fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Sąd Najwyższy: luki w przepisach chroniących klientów

123RF
Sąd Najwyższy uważa, że obecne przepisy mają pewne luki przez co nie zawsze wystarczająco chronią konsumentów.

Firma, która zleca innemu przedsiębiorstwu realizowanie usług może unikać poniesienia konsekwencji za naruszenia praw konsumentów. Odpowiedzialność może spaść na firmę, która świadczy usługi outsourcingowe swojemu zleceniodawcy. To jedna z luk w przepisach, jaką wytknął Sąd Najwyższy w swoim raporcie dotyczącym nieprawidłowości w polskim prawie.

Michał Derdak, radca prawny w kancelarii CMS tłumaczy, że taka sytuacja może mieć miejsce, gdy np. część salonów operatora telefonii komórkowej nie jest prowadzona przez niego, ale przez innych przedsiębiorców.

- Jeśli dojdzie do naruszenia interesów konsumentów i jest nakładana kara przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, to jest ona niższa, gdy dostaje ją przedsiębiorca prowadzący salon, niż gdyby sankcja została nałożona na operatora - mówi Michał Derdak. Dodaje, że w takim przypadku wysokość kary nie jest odstraszająca.

Sankcje za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów sięgają do 10 proc. rocznych przychodów. Salon ma je znacznie niższe niż telekom, na rzecz którego świadczy usługi w zakresie obsługi abonentów.

SN wskazuje, że należałoby zmienić ustawę o ochronie konkurencji i konsumentów w taki sposób, by zapobiegać outsourcowaniu przez przedsiębiorców usług na rzecz konsumentów w celu uniknięcia odpowiedzialności za naruszenie przepisów tej ustawy.

Michał Derdak zwraca uwagę, że taka zmiana powinna być dobrze przemyślana, gdyż jej wprowadzenie nie będzie proste.

- Ogólny przepis, na mocy którego spółka odpowie za działania dystrybutorów może sprawić, że obejmie to szereg przypadków, w których taka spółka nie powinna ponosić konsekwencji - uważa Michał Derdak.

Tak może być choćby wtedy, gdy prawa konsumenta zostały naruszone nie w związku z wadliwym działaniem usługi czy produktu, ale np. w związku z obsługą klienta w danym salonie.

Sąd Najwyższy wskazał też na niepełną ochronę konsumentów przy ubezpieczeniach. Chodzi o sytuacje, gdy takie osoby nie zawierają umowy ubezpieczenia (robi to ktoś inny), ale są beneficjantami tej umowy. Może mieć to miejsce choćby w przypadku leasingu samochodu.

- Mamy wówczas do czynienia z umową zawieraną między zakładem ubezpieczeń a firmą leasingową. Z uwagi na to, że obie strony są przedsiębiorcami, nie mają wówczas zastosowania postanowienia chroniące konsumentów, którzy są leasingobiorcami - tłumaczy Michał Derdak.

Co prawda samochód w takiej sytuacji zostanie naprawiony z ubezpieczenia, ale konsument, który w wyniku wypadku ucierpi na zdrowiu, będzie miał problem z uzyskaniem odszkodowania dla siebie. Dlatego SN wskazuje, że należałoby zmienić przepisy w taki sposób, by ochroną objęte zostały osoby, które nie są ubezpieczającym, ale są głównymi beneficjentami umowy ubezpieczenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA