fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Bieńkowska zajmie się rynkiem wewnętrznym

Elżbieta Bieńkowska
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Elżbieta Bieńkowska ma odpowiadać w nowej Komisji Europejskiej za rynek wewnętrzny. Ewentualnie za budżet. Polityka regionalna też przypadnie przedstawicielowi nowych krajów UE.
W Brukseli trwają rozmowy o obsadzie stanowisk komisarzy w nowej Komisji Europejskiej kierowanej przez przewodniczącego-elekta Jean-Claude Junckera. Prowadzi on cały czas rozmowy ze wskazanymi przez kraje członkowskie Unii Europejskiej kandydatami na komisarzy. Jednak negocjacje te są owiane tajemnicą.
- Szef gabinetu Junckera bardzo starannie zaciera ślady i naprawdę nie wiadomo komu przypadnie jaka teka – mówi „Rz" członek gabinetu jednego z komisarzy z ustępującej już obecnej Komisji.
Polaków pracujących w Komisji Europejskiej interesuje najbardziej jaką tekę obejmie Elżbieta Bieńkowska, wicepremier, minister infrastruktury i rozwoju. Najpierw typowano ją na stanowisko komisarza ds. rynku wewnętrznego. Bezpośrednio po jej spotkaniu z Junckerem, które odbyło się w ubiegłym tygodniu zaczęto mówić o tym, że może objąć posadę komisarza ds. budżetu i kontroli finansowej, a więc byłaby następcą Janusza Lewandowskiego. Teraz powróciła wersja z rynkiem wewnętrznym, który miałby być odchudzony o sprawy związane z bankami, ale wzbogacony o sprawy małych i średnich przedsiębiorstw.
- Niestety Bieńkowska nie trafi do nas – mówi nieoficjalnie na 6. Forum Spójności odbywającym się od wczoraj w Brukseli jeden z pracowników dyrekcji generalnej ds. polityki regionalnej. Bieńkowska jest w Brukseli dobrze postrzegana w kręgu osób zajmujących się polityką spójności i pieniędzmi z niej pochodzącymi. Polska w okresach 2007-2013 i 2014-2020 pozostaje największym biorcą pomocy z tej polityki UE. W pierwszym okresie przyznano nam 67,9 mld euro, a w drugim 82,5 mld euro, w tym 77,6 mld euro w ramach tzw. koperty narodowej sensu stricto. Pracownicy dyrekcji generalnej ds. polityki regionalnej nie mieliby nic przeciwko temu, żeby polska wicepremier dostała tekę odpowiedzialnej za politykę spójności, ale szanse na to są prawie żadne.
Johannes Hahn, obecny komisarz ds. polityki regionalnej został nominowany przez swój kraj – Austrię – na kolejną kadencję Komisji Europejskiej, ale jak powiedział wczoraj „Rz" szanse, że pozostanie na swej posadzie są nikłe. – Chciałbym pozostać na stanowisku komisarza UE ds. polityki regionalnej, ale to mało realistyczne. Obowiązuje nas zasada rotacji – powiedział wczoraj „Rz" Hahn.
Podczas trwającego od wczoraj w Brukseli 6. Forum Spójności spekuluje się więc kto obejmie tekę po Hahnie. Najpoważniejszym kandydatem wydaje się być przedstawiciel Chorwacji Neven Mimica. To obecny komisarz UE ds. polityki konsumenckiej, który objął stanowisko 1 lipca ubiegłego roku po wejściu Chorwacji do Wspólnoty. Kontrkandydatką Mimicy ma być Corina Cretu. To rumuńska europosłanka, wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego. W jej przypadku ważna jest też płeć, bo Juncker chce mieć jak najwięcej kobiet w swej Komisji. Tym bardziej, że Parlament Europejski, który będzie przesłuchiwał nowych komisarzy, po ich wskazaniu przez Junckera, oczekuje przyznania co najmniej dziewięciu posad dla kobiet.
Przewodniczący-elekt Jean-Claude Juncker skład nowej Komisji Europejskiej ma ogłosić jeszcze w tym tygodniu, w środę lub w czwartek. Z ostatnich informacji pochodzących z wprost KE wynika, że nastąpi to oficjalnie już jutro.
Artur Osiecki z Brukseli
 
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA