fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Pomoc na tyle, aby nie umrzeć

Premier Arsenij Jaceniuk (na zdjęciu w parku w Waszyngtonie) ostrzegł Amerykanów. Putin to bardzo twardy polityczny zwierz, który z żelazną konsekwencją wprowadza w życie plan podporządkowania Ukrainy. USA do większej pomocy jednak nie przekonał. fot. andrew kravchenko yatsenyuk press service
Rzeczpospolita
Za parę tygodni możliwe jest bankructwo – ostrzega Jaceniuk. To efekt skąpstwa Zachodu, który dał Ukraińcom 40 razy mniej niż Grekom.

Negocjacje w sprawie restrukturyzacji wartego 70 mld USD ukraińskiego długu muszą zakończyć się przed początkiem lipca. Taki warunek stawia MFW, aby kontynuować pomoc dla Kijowa. Fundusz chce, aby prywatni wierzyciele, w tym potężny amerykański Templeton, darowali Ukraińcom 40 proc. należności. Dzięki temu Kijów miałby zaoszczędzić w ciągu czterech lat na odsetkach 15 mld USD. Jeśli to się uda, MFW obiecuje dołożyć w tym czasie 25 mld USD w postaci preferencyjnych kredytów.

Prywatne fundusze nie chcą jednak słyszeć o takim ustępstwie. Domagają się, aby ukraiński bank centralny wypłacił im ze swoich rezerw aż 8 mld USD. Czyli podciął z trudem wypracowaną stabilność hrywny.

W środę w czasie rozmów w Białym Domu premier Arsenij Jaceniuk ostrzegł, że jeśli do porozumienia nie dojdzie w ciągu najbliższych tygodni, kraj straci płynność.

– Ryzyko niewypłacalności jest całkiem realne. Nie możemy czekać do lata i nie robić nic – parę tygodni temu mówiła „Rz" minister finansów Ukrainy Natalie Jaresko. – W interesie prywatnych wierzycieli jest to, aby ukraińska gospodarka się nie pogrążyła. Wówczas przecież niczego nie odzyskają.

W ubiegłym miesiącu Rada Najwyższa już przyjęła ustawę, która pozwala na wstrzymanie obsługi zagranicznego długu.

– To będzie scenariusz, jaki Argentyna przeżyła 12 lat temu – mówi „Rz" Pawło Szeremeta, były minister gospodarki w rządzie Jaceniuka.

Pod takim naciskiem wiceszef MFW David Lipton poszedł na ustępstwo, ale niewielkie. Fundusz najpewniej wypłaci wartą 1,7 mld USD transzę pomocy, nawet jeśli na Ukrainie nie dojdzie na czas do porozumienia z prywatnymi wierzycielami.

– Dla Europy i Ameryki Ukraina nie ma żywotnego znaczenia. Zachód będzie podtrzymywał Ukrainę na kroplówce, aby nie doszło do całkowitego upadku ukraińskiej gospodarki. Ale to nie wystarczy, aby przeprowadzić reformy, aby kraj się odbił – mówi „Rz" Adam Eberhardt, wiceszef Ośrodka Studiów Wschodnich.

Ponieważ prywatni wierzyciele nie chcą darować ukraińskiego długu, jego wielkość rośnie w niezwykłym tempie. W zeszłym roku zobowiązania kraju stanowiły 40 proc. PKB, dziś to już 71 proc. Obsługa przeszłych zobowiązań pochłania więc lwią część pomocy Zachodu.

– W ub.r. otrzymaliśmy od naszych europejskich i amerykańskich partnerów 9 mld USD pomocy, ale 14 mld USD musieliśmy oddać w postaci odsetek – podkreśla Jaceniuk.

W przeliczeniu na mieszkańca wsparcie USA i Unii dla Ukrainy jest 40 razy mniejsze niż dla Grecji – innego kraju, któremu również grozi teraz bankructwo. W latach 2010–2014 Ateny otrzymały 240 mld euro pomocy – to rekord w historii gospodarczej świata. Dodatkowo w lutym 2012 r. prywatni wierzyciele zgodzili się na darowanie 75 proc. zobowiązań wartych kolosalną sumę 206 mld USD – to kolejny rekord świata. Wystarczyło kilka telefonów Angeli Merkel i Baracka Obamy do prywatnych banków, aby te poszły na ustępstwa. W przypadku Ukrainy kanclerz Niemiec i prezydent USA najwyraźniej nie chwycili za telefon. Ale nawet gdyby doszło do porozumienia z prywatnymi funduszami, łączna pomoc Zachodu dla Ukrainy, kraju pięciokrotnie ludniejszego od Grecji, wyniesie zaledwie 30 mld USD w ciągu pięciu lat.

– To wsparcie mikroskopijne – podkreśla Szeremeta. – Od początku wiedziałem, że możemy liczyć tylko na siebie, bo w przeciwieństwie do Grecji nie jesteśmy traktowani jako część Zachodu – dodaje. Przyznaje co prawda, że część winy leży po stronie Kijowa, bo jego zdaniem obecny rząd nie robi wystarczających postępów w walce z korupcją i zbyt wolno liberalizuje gospodarkę, ale jednocześnie wskazuje na spektakularną poprawę finansów publicznych: w ciągu roku deficyt wart 13 proc. PKB został przekształcony w nadwyżkę budżetu. W tym czasie rząd Aleksisa Ciprasa doprowadził do jeszcze większego załamania finansów państwa.

W komentarzu redakcyjnym „Washington Post" przyznaje: Administracja Obamy i jego europejscy sojusznicy odmawiają Ukrainie wsparcia finansowego, które jej się należy.

Natalie Jaresko ostrzegła w rozmowie z „Rz": Ukraińcy są bardzo cierpliwi, ale tylko dlatego, że mają bardzo jasno wyznaczony cel: być częścią zjednoczonej Europy.

Adam Eberhardt podkreśla jednak: Pauperyzacja ukraińskiego społeczeństwa postępuje w niezwykłym tempie. Jedyne, co jeszcze konsoliduje kraj to zagrożenie ze strony Rosji. Dlatego Putin kazał wstrzymać ofensywę w Donbasie. Czeka na bunt ludności przeciw ekipie Poroszenki. Ukraińcy szczególnie boleśnie odczują podwyżkę cen gazu i usług komunalnych zimą. Dlatego do protestów, być może krwawych z udziałem oddziałów paramilitarnych walczących teraz na Wschodzie, może z dużym prawdopodobieństwem dojść na wiosnę przyszłego roku. To będzie moment newralgiczny. Ogromne rozczarowanie Majdanem i Zachodem będzie wówczas nieuniknione. Okaże się, że marzenie o integracji z Europą było nierealne – dodaje wiceszef OSW.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA