fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wachowski wraca do Wałęsy

Mieczysław Wachowski karierę przy boku Lecha Wałęsy zaczynał jako kierowca
Fotorzepa, Marcin Łobaczewski MŁ Marcin Łobaczewski
Szara eminencja polskiej polityki lat 90. ?znajdzie się we władzach Instytutu byłego prezydenta.
Według informacji „Rz" decyzja o powołaniu Mieczysława Wachowskiego do zarządu Instytutu Lecha Wałęsy (ILW) może zapaść już w przyszły poniedziałek, przy okazji wręczenia corocznej nagrody imienia byłego prezydenta. Rozpatrywane są dwa warianty – albo Wachowski zostanie prezesem w miejsce obecnego szefa ILW Piotra Gulczyńskiego, albo też zostanie zastępcą Gulczyńskiego. Nasi rozmówcy w otoczeniu Wałęsy nie mają jednak wątpliwości, że w każdym z tych wariantów to Wachowski będzie rozdawał karty w Instytucie.
Oddanie Instytutu w ręce Wachowskiego to osobista decyzja Wałęsy. Były lider „Solidarności" i prezydent zawsze miał do niego słabość. Wachowski zaczynał jako kierowca Wałęsy w związku w 1980 r., a skończył jako jego najważniejszy powiernik i polityczny doradca w Kancelarii Prezydenta w pierwszej połowie lat 90. To po konflikcie z Wachowskim kancelarię Wałęsy opuścili bracia Kaczyńscy, zarzucając mu potem przez lata podejrzane kontakty ze służbami PRL oraz działalność przestępczą. Prezydent Lech Kaczyński przegrał nawet z Wachowskim proces za takie słowa.
Rzeczywiście, prawomocnych wyroków Wachowski nie ma. Ale jego przygody z organami ścigania mają długą historię. W 2005 oraz 2007 r. Wachowski był zatrzymywany przez ABW.  Łódzka Prokuratura Apelacyjna oskarżyła go o usiłowanie wyłudzenia 2 mln złotych od biznesmena irackiego pochodzenia oraz próbę oszukania na 1 mln zł łódzkich przedsiębiorców. Jednak w październiku minionego roku sąd go uniewinnił. W innej sprawie – będącej pokłosiem rozgrywek biznesowych – po dziewięciu latach procesów Wachowski został uniewinniony od zarzutu składania fałszywych zeznań. – Wachowski się oczyścił. Nie jest prowadzone przeciw niemu żadne postępowanie – podkreśla  w rozmowie z „Rz" Jerzy Borowczak, legenda „Solidarności", członek rady ILW i poseł PO. Przyznaje jednocześnie: Wśród członków rady Instytutu zastanawialiśmy się,  jak zostanie odebrane powołanie Wachowskiego do zarządu. Ale wiemy, że Lech Wałęsa ma do niego zaufanie. A to jest jego Instytut i on sobie dobiera władze.
W rozmowie z „Rz" Wachowski nie chce mówić o powrocie do Wałęsy. – 29 września ma być posiedzenie rady ILW i wtedy zapadną decyzje. Na razie nic nie jest przesądzone – ucina.
Instytut Lecha Wałęsy to fundacja powołana w połowie lat 90, po zakończeniu przez Wałęsę prezydentury. Zajmuje się promowaniem demokracji i stanowi zaplecze byłego lidera „Solidarności". W radzie ILW zasiadają m.in. były premier Jan Krzysztof Bielecki, były szef MSW Andrzej Milczanowski oraz były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień.
Obecny szef ILW Piotr Gulczyński trafił do niego w 1997 r. – miał wówczas 22 lata. Zbliżył się do Wałęsy podczas komercyjnych wyjazdów po świecie, które dla niego organizuje. Prezesem ILW jest od 2000 r. Jednak w ostatnim czasie były prezydent jest niezadowolony z kondycji finansowej swojej fundacji. W 2011 r. Instytut otrzymał od władz Mazowsza w dzierżawę zabytkową willę Narutowicza, dworek położony nieopodal Belwederu oraz Kancelarii Premiera, w którym mieszkał przedwojenny prezydent. Wałęsa chciałby urządzić tam efektowną siedzibę swej fundacji. Tyle że ILW nie ma pieniędzy, aby wyremontować pałacyk – na co potrzeba co najmniej kilku milionów złotych.
– Wałęsa uważa, że Wachowski jest na tyle obrotny, że załatwi finansowanie – opowiada nam współpracownik byłego prezydenta.
Borowczak jest bardziej dyplomatyczny. Mówi, że ILW potrzebuje „ożywienia".
– Gulczyński jeździ z Wałęsą po świecie. A w fundacji potrzebny jest też ktoś, kto będzie się zajmował bieżącą pracą na miejscu – tłumaczy. W takiej właśnie roli widzi Wachowskiego.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA