fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Trzeci bliźniak na wylocie

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Ludwik Dorn kontra Jarosław Kaczyński. To najpewniej koniec kariery byłego marszałka w PiS. Partii, którą współtworzył i której do niedawna wiceszefował
Jarosław Kaczyński podtrzymał wczoraj to, co mówił kilka dni temu o swoim byłym zastępcy. Posunął się nawet dalej: – Rzeczywiście jest tak, że Ludwik Dorn, także w tych pozapolitycznych dziedzinach życia, postępuje w sposób, który – dla mnie przynajmniej – jest absolutnie nie do zaakceptowania, chociaż nic nie wiem o tym, żeby nie płacił alimentów. Wiem jednak, że Dorn chce te niewysokie jak na sytuację jego dwóch córek alimenty jeszcze obniżać.
Dorn twierdzi, że to, co mówi Kaczyński o jego życiu osobistym, to „oszczercze pomówienia”. Domaga się przeprosin. W przeciwnym razie grozi wytoczeniem procesu cywilnego o naruszenie dóbr osobistych.
– Prezes nie widzi żadnego powodu, by przepraszać posła Ludwika Dorna, bo nie powiedział niczego, co można byłoby uznać za obraźliwe – odpowiada Adam Bielan, rzecznik PiS.
Już we wtorek Dorn poprosił Komitet Polityczny PiS o skierowanie tej sprawy do partyjnej Komisji Etyki. W historii PiS, ale też innych partii, to ewenement, by szeregowy członek ugrupowania poprosił o sprawdzenie etycznych zachowań swojego szefa. I to w sytuacji, gdy jest zawieszonym członkiem partii! Z tego powodu zresztą Komisja Etyki może w ogóle wniosku Dorna nie rozpatrzyć. Tak twierdzą jego partyjni koledzy odpowiedzialni za dyscyplinę: Marek Suski i Karol Karski.
Inni politycy PiS nieoficjalnie dziwią się, że prezes Kaczyński zastosował metody rodem z brukowej prasy. – W życie prywatne moich kolegów nie wnikam – zapewnia posłanka Jolanta Szczypińska.
Od grudnia 2007 r., gdy został zawieszony w prawach członka PiS, Ludwik Dorn jest na marginesie życia partyjnego. Komentatorka „Polityki” Janina Paradowska napisała wprost, że Dornowi „został się ino blog”. I na tym forum rodem z Wyspiańskiego trzeci bliźniak kontaktował się z opinią publiczną. Zarzucał PiS brak programowych pomysłów. Podsuwał własne, np. o roli serwisów społecznościowych w wyborczym zwycięstwie albo o tym, jak rozwiązać konflikt między premierem a prezydentem w kwestii traktatu lizbońskiego. I to jego pomysł podchwycili obaj politycy, zawierając kompromis podczas spotkania na Helu.
Dorn trzaskał drzwiami wielokrotnie. I wychodził. Tak było podczas zwycięskich dla PiS i Lecha Kaczyńskiego wyborów w 2005 r. Ale do tego wychodzenia nikt nie przywiązywał specjalnej wagi. Trzaskanie drzwiami w burzy politycznych emocji to dość typowe zachowanie.
Były premier Kaczyński to drugi wielki polityczny mentor Ludwika Dorna. Pierwszym, aż do 1990 r., był Antoni Macierewicz. Z Kaczyńskim Dorn związał się na dobre i na złe, kiedy na początku lat 90. powstawało Porozumienie Centrum. Były premier w „Alfabecie braci Kaczyńskich” zaliczył go do grona siedmiu osób, którym ufa najbardziej.
Tym większe było więc zdumienie, gdy w lutym 2007 r. Dorn, wtedy już tylko odwołany ze stanowiska szefa MSWiA wicepremier, upublicznił swój listdo Jarosława Kaczyńskiego. Protestował w nim przeciw „insynuacjom i pomówieniom”, jakie pod jego adresem i adresem jego współpracowników uwiarygodnił i pośrednio autoryzował jego następca w MSWiA Janusz Kaczmarek. Żądał od premiera wyjaśnienia sprawy.
Po tym incydencie politycy się pogodzili. Dorn pod wpływem namów premiera zgodził się nawet zostać marszałkiem Sejmu, choć wcale tej funkcji nie chciał.
Czy teraz były marszałek, który przez ostatnie miesiące powtarzał, że jest wierny swojej partii, odejdzie z niej?
– Nie – odpowiada pytany przez „Rz”. – Choć może niektórzy moi partyjni koledzy chcieliby do tego doprowadzić.
Nad złożeniem wniosku o odwołanie Dorna z PiS zastanawiał się wczoraj np. Marek Suski.
Co postanowi partia? – Zadecyduje o tym Komitet Polityczny PiS. Ja całej sprawy nie chcę komentować, proszę mi wybaczyć – mówi „Rz” Adam Lipiński, wiceprezes PiS.
O wypowiedziach prezesa Kaczyńskiego
„po raz drugi zajął się moją osobą, modyfikując moralne zarzuty pod moim adresem, ale z oszczerstw się nie wycofując”
O swoim liście
„będzie to moja ostatnia wypowiedź w tej żenującej sprawie”
O faktach
„płacę i chcę płacić alimenty, takie na jakie mnie stać. Nie będę podawał tu kwot – i tak p. Kaczyński odziera mnie z prywatności, ale są pewne granice”
O alimentach innych
„dla celów porównawczych poprosiłbym o podanie kwot alimentów płaconych przez innych członków PiS znajdujących się w podobnej do mnie sytuacji rodzinnej, w tym niektórych najbliższych politycznych współpracowników p. Kaczyńskiego, a których wysokość nie budzi moralnej troski p. Kaczyńskiego, choć są niższe od płaconych przeze mnie”
O moralnej doktrynie prezesa PiS
„po pierwsze, że decyzja o urodzeniu kolejnego dziecka nie może obniżać standardu materialnego już urodzonych dzieci (jest to jeden z głównych argumentów za aborcją)... Po drugie, że w rodzinie (...) potrzeby dzieci urodzonych wcześniej mają pierwszeństwo przed potrzebami dzieci urodzonych później (...) jego doktryna moralnie jest niegodziwa”
Na podsumowanie
„otóż wyznawcy takiej doktryny Polacy mają prawo sie bać”
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA