Prawo autorskie

Intelektualne piractwo zmaleje, gdy zmieni się społeczna mentalność

Skuteczna ochrona przed piratami wymaga nie tylko zmian w prawie, ale i lepszej jego egzekucji
O tym, jak chronić prawa autorskie i własność przemysłową, będą dziś dyskutować eksperci na warszawskiej konferencji „Jak przeciwdziałać piractwu intelektualnemu”. Patronem medialnym spotkania jest „Rz”. Pierwszy problem to przepisy, zwłaszcza te dotyczące odpowiedzialności karnej.
– Wielu zjawisk związanych z internetem nie udało się jeszcze prawu okiełznać – przyznaje prok. Dariusz Kuberski z Prokuratury Krajowej. – Najważniejsze, aby nie było akceptacji społecznej dla piratów – tłumaczy. Trzeba też poprawiać już istniejące regulacje. Kilka miesięcy temu udało się załatać lukę prawną (art. 305 prawa własności przemysłowej), która utrudniała ściganie osób handlujących podróbkami.
Poprawek wymagają też procedury sądowe, które mają chronić, np. wynalazców. Prawdopodobnie powstanie też jeden sąd patentowy do rozpatrywania spraw związanych z własnością intelektualną. Popularność zdobywają też licencje Creative Commons, czyli alternatywny model prawa autorskiego oparty na zasadzie „pewne prawa zastrzeżone” zamiast tradycyjnego podejścia prawa autorskiego (określanego klauzulą all rights reserved). Ma on ułatwić przepływ informacji. Na świecie udostępniono już na licencjach Creative kilkadziesiąt milionów utworów (w tym muzycznych). Katarzyna Ślaska, wicedyrektor Biblioteki Narodowej, podkreśla, że są duże problemy z tworzeniem zbiorów cyfrowych. – Chodzi głównie o udostępnianie utworów powstałych w XX i XXI wieku – mówi Ślaska. – Polska sama nie jest w stanie rozwiązać tego problemu. Dużym wyzwaniem dla prawa autorskiego jest pogodzenie ochrony twórców z ułatwieniem dostępu do wiedzy. Częściowo problem ten udało się rozwiązać w USA, teraz pracuje nad tym Komisja Europejska. Ślaska zaznacza, że najtrudniejszy jest dostęp do książek. Lepiej jest z artykułami naukowymi, bo elektroniczny dostęp do treści specjalistycznych pism sprzedawany jest np. bibliotekom uniwersyteckim w dużych pakietach po kilkaset pism. Dzięki temu koszt dotarcia do jednego tekstu przez naukowców i studentów jest bardzo niski. Z publikacjami książkowymi jest inaczej, bo nie da się zastosować podobnego rozwiązania. Kolejna kwestia to egzekwowanie prawa. – Wielu użytkowników broni się wszelkimi sposobami przed wnoszeniem należnych artystom opłat – podkreśla Jerzy Róziewicz, prezes Związku Artystów Wykonawców. – Domagają się, abyśmy to my szczegółowo wykazywali, do jakich utworów mamy uprawnienia. Przez to sprawy się opóźniają – mówi Róziewicz. Potrzebne jest pogłębianie wiedzy. – Szkolimy sędziów i prokuratorów w problematyce karno- i cywilnoprawnej – deklaruje prok. Kuberski. Prezes Róziewicz zadowolony jest natomiast, że policjanci też chętnie się szkolą w zakresie tej problematyki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL