fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Długi powrót z Indii

Jerzy Janowicz w pierwszej rundzie wygrał z Hindusem Somdevem Devvarmanem 4:6, 6:3, 6:3, 3:6, 6:3
AFP
Pierwszą rundę Wimbledonu przeszli Agnieszka Radwańska, Łukasz Kubot ?i Jerzy Janowicz, który grał pięć setów. Urszula Radwańska, Katarzyna Piter i Michał Przysiężny odpadli.
Krzysztof Rawa ?z Londynu
O Agnieszkę byliśmy spokojni. Dokończenie meczu z Andreą Mitu zajęło jej niewiele ponad pół godziny. W tym czasie Polka wygrała osiem gemów, przegrała jeden. Końcowy wynik – 6:2, 6:1. Nie ma co owijać w bawełnę: o rywalce Polka już zapominała, gdy z wielką torbą tenisową i dużą różową torebką schodziła z kortu numer 2.
Następny mecz Radwańskiej już dziś o 14.00 na korcie centralnym. Na drodze Polki stanie Australijka Casey Dellacqua (36. WTA), niższa, starsza, z londyńskich sukcesów dał się zapamiętać jej finał debla (przegrany) z ubiegłego roku, co oznacza umiejętność gry serwisem i wolejem, jak to liczne dziewczęta z Perth potrafią.
Jerzy Janowicz grał znów tak, by nikomu nie było łatwo rozpoznać jego obecnych możliwości. Z jednej strony sporadyczne akcje pełne blasku, z drugiej fatalny serwis (19 podwójnych błędów) i chwile rozkojarzenia, które doprowadziły do tego, że Polak ruszył w za długą tenisową podróż z Somdevem Devvarmanem. Tak jak rok temu w Australian Open grali pięć setów, było w nich wiele dobrych uderzeń, ale niemal tyle samo pudeł. Rywal, choć bez pretensji do wielkości, chyba że w Igrzyskach Azjatyckich, zawzięty był jak zawsze, bo poczuł, że ma szansę.
Dwa razy skorzystał z rozkojarzenia Janowicza, wygrał dwa sety, trzy jednak przegrał, tenisowa sprawiedliwość stanęła po stronie siły i potencjalnego talentu Polaka, ale z Lleytonem Hewittem, który w czterech setach pokonał Michała Przysiężnego, powtórki być nie musi.
Dobre wieści przyniósł za to mecz Kubota. Jan-Lennard Struff okazał się wyrośniętym młodzieńcem, silnym, pełnym zapału, serwującym jak na 196 cm wzrostu przystało, ale trochę zabrakło mu znajomości rzeczy w grze na trawie. Doświadczenie miało znaczenie, Polak potrafił być cierpliwy, podejmował ryzyko ataków wtedy, gdy trzeba, i jeśli ktoś już nie pamiętał, ile na trawie znaczy dobry odbiór serwisu, pewne podanie oraz szybkie bieganie do siatki – dostał dowód, że wciąż jeszcze warto tak grać.
– Rok minął szybko, wspomnienia wróciły, bo zaraz po przyjeździe dostałem kartę klubu Last 8 (to klub tych, którzy zagrali w ćwierćfinale Wimbledonu, mają własną lożę i przywileje w dostępie na mecze – przyp. K.R.), tego mi już nikt nie zabierze – mówił polski tenisista. Zagra w czwartek z młodym Serbem Dusanem Lajoviciem, ranking 84. ATP, który w pięciu setach pokonał teoretycznie lepszego Hiszpana Gullermo Garcię-Lopeza. Z Kubotem Serb nigdy nie grał, będzie wzajemne rozpoznanie walką i być może jeszcze raz sukces starej dobrej szkoły gry na trawie.
Katarzyna Piter, od poniedziałku druga rakieta w Polsce, 101. na świecie (Urszula Radwańska spadła na 103. miejsce), zaczęła z Andreą Petković od wygranego gema, potem z przyczyn emocjonalnych, jak wyjaśniała, przegrała gładko seta. W drugiej części spotkania walczyła lepiej, lecz to oznaczało tylko cztery gemy. Tyle dobrego, że Polka mocno wierzy w siebie i zapowiedziała, że przed US Open nie straci pozycji dającej grę w kolejnym Wielkim Szlemie bez eliminacji. – Poziom tenisowy jest, głowę się wzmocni. Dużo pracy i do przodu – mówiła, więc trudno było życzliwie nie przytaknąć.
Ostatnią z trójki pokonanych była Urszula Radwańska, jej spotkanie z koleżanką Andżeliką Kerber koleżeńskie jednak nie było. Andżelika z Puszczykowa to dziś dużo lepsza tenisistka i – należy to ze smutkiem dodać – znacznie bardziej pewna swych umiejętności. Uli żal, ale na razie zły czas trwa.
Wtorkowe mecze najbardziej znaczących postaci turnieju przeszły bez sensacji. Wygrali Stan Wawrinka, Maria Szarapowa, Rafael Nadal i Roger Federer. – No cóż, Roger, masz 33 lata, czujesz je? – spytał Szwajcara dziennikarz. – Nie, ponieważ wciąż jeszcze mam 32 – brzmiała odpowiedź. W wiek chrystusowy Federer wejdzie za kilka tygodni.
We wtorek na korcie centralnym gry powinna zwyczajowo zacząć tenisistka broniąca tytułu, ale skoro Marion Bartoli nie wróciła do tenisa (choć niektórzy z nieznanych powodów to przepowiadali), honorowe miejsce przyznano w zastępstwie ubiegłorocznej finalistce Sabine Lisicki i, przy okazji, Julii Głuszko.
Bartoli na sławny kort jednak wyszła, razem z dziewięcioletnią Elle Robus-Miller z akademii tenisowej Eleny Baltachy. Dziewczynka rzuciła monetą, Bartoli uroniła łzę, obie miały na przegubach żółte silikonowe opaski z napisem „Rally for Bally", do kupienia w każdym kiosku na kortach, by bez fundatorki akademia nie zniknęła. Elena Baltacha zmarła niedawno, Wimbledon pamięta.

Ciekawsze wyniki:

Kobiety – I runda: A. Radwańska (Polska, 4) – A. Mitu (Rumunia) 6:2, 6:1; M. Szarapowa (Rosja, 5) – S. Murray (W. Brytania) 6:1, 6:0; A. Kerber (Niemcy, 9) – U. Radwańska (Polska) 6:2, 6:4; S. Lisicki (Niemcy, 19) – J. Głuszko (Izrael) 6:2, 6:1; A. Petković (Niemcy, 20) – K. Piter (Polska) 6:1, 6:4; C. Garcia (Francja) – S. Errani (Włochy, 14) 2:6, 7:6 (7-3), 7:5; S. Williams (USA, 1) - A. Tatishvili (USA) 6:1, 6:2; S. Halep (Rumunia, 3) - T. Pereira (Brazylia) 6:2, 6:2; K. Kanepi (Estonia) - J. Janković (Serbia, 7) 6:3, 6:2.
Mężczyźni – I runda: R. Nadal (Hiszpania, 2) – B. Kliżan (Słowacja) 4:6, 6:3, 6:3, 6:3; R. Federer (Szwajcaria, 4) – P. Lorenzi (Włochy) 6:1, 6:1, 6:3; S. Wawrinka (Szwajcaria, 5) – J. Sousa (Portugalia) 6:3, 6:4, 6:3; J. Janowicz (Polska, 15) – S. Devvarman (Indie) 4:6, 6:3, 6:3, 3:6, 6:3; Ł. Kubot (Polska) – J. L. Struff (Niemcy) 7:6 (8-6), 6:4, 6:4; L. Hewitt (Australia) – M. Przysiężny (Polska) 6:2, 6:7 (14-16), 6:1, 6:4.

Opinia

Jerzy Janowicz półfinalista Wimbledonu 2013
Jestem trochę niezadowolony, bo czułem się dobrze, nieźle odbijałem piłki na treningu i spodziewałem się po sobie nieco więcej. Czułem podobną formę jak rok temu, tylko pierwszy rywal był bardziej wymagający. Skąd tyle podwójnych błędów serwisowych? Nie mam pojęcia, zobaczymy, jak będzie w następnym meczu. Nie chcę tego rozpatrywać. To bez sensu myśleć cały czas o grze. Nie odczuwam presji z powodu możliwości utraty wielu punktów rankingowych. Pięciosetowy mecz powinien mi w sumie trochę pomóc. Mogłem dłużej pobiegać, przyzwyczaić się do trawy. Trawa mnie w tym roku zaskakuje, nie jest idealna, są miejsca, gdzie jest jej dużo więcej. W tych kępkach piłka odbijała się inaczej. Hewitt wiadomo – wygrał Wimbledon, ma doświadczenie, jest solidny, ma świetny bekhend, nie popełnia błędów, ma trudny serwis, może nie najsilniejszy, ale dokładny. Muszę zagrać najlepiej jak potrafię.

Agnieszka Radwańska czwarta tenisistka świata

W poniedziałek było bardzo ciemno, gdy zaczynałyśmy mecz, sędzia nawet nam powiedział, że nie ma możliwości skorzystania z „jastrzębiego oka" z powodu ciemności. Trawa też była bardzo śliska, wręcz bałam się ruszać, dobrze, że skończyłyśmy grę dzień później. We wtorek było normalnie. Lepiej serwowałam, lepiej biegałam. Rozmawialiśmy w szatni o tej dziwnej sytuacji, gdy cztery polskie mecze są rozgrywane o jednej porze, ale na to tenisiści nie mają wpływu. Jest mnóstwo w pierwszych rundach i zawsze ktoś będzie niezadowolony. Casey Dellaqua – znam ją bardzo dobrze, choć z nią nie grałam. Gra lewą ręką, z tego powodu może być troszkę trudniej, zwłaszcza na trawie to mała przewaga przy serwisie, ona potrafi ją wykorzystywać. Ula grała z nią niedawno, muszę zapytać siostrę. Mam ochotę wrócić na kort centralny, ale tutaj każdy ma taką ochotę. Mistrzostwa świata w piłce? O to trzeba pytać chłopaków.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA