fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Cunningham padał trzy razy

– Teraz mogę walczyć z każdym, byleby dobrze zapłacili. Sądzę, że po tym zwycięstwie inne telewizje też będą mnie chciały pokazywać - mówił Adamek po zwycięstwie w Newark.
Rzeczpospolita
Tomasz Adamek mistrzem Świata IBF. Polak po bardzo dobrej walce odebrał Amerykaninowi tytuł w wadze junior ciężkiej
Dwóch sędziów wypunktowało zwycięstwo Adamka. John Stewart 116:110 i Rashada Shafeeq 115:112. Trzeci arbiter Clark Sammartino widział zwycięstwo Steve,a Cunninghama 114:112.
Czwartkowy wieczór w Newark (stan New Jersey) przejdzie do historii. Ostatni raz taką walkę widziano w tym mieście 60 lat temu, gdy Tony Zale (Antoni Florian Zaleski), pięściarz polskiego pochodzenia, znokautował w trzeciej rundzie Rocky’ego Graziano i zdobył tytuł mistrza świata wagi średniej.
Sparingpartner Adamka, były mistrz kategorii junior ciężkiej Al Cole, mówił przed tym pojedynkiem, że to będzie bardzo ciężka walka. – Cunningham jest sprytnym pięściarzem. Jak mało kto potrafi zastawiać pułapki na rywali i wykorzystywać przewagę zasięgu ramion. Adamek musi atakować, bo tylko wtedy może zmusić Steve’a do błędu.W dniu walki Polak ważył trzy kilogramy więcej niż podczas oficjalnego ważenia. Amerykanin był lżejszy niż w środę o ponad kilogram. – Czyżby był chory? – zażartował jeden z amerykańskich dziennikarzy.
Pierwsze rundy rozwiały wszelkie wątpliwości. Cunningham był w życiowej formie. Sparingi z Chrisem Byrdem, Chazzem Witherspoonem i Eddiem Chambersem zrobiły swoje. Adamek nie mógł go trafić lewym prostym i u dwóch sędziów pierwszą rundę przegrał. Drugą też przegrywał, ale tuż przed gongiem kończącym to starcie skontrował lewym sierpowym i mistrz świata padł na deski. Dwóch z trójki punktujących ten pojedynek sędziów wpisało na kartkach 10:8 dla polskiego pięściarza. Tylko John Stewart punktował 10:9.
Kilka tysięcy Polaków w Prudential Center oglądało walkę na stojąco. Pojedynek trzymał w napięciu od pierwszego gongu, emocje były niesamowite. W kolejnej rundzie minimalnie lepszy był Adamek, ale czwarte starcie rozpoczęło się od huraganowych ataków Cunninghama. – Jesteśmy przygotowani na wszystko. Steve może się bronić, ale też potrafi atakować. Pokaże to w tym pojedynku – obiecywał Tony Chase, trener mistrza świata.
Andrzej Gmitruk stojący w narożniku Adamka przyzna później, że ugięły mu się nogi, gdy zobaczył co się dzieje.
- Amerykanin chciał znokautować Tomka, postawił wszystko na jedną kartę i się przeliczył – powie po walce.
Prawa kontra Polaka była perfekcyjna. Cunningham zamiast wygrać rundę dwoma punktami znów padł na deski i przegrał to starcie u dwóch sędziów 9:10, a u Stewarta 8:10.
– To był klucz do zwycięstwa Adamka – tłumaczył „Rz” Tony Chase zapytany co zadecydowało o porażce jego zawodnika. – Steve za bardzo chciał wygrać przez nokaut i to się zemściło.
W ósmej rundzie Cunningham padł na matę po raz trzeci (znów lewy sierpowy Adamka) i niewiele brakowało, by sędzia zatrzymał pojedynek. Polak poszedł za ciosem, ale kiedy zrozumiał, że nie znokautuje rywala, zwolnił. Po walce przyznał, że bał się o swoją kondycję. Tempo tego pojedynku było niesamowite.
[wyimek]Polscy kibice wychodzili z Prudential Center ze śpiewem na ustach. Mają nowego idola[/wyimek]
Ci, którzy sądzili, że walka nie potrwa już długo, po chwili przecierali ze zdumienia oczy. Amerykanin odrodził się po minutowej przerwie i kolejną rundę wygrał. Walczył lepiej niż w obu pojedynkach z Krzysztofem Włodarczykiem (pierwszy przegrał, drugi wygrał), był szybszy niż w wygranej przed czasem walce z Marco Huckiem w Niemczech.
Dla niego, tak jak i dla Adamka, była to wojna o lepszą przyszłość. Cunningham wiedział, że wygrana otworzy mu drogę do lepiej płatnych pojedynków, więc robił wszystko, by nie zaprzepaścić szansy. Podobnie jak Adamek, który zdecydował się na emigrację do USA z podobnych pobudek. – Skończyłem 32 lata i wiem, że nie mam już wiele czasu, by zapisać się dużymi literami w historii boksu. Chcę zarobić kilka milionów dolarów i tylko tu mogę tego dokonać – tłumaczył.
Jego żona Dorota nie wyglądała w czasie walki na zdenerwowaną. – Wiedziałam, że Cunningham nie ma nokautującego uderzenia, więc byłam spokojna nawet wtedy, kiedy przeważał. Ale jeśli Tomek w następnym pojedynku zmierzy się z kimś, kto potrafi bić mocniej niż Amerykanin, to zostanę w domu z dziećmi – mówiła po ogłoszeniu werdyktu.
Po ośmiu rundach Adamek prowadził zdecydowanie, ale po dziesięciu Clark Sammartino widział już jednopunktową przewagę Cunninghama. Ostatnią rundę Amerykanin wygrał, ale u dwóch pozostałych sędziów strat nie odrobił. Przegrał stosunkiem głosów 1:2 i stracił tytuł.
Chris Byrd, sparingpartner Cunninghama, który cztery lata temu w walce o mistrzostwo świata zremisował w nowojorskiej Madison Square Garden z Andrzejem Gołotą, powiedział: „To był fantastyczny pojedynek. Obaj pokazali, że warto inaczej patrzeć na kategorię junior ciężką. Steve popełnił jednak kilka błędów i zapłacił wysoką cenę. A wasz pięściarz ma serce do walki jak mało kto” – komplementował Adamka.
Nie on jeden zresztą. Amerykańscy dziennikarze i szefowa IBF pani Marion Muhammad mówili to samo. Przedstawiciel magazynu „The Ring”, który od kilku lat przyznaje swoje tytuły powiedział, że to może być walka roku, a Adamek zostanie uznany za najlepszego pięściarza kategorii junior ciężkiej.
Polscy kibice wychodzili z Prudential Center śpiewając. Andrzej Gołota ma już następcę. Teraz będą chodzić na Adamka.
[ramka][b]Andrzej Gmitruk - trener Tomasza Adamka [/b]
Dawno nie byłem tak zdenerwowany. Nie sądziłem, że Steve Cunningham jest aż tak dobry. Jego szybkość była imponująca, wytrzymałość też. Był bardzo agresywny, kończył akcje prawą ręką po tym, kiedy Tomek zadawał ostatni cios.
Dla Adamka to trzeci pojedynek w tym roku. W kwietniu pokonał w Katowicach bardzo groźnego byłego mistrza świata O’Neila Bella, w lipcu Gary’ego Gomeza w Chicago. Trenuje od stycznia i ma prawo być zmęczony. A mimo to trzy razy rzucił na deski pięściarza, który nigdy nie był liczony. Jest pierwszym Polakiem, który do mistrzostwa świata w wadze półciężkiej dołożył pas mistrza kategorii junior ciężkiej. Rewanż z Cunninghamem? A po co? Nie ma sensu. Będziemy szukać nowych wyzwań. Ciekawa byłaby walka z mistrzem organizacji WBA Guillermo Jonesem. Wiosna przyszłego roku to dobry termin. Miejsce? Madison Square Garden, tam walczą najlepsi. [/ramka]
[ramka][b]Steve Cunningham - były mistrz świata[/b]
Chcę rewanżu, mogę przyjechać do Polski, kiedy tylko Adamek zechce. Nie czuję się pokonany, choć wiem, że popełniłem kilka błędów, które przesądziły o wyniku tej walki. W czwartej rundzie za bardzo chciałem go znokautować i trafił mnie ciosem, którego nie widziałem. Zrobiłem wszystko, by wygrać ten pojedynek, ale trzy liczenia przesądziły o porażce. Jedno liczenie mniej i dalej byłbym mistrzem świata. Nie mam jednak do nikogo pretensji. Przygotowałem się jak nigdy dotąd, w walce też dałem z siebie wszystko. Wiedziałem, o co walczę. Mam duży szacunek do Adamka za to, co pokazał w ringu, i myślę, że obaj zrobiliśmy wiele dobrego dla przyszłości tej kategorii.
[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA