fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

#RZECZoBIZNESIE: Jarosław Mulewicz: Możemy być drugą Francją na rynku kosmetyków

tv.rp.pl
Jeżeli nowe rynkami będą się otwierały, możemy dorównać Francji na rynku kosmetycznym – mówi Jarosław Mulewicz, dyrektor ds. kontaktów zewnętrznych koncernu Avon, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Polska stała się dużym graczem na rynku kosmetyków. Nasze firmy wychodzą za granicę, a światowi potentaci budują u nas fabryki.

Polska ku zdziwieniu, stała się ogromnym, 6. eksporterem kosmetyków w Europie. Przekłada się to na prawie 12 mld zł rocznie, czyli połowę krajowej produkcji. W Polsce mamy 300 producentów kosmetyków, w tym 100 dużych.

Ogromne koncerny pobudowały u nas fabryki. Zatrudniają tysiące ludzi i przeznaczają na eksport ogromną ilość swojej produkcji. Jedna z fabryk Avonu w Garwolinie, produkuje prawie za 1 mld euro i wysyła 70 tirów dziennie na eksport.

Polska jest dostawcą nr 1 kosmetyków do Turcji.

W Polsce znajdują się dwa zrzeszenia kosmetyczne, w których są największe światowe koncerny jak Henkel, L'Oréal, Oriflame czy Avon. Wszystkie koncerny z górnej półki usadowiły się w Polsce.

Jaka jest wartość tego rynku?

Szacuje się, że jest to ok. 23 mld zł.

Łącznie ze sprzedażą bezpośrednią?

Nie. Jest to tylko sprzedaż detaliczna. Gdyby dodać sprzedaż bezpośrednią, którą w Polsce zajmuje się ok. 1 mln konsultantów, z czego 60 proc. to branża kosmetyczna, przekłada się to na miliony klientów i sprzedaż idąca w o wiele większe liczby niż 23 mld zł.

Czyli jest to gigantyczny pracodawca.

Jeżeli uwzględnić sprzedaż bezpośrednią, plus 20 tys. ludzi, które pracuje w przemyśle kosmetycznym, to może wyjść liczba przewyższająca zatrudnienie największych zakładów pracy w Polsce.

Polskie marki są widoczne na świecie?

Podróżując po świecie, z dumą oglądam firmę Wojciecha Inglota, która otwiera swoje salony praktycznie wszędzie na świecie, również w prestiżowych miejscach jak Nowy Jork czy Tokio. Dużo produkcji na eksport przeznacza też Dr Irena Eris.

Mamy swoją specjalność?

Trudno mówić o dominującej dziedzinie kosmetyków. Fabryka Avonu w Garwolinie produkuje 5,5 tys. różnych kosmetyków. Są to kosmetyki ze wszystkich branż. Robimy praktycznie wszystko.

Warto przypomnieć, że w Polsce urodził się Max Factor.

Tu się zaczynała produkcja słynnego koncernu amerykańskiego. W Polsce po I wojnie światowej zaczynały też Miraculum, Uroda, czy inne firmy, które potem były w zrzeszeniu polskich kosmetyków.

Polscy wytwórcy są w stanie dorównać największym?

Jeszcze nie są w stanie dorównać koncernom jak Henkel czy L'Oréal. Są to ogromne koncerny, które produkują w ogromnych fabrykach zbudowanych w Polsce. Wysyłają na eksport produkty za miliardy. Polskie firmy nie mogą się z nimi mierzyć, bo to nie jest ta skala wytwarzania.

Jednak swoją ilością, bo jest ich dużo, i wchodzeniem w niszowe produkty bio i eko, zdobywają sobie rynki. To jest imponujące, bo nikt się tego nie spodziewał 25 lat temu.

Na zachodzie już kojarzą marki jak Dr Irena Eris, Inglot, Organic czy Ziaja?

Tak. Natomiast trzeba pamiętać, że gros eksportu i produkcji to jednak duże koncerny zachodnie, które się w Polsce usadowiły.

Mają tu coś oprócz fabryk?

Również świetnie wykwalifikowaną siłę roboczą. W Polsce prawie 54 placówki naukowe kształcą, nie tylko kosmetologów, ale i biochemików. Tutaj jest siła robocza, która może wytwarzać kosmetyki od samej formuły.

Jakie są najbardziej perspektywiczne rynki eksportowe?

Kilka lat temu nikt by nie powiedział, że polskie kosmetyki pod inną marką zdobędą Turcję. Wymienić też trzeba Rosję i państwa zachodnie, bo koncerny transnarodowe przeniosły produkcję do Polski. Fabryki, które mieściły się w Wielkiej Brytanii czy Niemczech, obecnie produkują w Polsce.

Przeniosły się z uwagi na koszty siły roboczej?

Na początku może tak było. Teraz doceniono to, że mamy fachową siłę roboczą. Wielu Polaków jest wysyłanych tam, gdzie koncerny zaczynają produkcję, np. do Azji czy Ameryki Łacińskiej.

Według statystyk rynkiem numer 1 dla polskich kosmetyków jest Wielka Brytania.

Na razie nasze kosmetyki giną na tym ogromnym rynku. Na innych rynkach jak Rumuni, Rosja cz Ukraina, te kosmetyki są lepiej widoczne.

Jak szybko rośnie rynek kosmetyków w Polsce?

Produkcja rosła prawie 16 proc. rocznie przez kilkanaście lat. Teraz trochę się ustabilizowała, ale przewiduje się jeszcze duży wzrost.

Jaka jest wartość sprzedaży kosmetyków w Polsce?

Ocenia się, że wzrosła pięciokrotnie w ciągu dziesięcioleci. Jest to związane z bogaceniem się społeczeństwa. Dużą rolę odegrało też zniesienie akcyzy na kosmetyki.

Widać ciekawe trendy w produkcji kosmetyków?

Pojawiają się nowe generacje kosmetyków do nawilżania i odmładzania cery. Sam postęp naukowo-techniczny przynosi zupełnie inne kosmetyki, niż były kilkadziesiąt lat temu.

Nasze fabryki są nowoczesne?

Produkcja zaczynała się od przenoszenia linii produkcyjnych. W tej chwili jest to najnowocześniejsza produkcja na świecie.

Firmy jeszcze planują rozwój?

Myślę, że wszystkie firmy, nie tylko Avon, planują rozszerzenie produkcji. Wiąże się to z międzynarodowym podziałem pracy, bo takich fabryk każdy koncern ma kilkanaście na świecie i one się nawzajem uzupełniają.

Na pewno rozwój będzie, bo wiąże się to z rozszerzeniem rynków.

Jest szansa na to, że Polska stanie się Hubem kosmetycznym, drugą Francją?

Jest na to duża szansa. Nie sądzę, żeby coś stało na drodze, żeby dorównać Francji czy innym państwom jeżeli nowe rynkami będą się otwierały. Ważne są Ukraina, Białoruś, Rosja, rynki azjatyckie czy afrykańskie. Afryka jest ogromnym potencjalnym rynkiem dla wszystkich koncernów, bo tam sprzedaży kosmetyków jeszcze praktycznie nie ma. Wtedy Polska ma szansę stać się hubem.

Powinniśmy wychodzić ze sprzedażą poza Unię Europejską?

To jest nakaz chwili. Sam rynek unijny jest już bardzo nasycony.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA