Świat

Piraci uwolnili statek

Norweski statek „Bow Asir” (zdjęcie z maja 2008)
AFP
2,4 miliona dolarów – tyle wyniósł okup za norweski statek „Bow Asir”, na którym znajdowało się też pięciu polskich marynarzy
To, że „Bow Asir” został uwolniony, potwierdził zarówno norweski armator Salhus Shipping AS, jak i cytowani przez agencje piraci. – Nie możemy powiedzieć nic ponad to, co podaliśmy w komunikacie – usłyszeliśmy w siedzibie armatora w norweskim mieście Haugesund. A komunikat był bardzo lakoniczny: „Załodze nic się nie stało i chcemy jej podziękować za poradzenie sobie z tą trudną sytuacją. Statek wciąż płynie przez niebezpieczne wody. Naszymi absolutnymi priorytetami podczas negocjacji z piratami były: załoga, ładunek i statek”.
Nieco więcej powiedział Per H. Hansen z Salhus Shipping AS lokalnemu dziennikowi „Haugesunds Avis”. – Rozmawiałem dziś wiele razy z kapitanem. Powiedział, że wszystko idzie w dobrym kierunku – stwierdził. Hansen opowiadał, iż był w codziennym kontakcie z załogą statku. Zapewniał, że załoga czuje się dobrze i ma wystarczająco dużo żywności. W rozmowie z Agencją Reutera jeden z piratów powiedział natomiast: „piraci na pokładzie norweskiego statku przejęli okup i są teraz wszyscy w Haradheere wraz ze mną”. Haradheere to miasto w centralnej Somalii, jedna z baz piratów.
O uwolnieniu „Bow Asir” norweski MSZ poinformował polską ambasadę w Oslo. Statek powinien w poniedziałek dotrzeć do kenijskiego portu Nairobi. Tam na naszych marynarzy będą oczekiwali przedstawiciele miejscowej ambasady RP. [srodtytul]Ucieczka kapitana[/srodtytul] W tym samym czasie trwał dramat kapitana kontenerowca „Maersk Alabama”. Richard Phillips i czterej porywacze trzeci dzień siedzieli w pozbawionej paliwa łodzi ratunkowej 300 kilometrów od brzegu i w polu widzenia niszczyciela USS „Bainbridge”, gdy nagle Phillips rzucił się do wody i zaczął płynąć w stronę okrętu. Jak jednak podano w Waszyngtonie, został schwytany przez piratów. „Maersk Alabama” został zaatakowany przez czterech piratów w minioną środę. Załodze udało się wyprowadzić napastników w pole i wziąć jednego z nich jako zakładnika. Pozostałych trzech uciekło łodzią ratunkową, zabierając ze sobą kapitana. Załoga chciała dokonać wymiany zakładników i uwolniła pirata, jego koledzy zatrzymali jednak Phillipsa na łodzi, w której wkrótce skończyło się paliwo. Gdy na miejsce zajścia dotarł w czwartek USS „Bainbridge”, powstała patowa sytuacja. Piraci nie chcą uwolnić kapitana, obawiając się ataku. Piraci nie okazują strachu. – Nie boimy się, jesteśmy gotowi do walki – mówią. Wielu komentatorów mówi o „niespodziewanej próbie” dla administracji Baracka Obamy. Przeciwnicy polityczni już teraz krytykują prezydenta, który dotąd nie wypowiedział się w tej sprawie, za zbyt miękką reakcję. – Tyrani całego świata uważnie się przypatrują, jak zareaguje prezydent. Przesłanie, jakie odbiorą, zdecyduje o tym, jak odpowiadać będą Ameryce i czy znajdziemy się w większym niebezpieczeństwie – ocenia komentator telewizji Fox News Cal Thomas. [srodtytul]Szturm na jacht[/srodtytul] Francuskie siły specjalne zaatakowały jacht przejęty przez piratów. Jeden z zakładników i dwóch Somalijczyków zostało zabitych. Atak nastąpił, gdy nie powiodły się rozmowy.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL