fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Cyfrowa telewizja to konieczność

Najwięcej korzyści z cyfryzacji będzie miało państwo, bo sprzedaż uwolnionych częstotliwości może przynieść duże dochody – piszą Dariusz Więcek i Janusz Sobolewski z Instytutu Łączności
Państwa skupiają się na cyfryzacji emisji naziemnej, gdyż daje ona powszechny i bezpłatny odbiór oraz ze względu na nieefektywne wykorzystywanie częstotliwości przez TV analogową. Taki odbiór jest najpopularniejszy w UE i nawet tam, gdzie kabel dociera do 90 proc. domów, nie rezygnowano z emisji naziemnej, która jako jedyna zapewnia odbiór w dowolnych warunkach: w domu, aucie, pociągu, na kempingu, jachcie czy też w laptopie. Znaczenie mają względy bezpieczeństwa: tylko sieć naziemna zapewnia kontrolę państwa i 100-proc. zasięg.
Brak częstotliwości dla TV analogowej daje dziś duży zasięg trzem nadawcom: TVP, Polsatowi i TVN, i blokuje wejście nowych. Cyfryzacja pozwala na wejście kolejnych: zamiast jednego programu analogowego można nadawać siedem programów w multipleksie. Na starcie dostępne będą dwa multipleksy: jeden o pokryciu niemal 100 proc. i drugi o pokryciu niemal 80 proc. ludności. W obu mogą znaleźć się istniejące programy analogowe oraz nowe. Najważniejszy jest proces cyfryzacji TVP, gdyż wyłączenie emisji analogowej TVP umożliwi start kolejnych multipleksów. Wyłączenie pozostałych programów analogowych (Polsat, TVN, TV4, TV Puls) nie daje takich korzyści, więc nawet ewentualna ich emisja mogłaby trwać, choć lepiej byłoby zaoferować nadawcom możliwość pozakonkursowej emisji czterech ww. programów w multipleksach pod warunkiem szybkiego wyłączenia ich emisji analogowych.
W Stanach Zjednoczonych za częstotliwość na telewizję cyfrową uzyskano 19,5 mld dol.
TVP, Polsat i TVN osiągają duże pokrycie sygnałem naziemnym, będącym dominującym sposobem odbioru, i stąd mają największe udziały w rynku, a dzięki brakowi częstotliwości dla innych ich przychody rosną. Dodatkowo są platformy satelitarne, które dzięki skromnej ofercie programów analogowych dają zyski, i dla których cyfrowa emisja naziemna jest zagrożeniem. To sprawia, iż firmy te nie zabiegają o cyfryzację, dążąc do zachowania status quo. W niektórych obszarach cyfryzacja może dać im korzyści: emisję większej liczby programów (także HD) i niższe koszty: np. TVP zamiast trzech sieci wystarczy jedna sieć jednego multipleksu, w którym zmieściłyby się też nowe programy. Najwięcej korzyści z cyfryzacji będzie miało jednak państwo, bo uwolnione zostaną częstotliwości, które można sprzedać (np. dla TV mobilnej czy telefonii), oraz społeczeństwo, które dostanie bezpłatny dostęp do wielu programów (dziś ma dostęp tylko do kilku). Korzyści będą mieć też nowi nadawcy.
Obecnie programy są w tzw. standardowej rozdzielczości SD. Programy wysokiej rozdzielczości HD poprawiają wyrazistość i jakość, ale wymagają więcej miejsca w multipleksie (trzy programy HD zamiast siedmiu SD) oraz droższych odbiorników i ekranów (LCD czy plazma). Liczba ekranów HD w Polsce jest niska (ok. 7 proc. z 18mln), a ich wzrost można oceniać na 1,5mln sztuk rocznie. Niska penetracja ekranów HD zdecydowała, że np. w Niemczech zrezygnowano z rozwoju HD do czasu gdy w domach będzie ich więcej.
Obecni nadawcy proponują blokowanie wejścia nowych graczy do 2012 roku
W Polsce platforma „n”, oferując programy HD od 2006 roku zdobyła 320 tys. abonentów, gdy w analogicznym czasie platformy oferujące głównie programy SD przyciągnęły ponad 1 mln – korzystających głównie z najtańszych pakietów z podstawowymi programami SD. Głównym motorem zachęcającym do cyfryzacji była tania oferta programów SD. Czy ci, którzy korzystają wyłącznie z emisji naziemnej analogowej będą zachęcani do cyfryzacji poprzez kilka programów HD, czy może jednak lepszym motorem zakupu odbiornika będzie, tak jak w innych krajach, szersza oferta SD? Należałoby przeprowadzić badania, które wskażą, czy do cyfryzacji przekona wyższa jakość kilku programów przy wyższej cenie odbiornika, czy większa liczba programów?
Faktem jest, że żaden kraj nie rozpoczął cyfryzacji od emisji HD, a wszędzie uznano, że motorem napędowym jest nowa oferta SD. Oczekuje się też nowego standardu (DVB-T2), w którym będą emisje HD. Powinien on być wdrożony w przyszłości w Polsce, a emisje HD w obecnym standardzie powinny istnieć w sposób ograniczony do celów analizy zapotrzebowania widzów na treści i odbiorniki HD, zwłaszcza że treści HD jest niewiele i żaden z trzech dużych nadawców nie będzie dziś emitował programu w jakości HD w 90 proc. czasu. Konwersja obrazu SD do HD nie daje poprawy jakości, ale oznacza większe wymagania pojemności, i nie powinna być dopuszczana w emisji naziemnej. HD jest atrakcyjne w przypadku niektórych wydarzeń sportowych i powinno być wtedy dostępne dla widzów. Pozwala na to czasowe włączenie emisji HD w multipleksie SD w sytuacji posiadania tego typu treści.
Badania dowodzą, że Polacy o cyfryzacji wiedzą mało, nie chcą ponosić wydatków z nią związanych i oczekują dofinansowania zakupu tunerów. Zanim wiedzę posiądą i wyposażą się w odbiorniki, minie sporo czasu, zwłaszcza że pewną barierą może być cena. Najtańsze tunery SD w standardzie proponowanym dla Polski kosztują obecnie ok. 400 zł, a za kilka lat mogą osiągnąć cenę na poziomie ok. 250 zł. Póki nie nastąpi cyfryzacja, dużo osób nie ma dostępu do wielu programów (a są miejsca, gdzie dziś zasięg ma wyłącznie TVP), ponieważ nie ma dostępu do sieci kablowych czy satelitarnych lub też nie stać ich na opłaty. Cyfryzacja to korzyści dla społeczeństwa, szkoda że organizacje konsumenckie nie uczestniczą w jej ukierunkowaniu.
W Polsce od lat trwają dyskusje, a podnoszenie kolejnych spraw przez graczy spowalnia ten proces. Nadawcy proponują blokowanie wejścia nowych graczy do 2012 r., które w kontekście zasad UE okaże się zapewne niewykonalne. Takie blokowanie mogłoby nie odnieść oczekiwanych skutków: wyłączanie emisji analogowej powinno odbywać się etapowo, a w regionach, w których już nastąpią wyłączenia, można będzie uruchamiać kolejne multipleksy: tak mogłoby się stać w przypadku niektórych obszarów już w roku 2009. Zbędne wydłużanie emisji równoległej jest kosztowne i bezcelowe.
Nie ma już czasu na dyskusje i pisanie ustawy, trwa to od lat, a firmy usiłują zabezpieczyć swoje interesy. Poprzedni rząd nie stworzył nawet jej projektu. Start tych prac dziś oznaczałby, że cyfryzacja zaczęłaby się np. za dwa lata, gdy inne kraje będą miały ją za sobą. Dałoby to chwilowe korzyści trzem nadawcom, operatorom satelitarnym i kablowym, ale spowodowałoby negatywne konsekwencje dla państwa i społeczeństwa: brak dodatkowych bezpłatnych programów (także HD), wolny rozwój TV mobilnej i systemów telefonii w paśmie TV. To ostatnie może dać znaczne wpływy: w USA za te częstotliwości uzyskano kwotę 19,5 mld. dol. Otrzymanie przez państwo pieniędzy z tego tytułu będzie wymagać wpierw ukończenia cyfryzacji.
Nadawcy mogą chcieć ograniczać konkurencję np. za pomocą wypełniania multipleksów programami HD, tak by nie było miejsca dla nowych. Rosnące zyski pozwoliły im jednak na produkcję wielu programów i sposobem na eliminację konkurencji winno być oferowanie najlepszych programów w konkursie na multipleks.
Sukces cyfryzacji zależy od akceptacji społecznej. Złe ukierunkowanie może sprawić, że widzowie nie będą zainteresowani cyfryzacją ze względu na brak atrakcyjnej oferty, a władza będzie musiała cyfryzować na siłę. Powinno się zaproponować taki model cyfryzacji, który będzie akceptowany społecznie i zapewni jego sprawną realizację z korzyścią dla państwa, społeczeństwa i przyszłych graczy rynku telewizyjnego.
dr inż. Janusz Sobolewski pracuje w Instytucie Łączności jako kierownik Zakładu Kompatybilności Elektromagnetycznej
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA