fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lokaty i inwestycje

Postaw na gwiazdę

Maria Peszek
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Finansowanie rozwoju utalentowanych muzyków, malarzy czy sportowców może się okazać bardzo opłacalne, choć niepozbawione ryzyka
– Do 2014 roku chcemy przeznaczyć 20 mld zł na inwestycje w kapitał ludzki – zapowiedział w październiku ubiegłego roku premier Donald Tusk. Był to komentarz do raportu o kapitale intelektualnym, przygotowanego przez zespół doradców strategicznych pod kierownictwem Michała Boniego. Według rekomendacji ekspertów niezbędne jest m.in. podniesienie efektywności systemu edukacji ukierunkowanego na potrzeby rynku pracy, współpraca świata nauki, biznesu i kultury.
Tak wygląda problem inwestycji w kapitał ludzki w skali makro. A co z bezpośrednimi inwestycjami w ludzi, w przejawiane przez nich talenty?
[wyimek]To przykre, ale ciągle zbyt mało polskich pracodawców docenia korzyści płynące z inwestycji w rozwój pracowników[/wyimek]
W Polsce rynek ten dopiero kiełkuje. Liczne przykłady z Europy Zachodniej i USA dowodzą, że angażując pieniądze w rozwój osób obdarzonych ponadprzeciętnymi zdolnościami, można uzyskać rekordowe stopy wzrostu. Wielkie i małe firmy wydają środki swoich udziałowców na współpracę ze szkołami wyższymi, co pozwala im wyławiać dobrych kandydatów na pracowników.
Interesujące są też różne formy inwestowania w utalentowanych muzyków, malarzy lub sportowców. Niedawno New World Alternative Investments przedstawiał innowacyjną w naszych warunkach formę lokowania pieniędzy, czyli właśnie inwestowanie w talenty. Pierwszy projekt to inwestycja w talent Karola Basza, wschodzącej gwiazdy wyścigów samochodowych. Młody sportowiec od kilku lat zarówno w Polsce, jak i na świecie osiąga świetne rezultaty, m.in. zajął drugie miejsce w środkowoeuropejskich eliminacjach kartingowych mistrzostw Europy.
Jak zapewnia NWAI, warunki dotyczące inwestycji w talent ustalane są indywidualnie z potencjalnym inwestorem. Przedsięwzięcie przyjmuje kształt kontraktu, w którym starannie określone są wszelkie szczegóły współpracy: czas trwania umowy, wkład inwestora oraz sposób naliczania ewentualnych zysków.
[ramka][b]Ile kosztuje debiut[/b]
Tomasz Grewiński, dyrektor generalny Kayax
[b]Rz: Czy mogę zainwestować w reprezentowanych przez pańską firmę artystów?[/b]
Tomasz Grewiński: Dziś jest to jeszcze niemożliwe. Rozważam jednak wprowadzenie Kayax na New Connect. Myślimy również o kooperacji z innymi niezależnymi firmami z branży. Najwięksi światowi gracze branży muzycznej są obecni na giełdzie od wielu lat. Co więcej, proponowane są też bardzo interesujące formy prywatnych inwestycji, polegające np. na zakupie praw autorskich.
[b]Dziś ryzyko związane z inwestycją w określonego artystę z katalogu Kayax spada więc w całości na pana.[/b]
Dzielę je z moją wspólniczką, znakomitą wokalistką Kayah. O każdym artyście, który trafia do naszego katalogu, zawsze decydujemy wspólnie. Otrzymujemy bardzo dużo propozycji, około 600 rocznie. Trudno nam przesłuchać wszystkie nagrania przysyłane przez artystów. Mówię o tym z żalem, bo sam jestem muzykiem, grałem kiedyś na perkusji w zespołach rockowych. Wiem, ile pracy i emocji wkłada się w przygotowanie płyty demo. W wyszukiwaniu wartościowych propozycji wspomaga nas 12 pracowników firmy i wszyscy znajomi. Czasem się zdarza, że już po kilku minutach słuchania mogę powiedzieć: to jest to.
[b]Może pan podać jakieś przykłady?[/b]
Jest ich sporo. Kompletnym zaskoczeniem była dla nas płyta demo Krzysztofa Kiljańskiego, artysty obdarzonego wspaniałą barwą głosu i wielką muzykalnością. Wręcz trudno było uwierzyć, że ten 40-letni wokalista nie odniósł wcześniej sukcesu. Zdecydowaliśmy się wydać płytę i zorganizować kampanię promocyjną, wyceniając naszą inwestycję na około 250 tys. zł. Trafiliśmy doskonale. Kiljański został świetnie przyjęty przez publiczność, a jego duet nagrany z Kayah błyskawicznie stał się przebojem. Firma zarobiła na kilka następnych projektów.
[b]Jaka jest przeciętna cena debiutu?[/b]
Od 35 do 300 tys. zł, zależnie od skali projektu. W przypadku komercyjnego sukcesu można zarobić od kilkunastu do kilkuset tysięcy złotych.
[b]A ryzyko?[/b]
– W naszym przypadku wynosi 50 proc. To dobry wynik, jak na tę branżę. Czasem jest mi zwyczajnie przykro, że świetna, nowatorska płyta nie odniosła takiego sukcesu, na jaki zasłużyła. Gdyby nie darmowa dostępność w Internecie, liczba debiutów przynoszących zyski byłaby większa. Jest to przykre zjawisko. Osoby, które cenią danego artystę, ściągają pliki z jego utworami, nie dając ulubionemu twórcy szansy na nagranie następnej płyty.
[b]Czy można zarobić dziś na twórczości awangardowej?[/b]
Najlepszym tego przykładem jest nasza współpraca z Marią Peszek. Generalnie nie przepadam za tym, że aktorzy śpiewają, a wokaliści grają w filmach, jednak nie dotyczy to owego wyjątkowego przypadku. Obie wydane przez nas płyty: „Miasto Mania” i „Maria Awaria” osiągnęły wielki sukces, choć pochodzące z nich piosenki rzadko były prezentowane przez komercyjne rozgłośnie radiowe. Jako ciekawostkę dodam, że przy okazji drugiej płyty firma Kayax zadebiutowała jako wydawca książek, publikując „Bezwstydnik” Marii Peszek; sprzedał się już w nakładzie 7 tys. egzemplarzy.
[b]Płyty jako nośniki utworów muzycznych powoli odchodzą do lamusa. Co dalej?[/b]
Cały nasz katalog jest dostępny w sklepach internetowych, w tym w iTunes, choć paradoksalnie z powodu problemów związanych z ochroną praw autorskich polscy klienci ciągle nie mają do niego normalnego dostępu. Rewolucja MP3 ograniczy, lecz nie zniszczy standardu CD. Podobnie jak CD nie wyrugowało z rynku płyty analogowej. Właśnie w postaci czarnych płyt wydaliśmy ostatni album Andrzeja Smolika oraz remiksy Envee’ego.
rozmawiał Piotr Cegłowski[/ramka]
[ramka]Skarb wymagający nakładów
Anna Kowalczyk, partner w grupie Talents
[b]Rz: Jak powinna wyglądać inwestycja w ludzi?[/b]
Anna Kowalczyk: Niedawno braliśmy udział w projekcie korporacji logistycznej, która we wzorcowy sposób zaangażowała środki swoich udziałowców. Była to klasyczna inwestycja w rozwój firmy. Chodziło o wytypowanie pracowników o najwyższym potencjale, najbardziej twórczych i przedsiębiorczych. Spośród załogi wyłoniono 30 osób, z których – za pomocą m.in. pogłębionych badań psychometrycznych – wyselekcjonowaliśmy 15 o najwyższym potencjale. Ludzie ci zostali objęci przez naszego klienta programami rozwojowymi. My zaś pracowaliśmy przez pół roku z tymi, którzy wypadli gorzej, koncentrując się m.in. na ich motywacji do pójścia dalej w rozwoju zawodowym.
[b]Czy celem przedsięwzięcia było wyłonienie kandydatów na stanowiska menedżerskie?[/b]
Nasz zleceniodawca chciał jak najlepiej poznać predyspozycje swoich najlepszych pracowników, żeby właściwie wykorzystać ich zdolności. Nie trzeba tłumaczyć, jak wielkim problemem dla firmy może być niefortunny awans. Nierzadko zdarza się, że znakomity pracownik po zajęciu stanowiska kierowniczego kompletnie sobie nie radzi. Co zrobić w takiej sytuacji? Zwolnić go czy zdegradować? Zawsze będzie czuł się skrzywdzony. Zanim podejmie się decyzje o awansie, warto wiedzieć, jakie to może przynieść skutki.
[b]Czy uzyskanie takiej wiedzy jest kosztowne?[/b]
Moim zdaniem są to inwestycje bardzo opłacalne. W przypadku rozbudowanego programu, o którym mówimy, koszt odpowiadał kwocie niespełna miesięcznego wynagrodzenia uczestnika projektu. To niewiele, biorąc pod uwagę możliwość zbudowania doskonałego zespołu na długie lata.
[b]W niektórych firmach dominuje pogląd, że trzeba dbać o dopływ świeżej krwi, co w praktyce oznacza niestabilność i ciągłe zwolnienia.[/b]
To przykre, ale ciągle zbyt mało polskich pracodawców docenia korzyści płynące z inwestycji w rozwój pracowników. Niedawno miałam okazję spotkać się z kilkunastoma dyrektorami działów HR poważnych firm. Wielu z nich powtarzało: ludzie to największy skarb firmy. Zaledwie kilku mogło się pochwalić kompleksowymi i systemowymi działaniami na rzecz rozwoju pracowników.
rozmawiał Piotr Cegłowski[/ramka]
[ramka][b]Małgorzata Gołębiewska, właścicielka Galerii Nova w Krakowie[/b]
Galerie zajmujące się promocją sztuki nowoczesnej, szczególnie twórców młodej generacji, są bardzo dobrym przykładem inwestowania w rozwijające się kariery. Wybierając artystów do prezentacji czy współpracy, często sięgają po nieznane nazwiska, po interesujących debiutantów czy wręcz studentów uczelni artystycznych. Informacji o nich nie ma w leksykonach sztuki lub rankingach. Research wiąże się z podróżowaniem, oglądaniem studenckich wystaw, odwiedzaniem pracowni, czyli z licznymi wydatkami.
Od energicznych i systematycznych działań galerii zależy dalszy rozwój artysty i w konsekwencji sukces komercyjny. Najpierw inwestuje się w przygotowanie dokumentacji fotograficznej, profesjonalnego portfolio, które będzie można prezentować kuratorom, krytykom, mediom i kolekcjonerom. Umieszczenie biogramu i prac młodego twórcy na stronie internetowej galerii jest kolejnym krokiem promującym artystę. Ten etap przygotowawczy, choć wydaje się mało istotny, zaczyna generować koszty.
Pierwszy indywidualny pokaz w galerii, przygotowanie wystawy, wernisażu, druk zaproszeń, katalogu to koszt – w zależności od założeń i możliwości galerii – od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Aby katalog był wartościowy, oprócz reprodukcji powinien zawierać teksty kuratorów i krytyków. Często są to pierwsze próby nazwania, skomentowania aktywności artysty i idei, które dominują w jego sztuce.
Galeriom zależy na pokazach prac artysty w prestiżowych instytucjach kulturalnych, więc zdarza się, że współfinansują wydawnictwa towarzyszące wystawom. Inwestycje te mają doprowadzić do zaistnienia danego artysty, stworzenia mu bardziej komfortowych warunków pracy i lepszego wykorzystania jego artystycznych możliwości.
Właściciele galerii współpracują z mediami, rozsyłają katalogi, komunikaty dotyczące wystaw i wydarzeń, organizują spotkania z krytykami. Słowem, wykonują zadania charakterystyczne dla agencji PR, budują artyście markę, czynią go rozpoznawalnym. Trudno wycenić te działania, ale mają one istotne znaczenie.
Kolejnym ruchem o charakterze rynkowym jest uczestnictwo galerii w targach sztuki na świecie. W zależności od lokalizacji, prestiżu targów jest to wydatek nie mniejszy niż 10 tys. euro. Galeria czy fundacja zazwyczaj prezentuje kilku artystów. Czasami jednak decyduje się na jedno nazwisko, by skupić całą uwagę odwiedzających stoisko na najbardziej obiecującym artyście. Próba wprowadzenia artysty do światowego obiegu wiąże się z bardzo dużymi wydatkami. Nakłady te są jednak uzasadnione. Umożliwiają dotarcie do wybitnych kolekcjonerów, nawiązanie współpracy z zagranicznymi galeriami i instytucjami, dzięki czemu młody twórca ma szansę osiągnąć stabilną pozycję na rynku, a jego dzieła – satysfakcjonujące ceny.[/ramka]
[b]Więcej tekstów w serwisie [link=http://www.rp.pl/temat/7.html]rp.pl/pieniądze[/b][/link]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA