fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Optymizm wraca nad Wisłę

Zdaniem prof. Kazimierza Kika to wybory prezydenckie wyzwoliły nadzieję w Polakach
Fotorzepa/Marian Zubrzycki
Polacy znów wierzą, że może być lepiej. Poprawa nastrojów to m.in. wynik roszad na scenie politycznej – uważają eksperci.

Powiało optymizmem. Z rynku pracy nadciągają coraz lepsze dane, gospodarka się rozpędza, a ludzie zaczynają wierzyć, że sami mogą wiele zdziałać.

– Nadzieja w Polakach pojawiła się wraz z wynikami wyborów prezydenckich. Do tej pory wiele osób odmawiało udziału w głosowaniu, bo wydawało im się, że to nic nie da. Teraz zrozumieli, że ich głos może zmienić rzeczywistość – mówi prof. Kazimierz Kik, politolog.

Jego zdaniem dotarło to przede wszystkim do osób młodych, dla których dominujące od lat dwie najważniejsze partie nie miały oferty. Głosy oddane na Pawła Kukiza, choć ten przegrał, nie wydają im się zmarnowane. Jego postulaty, takie jak JOW, się przebiły. A sondaże przed wyborami parlamentarnymi wieszczą mu sukces. – Młodzi widzą, że wbrew temu, co im się wydawało, inna Polska, w której decydującej roli nie odgrywa ani PiS, ani PO jest realna – przekonuje prof. Kik.

Niewielką poprawę nastrojów widać już w majowych badaniach CBOS. Bo choć z jednej strony aż 57 proc. badanych uważa, że zmiany w kraju idą w niewłaściwym kierunku, to wzrosły nadzieje na zmiany na lepsze. Z 15 do 20 proc. zwiększyła się liczba tych, którzy liczą, że sytuacja w kraju poprawi się w ciągu najbliższego roku. A z 12 do 19 proc. – tych, którzy spodziewają się poprawy sytuacji politycznej.

– Obecna fala optymizmu jest charakterystyczna dla okresu wychodzenia z kryzysu. Ludzie zaczynają odczuwać, że jest trochę lepiej, i oczekują rekompensaty za lata wyrzeczeń. A ponieważ wydaje im się, że ich oczekiwania są możliwe do spełnienia, patrzą z nadzieją w przyszłość – mówi dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Przypomina jednocześnie, że w przeszłości sprzyjało to rewolucjom. – Rewolucja francuska wybuchła przecież nie w okresie głodu, tylko kilka lat później, kiedy była większa szansa jej powodzenia – tłumaczy.

Dr Mirosław Pęczak, socjolog z UW, dodaje, że „polską specyfiką jest wzrost optymizmu w okresie wyborczym".

Zarazem w wynikach różnych badań widać niespójność. Bo z jednej strony Polacy oceniają swoją sytuację jako dobrą, z drugiej – więcej jest w kraju osób niezadowolonych niż zadowolonych. Zdaniem Pęczaka to wina mediów, które kreują raczej czarny obraz rzeczywistości. – Jestem właśnie na rynku w średniej wielkości mieście i nie widzę u nikogo nawet cienia uśmiechu. Więc jeśli mowa o optymizmie, to jest on jednak mocno skrywany – mówi dr Krzysztof Łęcki, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego. – Jeśli ktoś miał 10 zł i nagle ma 20, to może być zadowolony, że ma więcej pieniędzy, ale to wcale nie oznacza, że ma już spory kapitał.

Zdaniem prof. Janusza Czapińskiego, autora Diagnozy Społecznej, jasno patrzą w przyszłość osoby lepiej wykształcone, mieszkańcy dużych miast, przedsiębiorcy czy pracownicy administracji. – Oni mają lepsze perspektywy niż pozostali, dysponują pewnymi zasobami, jak wykształcenie, i dla nich zmiana pracy nie jest problemem – mówi prof. Czapiński. – Ci ze znajomością języków mogą wyjechać do dobrej pracy do innych krajów, a ci w administracji mają pewność zatrudnienia. Tam nie ma osób, które mają cząstkowe etaty – tłumaczy.

Przywoływane wcześniej wyniki CBOS pokazują, że 56 proc. ankietowanych było zadowolonych ze swojego miejsca pracy. Z kolei opublikowane w poniedziałek prognozy agencji pracy Randstad – najlepsze od sześciu lat – pokazują, że przedsiębiorcy będą chętnie zatrudniać (więcej o tym >B4).

Także pracownicy urzędów pracy i agencji zatrudnienia podkreślają, że często trudno im znaleźć kompetentne osoby do pracy. A przedsiębiorcy w obliczu problemów kadrowych zmuszeni są podnosić stawki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA