fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rysopis Skolimowskiego

EAST NEWS
Jerzy Skolimowski wrócił do kina po 17 latach milczenia. Jego „Cztery noce z Anną” są piękną opowieścią o samotności, miłości i tęsknotach, które nigdy się nie spełnią
– Po premierze „Ferdydurke” zrozumiałem, że błądzę i muszę odsunąć się od kina, żeby znów odnaleźć w sobie artystę – mówi Jerzy Skolimowski. – Zająłem się malowaniem, bo w ten sposób mogłem tworzyć sztukę wyłącznie dla siebie. Wtedy nie przypuszczałem, że aż tyle czasu będę potrzebował, by odbudować swoje relacje z filmem.17 lat to strasznie długo, w takim czasie wyrasta nowe pokolenie. Ale okazało się, że publiczność nie zapomina. Uczestniczyłam w pierwszym publicznym pokazie „Czterech nocy z Anną” w Cannes. Przed kinem Palais Stephanie stała kolejka, sala wypełniła się po brzegi.– Czekałem na ten film – powiedział mi znajomy krytyk Emmanuel Levy z „Los Angeles Times. – Znam prawie wszystkie obrazy Skolimowskiego, kocham „Walkower”.„Cztery noce z Anną” – zrealizowana w powolnym rytmie opowieść o obsesyjnej, ale pięknej miłości prostego, topornego mężczyzny do pielęgniarki – są filmem przejmującym. Autor „Rysopisu”, „Walkoweru”, „Bariery”, „Rąk do g...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA