Sądownictwo

Wieczerzak od nowa

Grzegorz Wieczerzak został zatrzymany w 2001 r. W areszcie spędził blisko trzy lata. Na zdjęciu przed sejmową komisją śledczą ds. prywatyzacji PZU w sierpniu 2005 roku
Rzeczpospolita, Jak Jakub Ostałowski
Zorganizowanej Prokuratury Krajowej, którzy przejęli śledztwo dotyczące afery Wieczerzaka, czekają na opinię nowych biegłych. Czy umożliwi ona postawienie przed sądem byłego prezesa PZU Życie?
Dwie doświadczone śledcze: prokurator Hanna Gorajska-Majewska oraz Anna Karlińska, na podstawie nowej ekspertyzy ustalą, czy Wieczerzak dokonywał operacji, na których spółka straciła miliony.
– Biegli zostali już powołani. Ocenią m.in. udzielane przez PZU Życie pożyczki oraz ich zabezpieczenia z okresu, gdy prezesem firmy był Grzegorz Wieczerzak – mówi „Rz“ prokurator Hanna Gorajska-Majewska, która przejęła główne śledztwo. To właśnie w nim Wieczerzakowi kilka lat temu postawiono zarzut wielomilionowej niegospodarności. – Opinia będzie gotowa nie wcześniej niż w połowie listopada – dodaje Gorajska-Majewska. Druga prokurator – Anna Karlińska – zajmuje się tzw. wątkiem reklamowym. Chodzi w nim o wydatki PZU Życie na reklamę i poligrafię. Obie śledcze mają kilkunastoletnie doświadczenie w prowadzeniu skomplikowanych spraw gospodarczych. Afera w PZU Życie wybuchła latem 2001 r. Grzegorz Wieczerzak został zatrzymany. Na blisko trzy lata trafił do aresztu, a prokuratura zarzuciła mu rażącą niegospodarność: spowodowanie w spółce 173 mln zł strat. Ich rozmiary porównywano do afery FOZZ.
Akt oskarżenia, który pod koniec 2002 r. trafił do sądu, upadł i skompromitował prokuraturę. Przyczyniła się do tego niekompetentna biegła, która nie potrafiła obliczyć strat, jakie spowodował podobno Wieczerzak. Wiosną 2004 r. sąd zwrócił sprawę prokuraturze do poprawki. Postępowanie tkwiło w miejscu, przerzucano je do kolejnych prokuratur: apelacyjnej i okręgowej. Teraz prokuratorzy krajówki sprawdzają wszystko raz jeszcze. Od nowej opinii biegłych zależy, czy Wieczerzak trafi na ławę oskarżonych i pod jakim zarzutami. – Te, które były w akcie oskarżenia, się nie utrzymają – przewiduje prokurator Gorajska-Majewska. – Dziś nie sposób przesądzić, jak zakończy się postępowanie. Prawie pewne, że niegospodarność na rekordową sumę 173 mln zł, jaką zarzucono Wieczerzakowi siedem lat temu, nie znajdzie się w nowym akcie oskarżenia. Jak ustaliła „Rz“, niewykluczone, że byłego prezesa nie uda się w ogóle oskarżyć o spowodowanie szkód w spółce. Dlaczego? Sprzyja mu bowiem czas. Na dwóch z trzech kontrowersyjnych pożyczek (dla firm Code i Ares Bis) PZU Życie wcale nie straciło. Tak przynajmniej wynika dziś z ksiąg rachunkowych. Zabezpieczeniem pożyczek były nieruchomości, które PZU Życie przejęło. W ciągu kilku lat ich wartość wyraźnie wzrosła. Dotąd nie rozliczono pożyczki dla Metroprojektu. Ale i w tym przypadku zabezpieczeniem jest atrakcyjna nieruchomość w centrum Warszawy. W 2001 r. w tle zarzutów dla Wieczerzaka były głównie kontrowersyjne pożyczki udzielone przez PZU Życie trzem spółkom. Między innymi za to Wieczerzak trafił za kraty. – Teraz może się okazać, że inwestycje były trafione – mówi jeden z naszych rozmówców. Co robi dziś bohater słynnej afery? W marcu 2004 r. opuścił areszt. Prowadzi stadniny koni w Plękitach i Jaroszówce. Kilka mieszkań w Warszawie zajęły mu banki. Swoje interesy woli ukrywać w cieniu.Od dwóch miesięcy Wieczerzak może wyjeżdżać za granicę. Prokuratura uchyliła mu zakaz opuszczania kraju. – Stawia się na każde przesłuchanie, nie zdarzyło się, by nie przyszedł bez usprawiedliwienia. Nie utrudniał postępowania – wyjaśnia decyzję prokurator Gorajska-Majewska. Gdyby chciał uciec, straciłby 250 tys. zł kaucji. Grzegorz Wieczerzak nie odbiera telefonów od dziennikarzy. masz pytanie, wyślij e-mail do autorówg.zawadka@rp.pl, p.nisztor@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL