fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Politycy kontra śledczy

Marian Zubrzycki/Fotorzepa
Gdy dochodzenie dotyczy osób ze szczytów władzy, prokuratorzy często wpadają w kłopoty.

Odsunięcie od śledztwa Krzysztofa Drygasa z Ostrowa Wielkopolskiego, który rozważał postawienie zarzutów wpływowemu politykowi PO Cezaremu Grabarczykowi, ponownie wywołało pytania o niezależność prokuratury. Przed odwołaniem Drygas zdążył jeszcze zdecydować o przeszukaniu biura poselskiego byłego już ministra sprawiedliwości. Decyzję cofnął przełożony prokuratora.

Rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk zapewnia: – Przypadki przekazania sprawy innemu oskarżycielowi czy zmiany decyzji procesowych przez przełożonego są bardzo rzadkie.

Jednak ostatnia dekada to seria podobnych wydarzeń. Doliczyliśmy się co najmniej dziesięciu głośnych spraw, w których czołowi urzędnicy bądź politycy, bez względu na partyjne barwy, unikali w ten sposób zarzutów.

Nasi rozmówcy z prokuratury mówią, że takich skandali jest więcej, ale pozostają nienagłośnione, gdyż np. dotyczą lokalnych polityków.

Jak to wygląda w praktyce? W 2011 r. w postępowaniu dotyczącym umorzenia podatków Rafinerii Trzebinia, w którym zarzuty miał usłyszeć wiceminister finansów, prowadzący stracił śledztwo. Jego przełożeni uznali m.in., że źle ocenił materiał dowodowy.

W innej głośnej sprawie w 2011 r. prok. Andrzej Piaseczny stracił śledztwo, gdy chciał postawić zarzut paserstwa ówczesnemu szefowi ABW. Przełożeni uznali, że nie ma dowodów. Krajowa Rada Prokuratury (KRP), która badała, czy naruszono niezależność prokuratora, uznała, że nie miało to miejsca. Piaseczny nie miał racji? – Nie badaliśmy materiałów śledztwa – zastrzega Mariusz Chudzik, wiceszef rady.

Następny prokurator umorzył sprawę. Wkrótce potem wprowadzono jednak obowiązek pisemnego uzasadnienia decyzji o odebraniu śledztwa. W 2012 r. sprawę więzień CIA nagle przeniesiono z Warszawy do Krakowa. Uzasadnienie było tajne, tak jak całe śledztwo, ale decyzja wzbudziła polityczne kontrowersje.

Czy prawo gwarantujące prokuratorowi prowadzącemu pełną niezależność jest fikcją? – Często bywa to złudne – twierdzi proszący o anonimowość znany z mediów oskarżyciel, który doświadczył nacisków ze strony jednego z ministrów i stracił stanowisko.

Ponieważ prokuratura jest instytucją zhierarchizowaną, przełożeni mogą wycofać decyzję o zarzutach czy zabrać śledztwo, np. pod pretekstem, że ktoś ma dużo spraw.

Te historie nie zawsze są jednak czarno-białe. – Niektórzy koledzy nazwisko polityka traktują jako trampolinę do kariery – mówi jeden ze śledczych.

– Takie oskarżenie to nie bułka z masłem. Od tego może nawet upaść rząd – przypomina inny, który prowadził sprawy politycznych VIP-ów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA