fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Wystawa Mateusza Szczypińskiego w galerii Centrum Olimpijskiego w Warszawie

Mateusz Szczypiński; Bez tytułu 50x50cm tech mieszana 2014
materiały prasowe
Mateusz Szczypiński na wystawie otwieranej dziś w galerii Centrum Olimpijskiego w Warszawie pokaże nowe abstrakcyjne obrazy przypominające krzyżówki, rebusy, szarady.
Artysta przyznaje, że inspirowały go materiały ze starych gazet, ale też głośne dzieła współczesnej sztuki, np. „Czarny kwadrat" Malewicza. Zobacz galerię zdjęć
W swoich obrazach bawi się różnymi wariantami graficznych układów i barwnych pól. Poszukiwania najwyraziściej pokazują „dyptyki", w których jedna część jest kolażową wyklejanką ze „znalezionych" papierów, a druga malarskim odwzorowaniem. W abstrakcyjnych pracach młody artysta uzyskuje także ciekawe efekty przestrzenne. W części obrazów uwalnia się od dwuwymiarowości, tworząc iluzję 3D dzięki grze światła i koloru. Mateusz Szczypiński dał wystawie tytuł „Rozrywka", nawiązując do planszowych gier i zagadek. Zwrot artysty w stronę abstrakcji może być zaskoczeniem dla pamiętających jego wcześniejsze figuratywne obrazy.
Na pierwszym planie mamy na nich zawsze sceny z ludźmi, w których można rozpoznać kolażowo-pastiszowe przetworzenia wielu sławnych obrazów, np. „Portretu małżonków Arnolfinich" Jana van Eycka, „Panien z Avignon" Picassa, „Postaci", socrealistycznego dzieła Wojciecha Fangora. Jeśli pamiętać, że Szczypiński ukończył nie tylko krakowską ASP, ale również historię sztuki na UJ, to jego niekończące się erudycyjne dialogi z twórcami dawnymi i współczesnymi okazują się zrozumiałe i naturalne. – Często poruszam się w przestrzeni historii sztuki i nawiązuję do konkretnych obrazów – mówi „Rz" artysta. – Funkcjonuję w pewnym kręgu kulturowym i czasem mam wrażenie, że wszystko już było. Szczególnie interesują mnie obrazy uważane za ikony sztuki. Intryguje mnie zwłaszcza ich drugie życie w muzeach i popkulturze. Szczypiński świadomie dąży do pozostawienia w obrazach interpretacyjnego niedopowiedzenia  i ukrytej tajemnicy. Jak na płótnie „MBC" z pogranicza figuracji i abstrakcji, na którym w mroku widać tylko czyjeś oczy. Być może to oczy Madonny, bo dzieło należy do cyklu o takim tytule. Abstrakcyjny moduł pozwala mu też na nowe techniczne eksperymenty, dzięki którym wychodzi poza konwencję surrealistycznego kolażu, jak z „Przekroju" z lat 50. i 60. I tworzy abstrakcyjne obrazy „obiekty" z klejonych pociętych reprodukcji, a więc zniszczonych innych dzieł. Wystawa w Galerii (-1) ?czynna do 16 września    
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA