fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Odszkodowanie z AC: schylanie się po telefon to rażące niedbalstwo

123RF
Schylenie się po telefon w trakcie jazdy samochodem to rażące niedbalstwo, które zwalnia firmę ubezpieczeniową z odpowiedzialności za skutki spowodowanego przez kierowcę wypadku – orzekł Sąd Rejonowy w Gliwicach.

Mariusz B. (imię fikcyjne) pozwał do sądu firmę ubezpieczeniową, w której miał wykupioną polisę autocasco, domagając się zasądzenia 13,6 tys. zł odszkodowania za wypadek drogowy, którego był sprawcą.

Do zdarzenia doszło 11 czerwca 2013 roku w godzinach porannego szczytu komunikacyjnego przy padającym deszczu. Pan Mariusz jechał jedną z głównych arterii swojego miasta. W pewnym momencie schylił się po telefon komórkowy, który upadł mu na podłogę po stronie pasażera, a jego auto uderzyło w samochód jadący przed nim.

Dochodzona przed sądem kwota 13,6 tys. zł odszkodowania stanowiła różnicę między wartością jego pojazdu przed wypadkiem (15,9 tys. zł), a wartością po wypadku (2,3 tys. zł).

Firma ubezpieczeniowa odmówiła mu wypłaty, wskazując, że w sprawie wystąpiło rażące niedbalstwo, a za takie niedbalstwo uznano sięganie po telefon.

Kierowca: bo był odruch

W pozwie mężczyzna przekonywał, że nie naruszył reguł prawidłowego zachowania się w danej sytuacji w sposób drastyczny, a schylenie się po telefon stanowiło działanie odruchowe, tj. dokonane bez zastanowienia, spontanicznie. Poszkodowany argumentował także, że w momencie wypadku jechał jedynie 30 km/h, nie jest zawodowym kierowcą i dlatego nie można było wymagać od niego "powstrzymania się" od spontanicznego zachowania czy szczególnych umiejętności zapobiegnięcia zderzeniu.

Z kolei firma ubezpieczeniowa w odpowiedzi na pozew powtórzyła, że w jej ocenie do szkody doszło na skutek rażącego niedbalstwa kierującego, który nie przestrzegając przepisów ruchu drogowego oraz wbrew zdrowemu rozsądkowi zaprzestał obserwacji drogi, co zgodnie z zapisem Ogólnych Warunków Ubezpieczenia, zwolniło ją z odpowiedzialności za skutki zdarzenia. Firma wskazała jednocześnie, iż za odmową wypłaty odszkodowania przemawiała treść art. 827 § 1 Kodeksu cywilnego, w którym jest mowa o zwolnieniu ubezpieczyciela z odpowiedzialności za skutki zdarzenia wywołane rażącym niedbalstwem ubezpieczającego.

Ubezpieczyciel: jak zamykanie oczu podczas jazdy

Firma podniosła, że nie usprawiedliwia kierowcy argumentacja, że schylanie się po telefon było odruchem, bowiem taki odruch nie jest bezwarunkowy jak oddychanie czy mrużenie oczu, lecz wymaga zaangażowania woli człowieka. Ubezpieczyciel przyznał, że przedmiot, który upadł na podłogę mógł być jakimkolwiek przedmiotem, jednakże z uwagi na tożsamość skutku, nie tłumaczy to kierującego dlaczego w czasie jazdy zdecydował się na utratę pola widzenia i schylił się po przedmiot, który mógł tam leżeć do chwili zatrzymania samochodu. - W tym kontekście, równie dobrze można uznać zamykanie oczu w czasie jazdy za dopuszczalne – zauważyła firma ubezpieczeniowa.

Rozpatrujący pozew Sąd Rejonowy w Gliwicach (sygn. akt I C 300/14) w wyroku z 11 maja 2015 roku nie miał wątpliwości, że zachowaniu kierowca bezpośrednio przed zderzeniem można przypisać cechę rażącego niedbalstwa.

- Schylanie się po telefon w taki sposób, że traci się z pola widzenia przedpole jazdy na ruchliwej ulicy w godzinie porannego szczytu komunikacyjnego w deszczowy dzień na śliskiej nawierzchni, jest zachowaniem wypełniającym znamię rażącego niedbalstwa – podkreślił w uzasadnieniu sędzia Łukasz Zamojski.

Sąd: zachowanie było objęte wolą

Sąd abstrahując od tego, że zachowanie Mariusza B. było nieracjonalne, stwierdził, że kierowca całkowicie zlekceważył fakt, iż miejski ruch uliczny charakteryzuje się wysokim stopniem dynamiki, a poruszanie się pojazdem wiąże się z koniecznością zachowania pełnej ostrożności i zasad tzw. "ograniczonego zaufania" w stosunku do innych uczestników ruchu.

Ponadto w opinii sędziego Łukasza Zamojskiego zachowania Mariusza B. w żadnej mierze nie można porównać do typowych zachowań kierowców jak np. manipulowanie w czasie jazdy przy odbiorniku radiowym, czy obsługiwanie deski rozdzielczej pojazdu w celu włączenia klimatyzacji, nawiewu itp. - Przy tego typu czynnościach mimo, że wzrok kierowcy jest skupiony głównie na przedmiocie, który kierowca akurat używa, to powrót do pełnej uwagi i koncentracji jest bardzo krótki – wyjaśnił sędzia.

Za firmą ubezpieczeniową sędzia Łukasz Zamojski wskazał, że takimi "automatycznymi" i naturalnymi odruchami są oddychanie, mrużenie oczu, ale z całą pewnością nie chęć podniesienia przedmiotu, który upadł. Tymczasem stawianie tezy przeciwnej, jak próbował czynić to poszkodowany, jest nielogiczne, bowiem jego zachowanie było objęte wolą (mógł zrezygnować z podniesienia telefonu, który nie jest mu niezbędny w czasie ułamka chwili jazdy samochodem), a skoro powód stwierdził, że podniesie telefon, mimo iż okoliczności wskazywały na to, aby tego w danym momencie nie robić, podjął świadomą, acz rażąco niedbałą decyzję o uczynieniu tego. W tym kontekście, zlekceważenie konieczności zachowania elementarnych zasad ostrożności, sąd ocenił właśnie jako drastyczne naruszenie reguł kierowania pojazdem, które można porównać do zamknięcia oczu w czasie jazdy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA