogóle napisaliby swoją książkę o Wałęsie za czasów, gdy prezesem Instytutu był Leon Kieres. Ciekawe wyznanie.
Ale najciekawszą glosę do sprawy książek o Wałęsie dodają w „Magazynie” Luiza Zalewska i Piotr Zaremba – opisując, jak kończyli autorzy politycznych biografii po 1989 roku. Inga Rosińska i Paweł Rabiej („Kim pan jest, panie Wachowski”) po publikacji książki stracili zatrudnienie w „Trójce” i uciekli od krajowej polityki. Agata Chrościcka („Kwaśniewski jestem”, rok 1995) nie została zatrudniona w „Rzeczpospolitej”, choć wcześniej jej to obiecano. A wszystko to w kontekście Pawła Zyzaka (IPN nie przedłuży umowy z archiwistą) i Sławomira Cenckiewicza (musiał odejść z IPN).
Najzabawniejsza jednak w tym tekście jest wypowiedź jednego z wydawców, Pawła Szweda z Bertelsmanna (skądinąd też byłego dziennikarza politycznego), który marzy o książce o Lechu Wałęsie, ale – jak wynika z postawionych przez niego warunków - takiej, która nie wzbudzi kontrowersji.
[ul][li] * *[/li][/ul]
Pozostając przy „Dzienniku” – podobnie jak wszystkie gazety pisze dziś o nowym spocie wyborczym PiS. Cytuje wypowiedzi polityków PO: „To jest syk nienawiści” (Bronisław Komorowski), „pływanie kraulem w szambie” (Sebastian Karpiniuk). Ciekawe argumenty, prawda? Mocne merytorycznie odpowiedzi na zarzuty PiS…
Jeśli dodać tu – cytowane niedaleko tego przeglądu prasy, w „Rzeczpospolitej”, w tekście na temat bubla ustawowego Platformy – wypowiedzi Stefana Niesiołowskiego na temat naszej gazety, to warto poważnie się zastanowić, kto z polskich polityków tak naprawdę uwielbia nurzanie się w szambie.
[ul][li] * *[/li][/ul]
Jeszcze słówko o „Dzienniku”. Na stronie 6 zdjęcie Michała Kamińskiego, byłego prezydenckiego ministra ubranego, hm… chyba w części wojskowego munduru, hełm i kamizelkę (kuloodporną). To nie pierwszy przypadek, który pokazuje, że w otoczeniu prezydenta brakuje stylisty. Ale żeby główny spindoktor PiS sam się tak ubrał…
[ul][li] * *[/li][/ul]
Na koniec wrócę jeszcze do „Gazety Wyborczej”, choć akurat ten tekst mnie bardzo nie zdziwił, a tylko zniesmaczył. Paweł Smoleński napisał reportaż o rasizmie i sam do niego dopisał sobie komentarz na drugiej stronie. Usprawiedliwia w nim Murzyna z Holandii, który we Wrocławiu pociął kilku białych mężczyzn z Polski. Dlaczego usprawiedliwia? Bo ten „czarnoskóry” doświadczał wcześniej podobno jakiś „zaczepek” (ze strony białoskórych).
Przy okazji Smoleński realizuje swoje dziejowe posłannictwo: usiłuje zohydzić słowo patriotyzm, opatrując je przymiotnikami „ciasny” i „mroczny”.
A obok Ogórek przekracza kolejną granicę. W telewizji już nie rządzi „b. neonazista” (to określenie po wygranym z Piotrem Farfałem procesie „Wyborcza” obsesyjnie powtarza), ale mamy do czynienia z „rządami faszystów”.
I znów – nawet nie warto dopisywać komentarza.
[ramka]Skomentuj [link=http://http://blog.rp.pl/blog/2009/04/18/dominik-zdort-w-szambie-i-na-jednym-wozku-z-walesa/]na blogu[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA