fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ukryci sympatycy rządu

Donald Tusk wygrał wotum. Ale zasugerował, że za taśmami stoją Rosjanie. To trudno będzie udowodnić – martwi się jeden z ministrów
PAP, Radek Pietruszka Rad Radek Pietruszka
Premier udowodnił, że ma poparcie części posłów opozycji. ?I pokazał prezydentowi jego miejsce.
Po głosowaniu nad wotum zaufania dla rządu — które było zwieńczeniem wystąpienia premiera dotyczącego afery taśmowej — w Platformie ruszyły rozliczenia. Tyle że nie wobec polityków nagranych na taśmach, a wobec posła PO Andrzeja Smirnowa, który nie przyszedł na głosowanie. Ponieważ ruszyła procedura usunięcia go z klubu Platformy, Smirnow sam złożył rezygnację i odszedł wczoraj z partii. – Nie uczestniczyłem w głosowaniu w pełni świadomie. Nie chciałem głosować za rządem – mówi  „Rz". – Platforma jest kompletnie bezideowa, jest partią władzy i rządzi, strasząc wyborców Jarosławem Kaczyńskim.
Smirnow był od lat na marginesie Platformy. Co prawda, został posłem w zwycięskich dla PO wyborach w 2007 r., ale cztery lata później nie został wybrany. Do Sejmu wrócił na początku czerwca, zajmując miejsce po Dariuszu Rosatim, który został europosłem.
Podczas niedawnego głosowania dotyczącego uchylenia immunitetu byłemu szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu Smirnow zagłosował wbrew większości klubu. Smirnow i Kamiński dobrze się znają, byli posłami AWS w kadencji 1997–2001. W rozmowie z „Rz" Smirnow przyznał, że swoją przyszłość polityczną widzi w PiS, gdzie Kamiński jest wiceprezesem.
W ten sposób Platforma straciła jedynego posła, który uważa, że afera taśmowa powinna doprowadzić do dymisji rządu. Zyskała za to wsparcie kilku posłów opozycji oraz niezrzeszonych, którzy poparli rząd, obawiając się przyspieszonych wyborów.
Bo w głosowaniu  Sejm podzielił się bardzo wyraźnie. Rząd poparło 237 posłów, a za jego odwołaniem opowiedziało się 203, przy czym nikt nie wstrzymał się od głosu.
Murem za rządem stanęła niemal cała koalicja – 201 posłów PO oraz 31 z PSL, a także jeden poseł z Twojego Ruchu oraz czterech niezrzeszonych. Przeciwko było 127 posłów PiS, 32 z Twojego Ruchu, 23 z SLD, 11 z Solidarnej Polski oraz dziesięciu niezrzeszonych.
Za rządem zagłosował jeden z liderów Polski Razem John Godson. Gdy odchodził z Platformy latem minionego roku, mówił: – Przyczynił się do tego dysonans w sprawach światopoglądowych i różne naciski na mnie.
Po środowym głosowaniu wygłaszał inne opinie. „Miałem dylemat, jak postąpić, wiedząc, że ta decyzja może wpłynąć na moją dalszą aktywność polityczną, w tym na jej zakończenie. Ale zadając sobie pytanie, co zrobiłby Jezus – nie miałem już wątpliwości" – napisał w internecie, nawiązując do biblijnej frazy: „Kto z was jest bez grzechu, niech rzuci pierwszy kamień".
Godson po głosowaniu zrezygnował ze stanowiska wiceszefa Polski Razem Jarosława Gowina, a dziś może zostać usunięty z partii.
Inny poseł opozycji Andrzej Piątak (Twój Ruch) już został za poparcie rządu wyrzucony ze swego ugrupowania.
Głosowanie Piątaka potwierdza obawy liderów Twego Ruchu, że część posłów tego ugrupowania sprzyja Platformie i w kluczowych głosowaniach będzie się wyłamywać z dyscypliny, nawet kosztem wyrzucenia z partii. W koalicyjnym PSL jest już zresztą czwórka dawnych posłów partii Palikota.
Głosowanie niektórych posłów opozycji pokazuje, że rząd ma w parlamencie większe poparcie niż tylko 234 posłów PO i PSL. A to znaczy, że w obecnej kadencji nie jest możliwa żadna inna koalicja ani inny rząd – chyba że tak zdecyduje premier.  – Jeśli chodzi o rozgrywkę czysto polityczną, to dzięki wotum zaufania premier sprawnie wybrnął z kryzysu taśmowego – przekonuje w rozmowie z „Rz" jeden z ministrów. – Tyle że wygłosił w Sejmie bardzo jasne sugestie, że za aferą stoją Rosjanie. Trudno mu będzie to udowodnić. To jest prawdziwy test: jak takie tłumaczenie przyjmą wyborcy.
Po głosowaniu umilkły krytyczne wobec premiera i rządu sygnały dobiegające z Pałacu Prezydenckiego. Po ujawnieniu taśm prezydent punktował nagranych polityków i sugerował im dymisję. – Każdy z polityków, który nawet nie złamał prawa, powinien wedle własnej wrażliwości i wedle własnej wizji roli służebnej w stosunku do państwa polskiego rozważyć i podjąć odpowiednie decyzje – mówił. Prezydencki doradca prof. Tomasz Nałęcz wprost domagał się dymisji szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Komorowski zorganizował nawet konsultacje z PO i PSL, aby sprawdzić, czy koalicja nadal ma większość. Dzięki wotum zaufania premier wyraźnie pokazał prezydentowi, że kontroluje sytuację w Sejmie. ?I wbrew sugestiom prezydenta nie planuje na razie żadnych dymisji w związku z aferą.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA