fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory Prezydenckie 2015

Przed jesiennymi wyborami PiS jest faworytem

Rafał Chwedoruk, politolog, UW
Fotorzepa/Rafał Golik
Niedzielne wybory to kres specyficznej roli w polskiej polityce środowisk dawnej Unii Wolności – mówi politolog Rafał Chwedoruk.

Rzeczpospolita: W poniedziałek obudzimy się w nowej Polsce?

Dr hab. Rafał Chwedoruk:
Pamiętajmy, że prezydent nie odgrywa u nas takiej roli jak w USA albo we Francji. Jednak i tak zostały otwarte drzwi do jakościowej zmiany w polskiej polityce.

Zmiany polegającej na tym, że nowy prezydent, inaczej niż poprzednik, zacznie rzucać rządowi kłody pod nogi?


Od razu wejdziemy w okres kampanii do parlamentu. Andrzej Duda będzie unikał więc jednoznaczności. Na pewno będzie za to starał się pokazać, że jest promotorem zmiany. Przed pierwszą turą przyjął dwa zobowiązania, z których będzie chciał jak najszybciej się wywiązać: zmiana relacji państwo – obywatel i obniżenie wieku emerytalnego. W drugiej sprawie wypowiadał się też Bronisław Komorowski. Pytanie więc, co zrobi PO. W interesie Dudy jest, by temat był obecny jak najdłużej.

Obietnic Dudy było więcej. Nie będzie jednak w stanie ich zrealizować bez większości w Sejmie. W jaki sposób wyjdzie z tej sytuacji z twarzą?

Polacy są znieczuleni na obietnice z wyborów prezydenckich. Lech Wałęsa obiecywał 100 milionów dla każdego, a Aleksander Kwaśniewski mieszkania dla młodych. Sytuacja nie powinna więc Dudzie szkodzić. Zwłaszcza że może mówić, iż będzie to element szerszego projektu...

...projektu polegającego na powrocie PiS do władzy?

Po wyborach prezydenckich PiS staje się faworytem. Jest pewien procent obywateli, którzy chętnie przyłączają się do zwycięzcy. A sytuacja, gdy PO będzie blokowała obniżenie wieku emerytalnego, jest dla tej partii wręcz wymarzona. PiS może trafiać do tych, którzy nie chcą głosować na tę partię, ale też doskwiera im długie czekanie na emeryturę.

Co jeszcze jako prezydent zrobi Duda?

Być może będzie liczył na powtórzenie kazusu Kwaśniewskiego. Wybory w 1995 roku były odrzuceniem stylu prezydentury Wałęsy. Wystarczy więc, by Duda funkcjonował inaczej niż Komorowski, stał na nieco niższym piedestale. Dla jego strategii najważniejsze jest, by nie powtórzył głównego błędu Lecha Kaczyńskiego, który popadł w konflikt z wieloma środowiskami.

Czy przypadkiem konflikt nie jest nieunikniony? Na pewno Dudzie nie będą przychylne pewne media.

W pewnym sensie tak. Porażka Komorowskiego jest dużo dotkliwsza niż Donalda Tuska w 2005 r. dla środowisk, które za nim stały. Tusk był beniaminkiem w wielkiej polityce. Teraz mamy porażkę ustabilizowanego establishmentu, partii rządzącej i prezydenta, który cieszył się sympatią trzech czwartych Polaków. W obozie władzy rozpoczną się rozliczenia wewnętrzne. To też będzie działać na rzecz Dudy.

W jakim kierunku pójdzie cała PO? Pokusą może być skręt w lewo. Można wygodnie przyjąć w Sejmie związki partnerskie, bo i tak Duda zawetuje...

Nie sądzę, bo kwestie światopoglądowe zawiodły w tej kampanii. Jedną z głównych przyczyn porażki Komorowskiego było właśnie forsowanie spraw światopoglądowych, które nie doskwierają Polakom. Są czytelne tylko dla liberalnych wyborców z wielkich miast, którzy i tak głosują na PO.

Co więc zrobi Platforma Obywatelska?

Pójście w lewo może mieć inny wymiar. Być może partia spróbuje przygarnąć dysydentów z SLD, licząc na to, że uda się przyciągać choćby część elektoratu lewicowego. Najistotniejsze będzie półtora miesiąca od wyborów. Wtedy może się pojawić zewnętrzna konkurencja dla PO, która mogłaby dokonać destrukcji Platformy od wewnątrz.

A co się stanie z PiS? Jarosław Kaczyński musiał zauważyć, że jego odsunięcie się w cień kampanii nie zaszkodziło, ale mogło pomóc. Przestanie być prezesem, by zwiększyć szanse na sukces w wyborach parlamentarnych?

Gdyby zabrakło prezesa, mogłyby odżyć demony prawicy z lat 90. Kaczyński będzie miał wygodną sytuację. Może się ustawić w roli lidera koalicji z partiami Jarosława Gowina i Ziobry, kogoś, kto bardziej przypomina marszałka Sejmu niż szefa klubu. Z kolei ci politycy PiS, którzy w ostatnich latach się sprawdzili, będą pokazywani częściej. Mam na myśli przykładowo Beatę Szydło, Joachima Brudzińskiego i Mariusza Błaszczaka.

Co się stanie z Komorowskim? Czy będzie się starał wywierać wpływ na politykę polską lub zagraniczną, jak swego czasu Tadeusz Mazowiecki?

Silnie związał się z polityką krajową i nie zdradzał ambicji międzynarodowych. Jego prezydentura nie miała tak historycznego wymiaru jak bycie premierem przez Mazowieckiego. Będzie klasycznym byłym prezydentem uczestniczącym w debacie publicznej.

Co o niedzielnych wyborach napiszą kiedyś historycy?

To symboliczny kres szczególnej roli środowisk Unii Demokratycznej i Unii Wolności. Ich wpływ na politykę był większy, niż wynikałoby z procentowego poparcia. Sposób, w jaki Komorowski przyjął porażkę, może wpłynąć na pamięć o tym środowisku. Zresztą mam wrażenie, że wyborczo nietrafiony koncept świętowania 25 lat wolności pokazał, że to środowisko już teraz postrzega się w kategoriach bardziej historycznych niż politycznych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA