fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Bez szkody dla ucznia

Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Przekazywanie szkół w ręce stowarzyszeń lub fundacji nie pogarsza warunków kształcenia – wynika z kontroli NIK.
Oddanie przez gminę prowadzenia szkoły innym podmiotom to sposób na obniżenie wydatków na edukację i jednocześnie utrzymanie na danym terenie sieci szkolnej. W placówkach prowadzonych np. przez fundację nie obowiązuje Karta nauczyciela, a tym samym sztywna siatka płac czy wiele kosztownych przywilejów nauczycielskich. Dzięki temu utrzymanie szkoły, które cały czas jest obowiązkiem samorządu, staje się tańsze.
Takie decyzje gmin najczęściej spotykają się jednak z protestami nauczycielskich organizacji związkowych, które przekonują, że zmiana podmiotu prowadzącego odbije się negatywnie na uczniach. Kontrola przeprowadzona przez NIK pokazuje, że obawy pedagogicznych związków nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. Izba przyjrzała się kilkudziesięciu takim procedurom przeprowadzonym w latach 2011–2013, żadna z nich nie została oceniona negatywnie.
„W przypadkach kontynuacji kształcenia uczniów w szkołach niepublicznych lub publicznych powstałych w miejsce zlikwidowanych szkół gminnych nie następowała istotna zmiana warunków kształcenia" – czytamy w raporcie NIK.
Izba wyliczyła także oszczędności, jakie dzięki tym przekształceniom poczyniły gminy. Dla przykładu gmina Górzyca (Lubuskie), prowadząc dwie własne szkoły podstawowe, w 2011 r. do edukacji musiała dokładać kilkaset tysięcy złotych z własnej kasy, bo subwencja oświatowa pokrywała niespełna 90 proc. kosztów. Z budżetu państwa gmina otrzymywała na szkoły 3,7 mln zł, a wydawała ponad 4,1 mln zł. Rok później, po przekształceniu szkół w placówki niepubliczne, wydatki spadły do poziomu 3,7 mln zł i były niższe od wpływów z subwencji.
Takie oszczędności są możliwe w szkołach, w których nie obowiązuje Karta nauczyciela, a pedagodzy pracują dłużej. Zgodnie z Kartą ich pensum wynosi 18 godzin lekcyjnych plus dwie dodatkowe na zajęcia opiekuńczo-wychowawcze.
W szkołach, które odwiedzili inspektorzy NIK, czas pracy nauczycieli wydłużył się średnio do 23 godzin, choć były placówki, w których pracowali nawet 35. W szkołach prowadzonych przez inny podmiot niż samorząd nauczyciele zarabiali średnio o 40 proc. mniej niż w placówkach, w których obowiązuje Karta. Według obowiązujących stawek nauczyciel dyplomowany zarabia ok. 5 tys. zł brutto miesięcznie.
Gmina Hanna (Lubelskie) jako pierwsza w Polsce przekazała w ręce stowarzyszeń wszystkie działające na jej terenie szkoły publiczne, utrzymując w ten sposób kilka wiejskich placówek, które w innym wypadku musiałaby zamknąć. Dzięki poczynionym w ten sposób oszczędnościom wójt gminy Grażyna Kowalik (była dyrektor szkoły) przy każdej szkole mogła otworzyć całkowicie darmowy punkt przedszkolny. Gmina wygospodarowała także środki na dofinansowanie szkolnych obiadów i zakup autobusu dla uczniów niepełnosprawnych. Jak się okazuje, mimo przekształcenia szkół 80 proc. kadry nauczycielskiej kontynuuje w nich pracę.
W konkluzji raportu eksperci NIK wskazują, że potrzebne jest wprowadzenie elastycznej struktury edukacyjnej, umożliwiającej łatwiejsze dostosowywanie się do zmiennych warunków demograficznych. Sugerują także, aby każda decyzja samorządu dotycząca likwidacji czy przekształcenia szkoły była poprzedzona lokalną debatą.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA