fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Polska oczami VIP-ów z afery taśmowej

Radosław Sikorski i Jacek Rostowski
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Obraz państwa oczami polskich VIP-ów
Jeśliby z opublikowanych we „Wprost" rozmów najważniejszych osób w kraju wyciągnąć wyłącznie wypowiedzi dotyczące państwa i zależnych od niego instytucji, wyłoniłby się obraz znacznie gorszy niż ten malowany przez najbardziej zajadłą opozycję. VIP-y nie wierzą w skuteczność państwa, i to na wszystkich niemal poziomach.
Zobacz specjalny raport: Afera Taśmowa
– Szambo. Tam jest szambo – mówi były wicepremier Jacek Rostowski w rozmowie z szefem MSZ Radosławem Sikorskim o którejś z rządowych instytucji. Choć z kontekstu trudno się domyślić, o co chodzi konkretnie, szef dyplomacji odpowiada: – Tak, ale to dlatego, że komitet (Stały Rady Ministrów – red.) nie działa.
Nie lepsza jest ocena szefa MSZ odnośnie do naszej polityki zagranicznej. – Bullshit kompletny – mówi o  forsowanym przez prezydenta, premiera i ministra obrony pomyśle inwestowania w relacje polsko-amerykańskie.
Polityka krajowa nie wygląda lepiej. Wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski ma o niej takie mniemanie: – Że ty masz wiedzę merytoryczną, to w życiu nie pomaga. Przynajmniej w polityce nie pomaga. Bo ta banda, która napier... cię i pier... różne głupoty.
Źle mają się sprawy, jeśli idzie o wpływ państwa na gospodarkę. Szef NBP Marek Belka narzeka, że władze oddały pole w sektorze bankowym i nie kwapią się, by odgrywać tam aktywniejszą rolę. – Minister finansów nie ruszy palcem. Dla szefa KNF najważniejsze jest, żeby jego d... była kryta – mówi w kontekście sprzedaży dużego polskiego banku.
Do słownika politycznej polszczyzny już przeszła wypowiedź szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza o sztandarowym projekcie, jakim miały być Polskie Inwestycje Rozwojowe. – Ich po prostu nie ma. To ch..., d... i kamieni kupa – ocenił w rozmowie z Belką.
Nic więc dziwnego, że państwo nie radzi sobie z takimi inwestycjami, jak budowa gazoportu. Były wiceminister finansów i do niedawna menedżer w państwowym gigancie PGNiG Andrzej Parafianowicz w rozmowie ze Sławomirem Nowakiem narzeka nie tylko na niekorzystną dla Polski umowę z włoskim konsorcjum budującym terminal w Świnoujściu, ale również na nadzór budowlany, przez który inwestycja nie ma szans powstać w terminie.
By pokazać patologie w tym sektorze, Parafianowicz opisuje jedną z państwowych spółek: – Polska Spółka Gazownictwa, 13 tys. ludzi. Ale jak będziesz budował, to na dziesięć metrów rury z gazem będziesz czekał dwa lata.
Nowak, były minister transportu i budownictwa, przyznaje mu rację. – To jest w ogóle jakiś absurd – potwierdza.
Ale największy problem, jak się okazuje z taśm, państwo ma z zapewnieniem bezpieczeństwa i wyegzekwowaniem sprawiedliwości. Warto tu przytoczyć w całości znany wywód Sienkiewicza. – Moje pierwsze doświadczenie jest banalne – opowiada Belce o objęciu przez siebie MSW. –  Państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje, dlatego że działa poszczególnymi swoimi fragmentami, nie rozumiejąc, że państwo jest całością. Tam, gdzie państwo działa jako całość, ma zdumiewającą skuteczność. Tylko jakoś nikt nie chce korzystać z tej...
Jako przykład podaje niemoc wobec „tłustych misiów", czyli – jak można się domyślić z kontekstu – biznesmenów prowadzących nie do końca korzystne dla państwa interesy. Zdaniem Sienkiewicza każda z instytucji z osobna jest bezradna, zarówno Centralne Biuro Śledcze, jak i Urząd Kontroli Skarbowej mogą „tłustym misiom" co najwyżej „nagwizdać".
Ministrowie mają również zastrzeżenia do CBA. Stanisław Gawłowski oburza się, że biuro antykorupcyjne w ogóle zajęło się zegarkiem Nowaka. Z rozmarzeniem opowiada o USA. – Tam zegarków nikt nie sprawdza. Jak kupił zegarek, to dobrze, bo gospodarkę wzmocnił. Konsumpcja jest ważna w gospodarce – opowiada.
Sienkiewicz ma nawet problem z instytucją, która mu bezpośrednio podlega, a która dba o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. – Kurczę, z tym BOR-em. Kłopot polega na czymś innym. Nie polega na bieżącym zarządzaniu, ale chodzi o instytucję, której nikt nie dotykał przez lata. Wszyscy, którzy pracują w BOR-ze, mają syndrom sztokholmski.
Belce Sienkiewicz mówi o „rozkichanym" państwie.
Okazuje się jednak, że nie tylko rząd i podległe mu instytucje działają źle. Rozmówcy z Amber Room oraz Sowy i Przyjaciół nie zostawiają suchej nitki na formalnie niezależnej od rządu prokuraturze. Nowak: – (Adam) Hofman, k..., 100 tys. na przelewach, wszystko udokumentowane i prokuratura mówi „sorry", nie wszczyna, odmawia. To są jaja, k... Co za kraj, ja pier... Moja sprawa była skręcona w Prokuraturze Generalnej.
Szef MSZ jest zdania, że prokuratura działa źle, bo kibicuje opozycji. – To jest ewidentny deal Seremeta z PiS-em. To, co robią – skarży się Rostowskiemu na działania śledczych w sprawie likwidacji WSI przez Antoniego Macierewicza.
O upolitycznieniu prokuratury przekonany jest też najbliższy współpracownik Donalda Tuska, minister w Kancelarii Premiera Paweł Graś. – Prokuratura też, już widać, coraz dziwniejsze te werdykty wydaje, już czeka, patrzy na te sondaże – mówi szefowi Orlenu. Wie, że to efekt przeforsowanej przez Platformę decyzji o rozłączeniu politycznej funkcji ministra sprawiedliwości i stanowiska prokuratora generalnego. – Jeszcze tym oddzieleniem dopomogliśmy. Tak że właściwie, wiesz, żadnych środków sobie państwo nie zostawiło, żeby oddziaływać.
Przyjmijmy założenie, że wszyscy podsłuchani są przejęci wykonywaniem misji publicznej i wypowiadają sądy nie z powodu prywatnych czy partyjnych interesów, lecz w trosce o państwo. Ujawnione nagrania okazują się wtedy tym bardziej kłopotliwe dla rządzących.
Po pierwsze, zły obraz państwa jaskrawo kontrastuje z rocznicową propagandą. Podczas obchodów dziesięciolecia w UE czy 25-lecia wyborów czerwcowych rządzący podkreślali, jak dobrze Polska wykorzystała historyczną szansę. Nawet zachodnia prasa rozpisywała się o powtórce złotego wieku nad Wisłą.
Po drugie, rozmowy stają się dla opozycji idealnym narzędziem krytyki władzy (choć sam PiS, rządząc, lubił mówić o imposybilizmie – czyli poważnym ograniczeniu rządu w jego działaniach).
Najważniejsze jest jednak co innego: jeśli państwo jest w aż tak złym stanie, to kto jest zdolny je naprawić?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA