fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Nie podajemy ręki Ukrainie

AFP
Milion osób uciekło przed wojną w Donbasie, ale tylko sześć dostało azyl w Polsce. Równie egoistyczna jest cała Unia.

– Polska podaje rękę Ukrainie – ogłosił w miniony czwartek w Radzie Najwyższej w Kijowie Bronisław Komorowski. Został przyjęty przez deputowanych owacjami na stojąco.

Jednak po zapoznaniu się z danymi Urzędu ds. Cudzoziemców można dojść do wniosku, że prezydent jednak przesadził.

– W ub.r. 2318 Ukraińców wystąpiło o ochronę w naszym kraju. Żadnemu nie przyznano statusu uchodźcy, sześć osób otrzymało tzw. ochronę uzupełniającą, a w przypadku 11 zgodzono się na tzw. pobyt tolerowany – wylicza dla „Rz" Magdalena Kozłowska z biura szefa urzędu.

Ukraińcy starający się o azyl omijają szerokim łukiem Polskę i inne kraje Unii Europejskiej. Wiedzą, że nikt ich tu nie przyjmie z otwartymi rękoma.

Białoruś pomaga bardziej

Jak podaje Eurostat, w ub.r. tylko nieco ponad 14 tys. Ukraińców wystąpiło o prawa uchodźcy w krajach „28". Tymczasem, jak twierdzi agencja ds. azylu ONZ (UNHCR), około 600 tys. zwróciło się o ochronę do znacznie uboższych europejskich krajów nienależących do Unii, jak Rosja, Białoruś i Mołdawia.

Szefowa departamentu naturalizacji Federalnej Służby ds. Migracji Walentina Kazakowa powiedziała portalowi Radia Wolna Europa, że azyl otrzymało już 260 tys. ukraińskich obywateli, choć tej informacji nie da się zweryfikować.

Dlaczego Polska odrzuca prośby sąsiadów o pomoc?

– Naszą politykę koordynujemy z innymi krajami Unii. Wychodzimy z założenia, że skoro wojna obejmuje tylko część terytorium Ukrainy, to uciekinierzy ze wschodniej części kraju mogą znaleźć schronienie w regionach na zachodzie Ukrainy – tłumaczy „Rz" Ewa Piechota, rzecznik Urzędu ds. Cudzoziemców.

Rzeczywiście, identyczną strategię przyjęły pozostałe kraje Unii. Właśnie dlatego Francja przyznała w ub.r. ochronę tylko 35 Ukraińcom, choć otrzymała w tym czasie od obywateli tego kraju 1415 podań o azyl. Hiszpania, gdzie takich podań złożono 895, nie udzieliła ani jednej pozytywnej odpowiedzi. Litwa właśnie ogłosiła, że w ogóle przestaje przyjmować prośby o azyl od Ukraińców. W Szwecji pozytywnych odpowiedzi udzielonych Ukraińcom było w ub.r. dziesięć, w Niemczech – 20. Nieco hojniejsi okazali się Włosi (165 przyjętych od Ukraińców wniosków), Czesi (150) i Finowie (145). Jednak to wciąż zaledwie kropla w morzu potrzeb. Tymczasem nawet mała, biedna i częściowo okupowana przez Rosjan Gruzja zorganizowała schronienie dla ok. 500 Ukraińców starających się o azyl.

– Podejście, jakie przyjęto w Unii w stosunku do Ukraińców starających się o prawa uchodźców, nie jest sprawiedliwe. Znam wiele osób, które zasługiwały na ochronę, ale zostały jej pozbawione – mówi „Rz" Rafał Baczyński-Sielaczka z Centrum Pomocy Uchodźcom i Repatriantom Polskiej Akcji Humanitarnej (PAH).

Nie mogąc liczyć na wsparcie w zachodniej Europie, przynajmniej 400 tys. Ukraińców uciekających przed wojną w Donbasie szuka schronienia w zachodniej części kraju. Ale jak alarmuje UNHCR, bardzo często nie są tu dobrze przyjmowani. Władze nie mają funduszy, aby zorganizować im mieszkania i pracę, pomoc socjalna jest bardzo ograniczona. Po latach kryzysu Ukraina stała się najbiedniejszym krajem Europy. Mieszkańcy takich miast jak Lwów czy Tarnopol sami mają trudności z pozyskaniem podstawowych środków do życia i niechętnie patrzą na imigrantów ze wschodnich regionów kraju.

Przetrwać za polski zasiłek

Nawet jednak pojedynczy Ukraińcy, którzy otrzymali azyl w Polsce, nie mają łatwo. Przez rok mogą liczyć na tzw. program integracyjny. To około tysiąc złotych miesięcznie, z czego cudzoziemiec musi sfinansować mieszkanie i kurs języka polskiego. Potem ma sobie radzić sam.

– Większość tych osób wyjeżdża wtedy z Polski. Nie są w stanie się tu odnaleźć – mówi Rafał Baczyński-Sielaczka.

Niechęć w zjednoczonej Europie do pomocy Ukraińcom to po części efekt prawdziwego zalewu imigrantów z południa i wynikający stąd wzrost notowań partii skrajnej prawicy. Tylko w ub.r. o azyl w całej Wspólnocie wystąpiło aż 625 tys. osób, o 44 proc. więcej niż rok wcześniej. Co piąty to uciekinier z Syrii: ta grupa niemal automatycznie otrzymuje status uchodźcy. Setki tysięcy nielegalnych imigrantów przedostają się także każdego roku do Unii z Libii przez Morze Śródziemne i Włochy.

Tyle że ten napływ cudzoziemców w zasadzie Polski nie dotyczy. W ub.r. o azyl zwróciło się w naszym kraju łącznie tylko 8 tys. osób. Biorąc pod uwagę proporcję do liczby ludności, to 12 razy mniej niż w Niemczech, 20 razy mniej niż na Węgrzech i 40 razy mniej niż w Szwecji. Choć niemal w całej Unii grupa ubiegających się o ochronę rośnie, w Polsce w ub.r. spadła o blisko połowę. Ci, którzy są w potrzebie, wiedzą, że w naszym kraju nie mają czego szukać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA