fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Odejście Donalda Tuska nie zmieni polityki PO

AFP
Ekonomiści i politolodzy są zgodni, że wprowadzanie reform na rok przed końcem kadencji byłyby politycznym samobójstwem.
Według ekspertów zadania nowego premiera do czasu wyborów sprowadzać się będą do unikania obietnic zbyt wielkiego powiększenia wydatków z publicznej kasy.
– Rząd ma zaplanowane działania, każdy minister wie, co ma robić, i niezależnie od tego, kto zastąpi Donalda Tuska, nie będzie wyznaczania nowej polityki gospodarczej – uważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan i członkini Rady Gospodarczej przy Premierze.
– Należy się skupić na niekontrowersyjnych reformach gospodarczych w zakresie choćby regulacji podatkowych. Nowy premier będzie chciał pokazać, że PO wraca do konserwatywno-liberalnych źródeł – przypuszcza Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich.
Dr Jacek Kucharczyk z Instytutu Spraw Publicznych uważa, że PO nie zmieni kursu na bardziej liberalny. – Nie sądzę i nie widzę powodu, dlaczego miałoby się tak stać. Fakt, że Jarosław Gowin rozstał się z PO, nie zgadzając się z jej kierunkiem gospodarczym, to nie przypadek. PO wie, że aby w Polsce rządzić, nie można stosować liberalnej ortodoksji.
Według ekonomistów najważniejszym zadaniem rządu pozostanie trzymanie finansów publicznych w ryzach. A to rok przed wyborami zadanie wyjątkowo trudne. – Nowy premier będzie chciał utrzymać cel zmniejszenia deficytu finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB, a jednocześnie wysupłać skądś 5 mld zł na realizację przedwyborczych obietnic, czyli m.in. waloryzację emerytur i ulgę na dzieci. To niełatwe, ponieważ przestrzeń do cięcia wydatków jest niewielka – przewiduje Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.
W tym kontekście wymieniana jako następczyni Donalda Tuska marszałek Sejmu Ewa Kopacz to w ocenie ekonomistów dobra kandydatura. – Jako była minister zdrowia jest najlepiej przygotowaną osobą do pełnienia funkcji premiera, ponieważ wie, co to ograniczenia budżetowe, marnotrawstwo i lobbing potężnych grup interesów – uważa Petru.
Prawdziwe zadania stanęłyby przed nowym szefem rządu, gdyby PO wygrała kolejne wybory. Kierunek polityki gospodarczej w kolejnych latach wyznaczą przede wszystkim unijne fundusze. – To stworzy ramy inwestycji publicznych. Jeśli rząd będzie chciał, aby Polska zrobiła kolejny krok cywilizacyjny, musi się skoncentrować nie tylko na prostym wydawaniu pieniędzy, ale też na finansowaniu projektów innowacyjnych i zaawansowanych technologicznie. A to będzie wymagało rewolucji w regulacjach, strukturze administracyjnej państwa i systemie podatkowym. To wyzwania dla nowego szefa rządu w dalszej perspektywie – mówi Starczewska-Krzysztoszek.
Sporo mówi się też o tym, że wybór Polaka na wysokie stanowisko unijne oznacza większą presję na przyjęcie przez Polskę euro. Sama przeprowadzka premiera do Brukseli naszej drogi do euro nie przyspieszy, bo decyzje z tym związane muszą zostać podjęte w kraju. – Gdyby to ode mnie zależało, droga Polski do strefy euro byłaby prostsza, ostateczny termin to będzie jednak decyzja krajowa – mówił w sobotę w Brukseli Tusk. Wszystko będzie zależało od tego, czy po wyborach uda się stworzyć większość do zmiany niektórych zapisów w konstytucji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA