Służba zdrowia

Pacjenci mówili, że bierze łapówki

Środowisko lekarskie wstrząśnięte, CBA triumfuje. Biegłym, który oceni, czy doktor Mirosław G. nie popełniał błędów przy przeszczepach, jest... minister zdrowia
Nad sprawą korupcji w Szpitalu MSWiA pracuje zespół pięciu prokuratorów. Biegłym, który ocenia trafność podejmowanych przez transplantologów decyzji, jest prof. Zbigniew Religa, minister zdrowia.
Religa przyznaje, że prokuratura poprosiła go o zbadanie przypadku pacjenta, którego odłączono od aparatury po operacji w Szpitalu MSWiA: - W tym wypadku postąpiłbym tak samo. Ale jeśli chodzi o kwalifikację medyczną, nie podjąłby takiej decyzji jak oskarżony lekarz. Czy pacjent, którego wypadek badał Religa, to człowiek rzekomo zamordowany przez Mirosława G.? Nie wiadomo. CBA twierdzi, że właśnie ten pacjent miał być źle zakwalifikowany do operacji. - Nie wiem, czy to ten wypadek, który badałem - mówi Religa. - Nie badałem dokumentacji medycznej i nie potrafię ocenić, czy dobrze były dobierane pary dawca-biorca.
[srodtytul]Czy można przeszczepiać za łapówkę[/srodtytul] Setki stron dokumentacji medycznej ze szpitala przetrząsają w tej chwili śledczy. - Jest częściowo przetrzebiona - nie ukrywa minister Zbigniew Ziobro. Zarzut fałszowania dokumentacji medycznej prokuratura postawiła jednemu z asystentów Mirosława G. Czy w Szpitalu MSWiA można było ominąć kolejkę oczekujących na przeszczep w zamian za łapówkę? - Nic mi o tym nie wiadomo -mówi prof. Janusz Wałaszewski, szef Poltransplantu, instytucji, która szuka dawców do przeszczepu. - O przeszczepie nie decyduje kolejność zgłoszeń, ale względy medyczne. Nie każdemu biorcy można przeszczepić organy od każdego dawcy. Trzeba brać pod uwagę zgodność genetyczną ich obu. Nie zdarzyło się, żeby przeszczep dostał ktoś, kogo na liście zgłoszonych do przeszczepu nie było CBA zarzuca ordynatorowi kliniki, że nie dość dokładnie sprawdzał, czy przeszczep ma szansę się przyjąć. Stąd wysoka śmiertelność wśród chorych - sięgająca 30 procent. - Zaniedbania były szokujące -mówi nieoficjalnie jeden z wysokich urzędników ministerstwa. Ale Religa nie jest tak stanowczy: -Wszystko zależy od stanu zdrowia pacjentów, którzy byli operowani. [srodtytul]Pacjent jest uzależniony od lekarza[/srodtytul] O korupcji w klinice zawiadomili CBA koledzy lekarza. - Dobrze, że środowisko samo się oczyszcza -mówi Krzysztof Pijarowski, prezes Stowarzyszenia "Życie po przeszczepie". - Źle, że ta historia została tak nagłośniona. Padło o kilka słów za dużo: choćby o handlu organami w szpitalu. To kompletna bzdura. Chorzy po przeszczepach się boją, że teraz nastąpi załamanie liczby transplantacji. W Polsce przeszczepia się około 100 serc rocznie. Brakuje dawców. - Nie ma takiego zagrożenia - uspokaja prof. Janusz Wałaszewski. - Podobne zabiegi wykonują cztery ośrodki w kraju. Nie udało nam się dotrzeć do pacjentów, którzy potwierdziliby, że G. brał łapówki.- Miał opinię dobrego chirurga i trochę niezrównoważonej osoby - opowiada jeden z pacjentów. -Słyszałem, że bierze, ale nigdy nie było dowodów. Nic dziwnego. Pacjent po przeszczepie jest do końca życia uzależniony od lekarza, nikt nie chciał się narażać. Według pacjentów prof. G. był kłótliwy. - Doszło do tego, że odsunięto go od opieki nad pacjentami po przeszczepach -słyszymy. -Ode mnie nikt pieniędzy nie żądał, choć na oddziale mówiło się różne rzeczy - mówi pacjentka, której prof. G. przeszczepiał serce 13 lat temu. - Jako chirurg był świetny, gorzej z opieką po przeszczepie. Był bardzo wybuchowy. - Miał opinię dobrego lekarza. Gorzej z charakterem. Jesteśmy zszokowani tymi zarzutami -mówi Henryk Kubiak, prezes warszawskiego koła Stowarzyszenia Pacjentów po przeszczepie. Jedną z pacjentek G. 3,5 roku temu była wicepremier Zyta Gilowska. Zamierza skontaktować się z CBA. - Odmówiono mi pomocy i wprowadzono w błąd co do stanu zdrowia. A mówimy o poważnej chorobie serca - stwierdziła Gilowska w Radiu TOK FM. [ramka][b]Politycy szukają tematów zastępczych[/b] Prof. Marian Zębala, kardiochirurg, szef Kliniki Kardiochirurgii w Zabrzu: Jednoznacznie potępiam korupcję, w mojej klinice jest ona niedopuszczalna. Ale martwi mnie i bulwersuje forma konferencji ministra Zbigniewa Ziobry i szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Szokująca jest sytuacja, w której ogłasza się przed wyrokiem sądu, że ktoś jest mordercą - a przecież zarzut zabójstwa padał na tej konferencji kilkakrotnie! To sprzeczne z zasadami demokracji, trudno nie odnieść wrażenia, że politycy szukają tematów zastępczych. Kolejny raz dowiaduję się z telewizji, że odpowiedzialni za całe zło w tym kraju i wszystkie niepowodzenia IV Rzeczypospolitej są lekarze. Jeśli chodzi o stronę medyczną: nie da się powiedzieć bez wnikliwej dokumentacji, czy został popełniony błąd medyczny. Powinni to ocenić specjaliści, którzy mają niezbędną wiedzę i kompetencje. Nie można też łatwo ocenić, jak często przeszczepy się udają. Minister Zbigniew Ziobro mówił, że w klinice Szpitala MSWiA śmiertelność pacjentów sięgała 30 procent. Ale gdy pacjenci są ciężko chorzy, cierpią na ostrą niewydolność serca, nerek albo są wspierani sztucznymi komorami serca, śmiertelność sięga właśnie 20 - 30 procent. Każda taka śmierć to tragedia, nie każdej da się uniknąć. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL